Świat zwariował – 26 mln sprzedanych iPhone’ów to ‘mało’

25.07.2012
Świat zwariował – 26 mln sprzedanych iPhone’ów to ‘mało’

Świat zwariował – 26 mln sprzedanych iPhone’ów to ‘mało’

Ekonomiczny świat jest postawiony na głowie – ze spokojem przyjmuje pierwszą w historii stratę kwartalną Microsoftu, a rozczarowany jest 8,8 mld dol. kwartalnym zyskiem Apple’a, który jest ponad 4 razy większy od tego, ile zarobił w tym samym okresie czasu Google. Rozczarowany jest 26 milionami sprzedanych iPhone’ów, mimo iż to znacznie więcej od ponoć gigantycznego sukcesu Samsunga, który w w 2 miesiące sprzedał 10 mln Galaxy S III (musiałby sprzedać 16 mln Galaxy S III w miesiąc by wyrównać sprzedaż iPhone’a). Gdzie tu logika?

– Jest spadek wolumenów kwartał do kwartału, więc jest zaskoczenie – odpowiada mi na Twitterze dziennikarz TVN CNBC, Rafał Hirsch. I ja oczywiście rozumiejąc tę argumentację powtórzę: ekonomiczny świat jest postawiony na głowie – bardziej polega na nastrojach niż na twardych danych w ujęciu kontekstowym. To wiadomo nie od dziś, lecz dla mnie to wciąż szokujące.

Po publikacji najnowszych wyników finansowych Apple’a kurs akcji firmy spadł o ponad 5%. To nie dlatego, że liczby Apple’a są słabe; to dlatego, że po raz drugi w ciągu 39 kwartałów, czyli 10 latach bez jednego kwartału, wyniki są słabsze niż oczekiwał tego rynek. W 37 innych przypadkach były lepsze, a niekiedy wręcz kompromitująco (dla analityków) lepsze niż to, co zapowiadali analitycy. Dziś nie ma to znaczenia – w świat mniej związany z giełdą i wynikami finansowymi poszedł jasny komunikat: Apple dał ciała, sprzedaż iPhone’ów maleje. Ekonomiczny świat jest postawiony na głowie.

Ale to po części “wina” Apple’a. Wina ująłem w cudzysłów, bo zapewne 99 na 100 firm z branży technologicznej chciałoby mieć taki problem jak dziś Apple. Winą jest tu coraz większe uzależnienie przychodów firmy od jednego produktu – pisaliśmy o tym przy okazji analizy wyników poprzedniego kwartału: prawie 60% przychodów i zysków Apple’a jest generowanych przez iPhone’a, wszelkie zachwiania w jego sprzedaży będą skutkowały tąpnięciem dla całej firmy.

Źródło: Splatf.com

I tak też się stało w ostatnim kwartale. Apple sprzedał 26 mln iPhone’ów. To sporo, bo aż o 8 mln sztuk mniej niż kwartał wcześniej, gdy nabywców znalazło aż 34 mln smartfonów Apple’a. To nieważne, że w stosunku rocznym – jak najczęściej porównuje się sprzedaż – liczba sprzedanych iPhone’ów zwiększyła się aż o 28%. Ważniejszy jest dość istotny zjazd w stosunku kwartalnym. Apple płaci więc cenę za brak nowej wersji iPhone’a w czerwcu 2012 r. Zważywszy na to, że iPhone 4S można traktować jako model przejściowy, tak jak wcześniej 3GS, premiera nowego iPhone’a powinna być przyspieszona. No i już wiadomo, że nowy iPhone będzie miał cholernie ważny.

Nie pomógł Apple’owi świetny wzrost sprzedaży iPada – w ciągu roku jego sprzedaż skoczyła aż o 84%, z 9 mln do 17 mln sztuk. Świetnie wygląda także porównanie kwartał do kwartału – w ciągu trzech miesięcy sprzedaż tabletu Apple’a wzrosła o 5 mln sztuk. To wręcz idealnie pokazuje potencjał kwartalnej sprzedaży nowości produktowej Apple’a z linii urządzeń mobilnych – Cupertino może liczyć na 5 mln wzrost związany z nowością (wprawdzie nowy iPad wszedł do sprzedaży w 1 kwartale 2012 r., ale w jego ostatnim miesiącu, więc zdecydowana większość sprzedaży nowości zrealizowana została w 2Q). To jednak nie pomogło w odbiorze całościowych wyników Apple’a, ponownie dlatego, że iPhone jest znacznie bardziej istotnym produktem w strukturze przychodów firmy niż iPad.

Źródło: Splatf.com

Osobiście najbardziej in-minus zaskoczyła mnie sprzedaż komputerów Mac. Wzrosła zaledwie o 2% w ciągu roku do 4 mln sztuk. I choć w całościowym ujęciu wyników Apple’a Mac ma małe znaczenie, to jednak sprzedaż Maków w ostatnim kwartale może dać istotne informacje zarządzającym firmą – mimo istotnych nowości rynkowych, na czele z nowym MacBookiem Pro z ekranem Retiną, a także nowymi wersjami wielce chwalonych modeli Air, raport sprzedaży nie uwzględnił naturalnego wzrostu związanego z nowościami. Powód? Oprócz faktu, że rynek PC pogrążony jest w stagnacji (mimo iż Apple był jedynym sprzedawcą komputerów, który rósł dotychczas w dwucyfrowym tempie), Apple chyba przesadził z ceną nowych MacBooków Pro. Cena 2,3 tys. dol. za podstawowy model z ekranem Retiną – mówiąc kolokwialnie – nie jest skrojona na przeciętną kieszeń.

Sprzedaż iPodów spadła o 10% do 6,8 mln sztuk – tu zaskoczenia być nie może. iPod już od dawna jest po prawej stronie cyklu życia produktu, co oznacza jego schyłek. Ciekawie wygląda za to sprzedaż Apple TV, set-top-boxu telewizyjnego od Apple’a, który w zeszłym kwartale znalazł 1,3 mln nowych nabywców. To o 200 tys. więcej od tego, ile konsol Xbox 360s sprzedał w tym samym czasie Microsoft. Mimo to, Apple TV wciąż postrzegane jest tylko jako hobby (a nie realny biznes), a konsola Microsoftu za gigantyczny sukces koncernu z Redmond.

Źródło: Splatf.com

Reasumując, w zeszłym kwartale sprzedaż Apple’a wyniosła 35 mld dol. (wzrost roczny o 22,5%), a zysk netto 8,8 mld dol. (wzrost z 7,3 mld dol. rok temu). Wynik nad wyraz pozytywny, jednak dla analityków rozczarowujący. Co więcej, w przyszłym kwartale rozczarowanie może być jeszcze większe pomimo jak zwykle bardzo konserwatywnej projekcji sprzedażowej samego Apple’a. To dlatego, że jest bardzo mało prawdopodobne, że nowy iPhone wejdzie do sprzedaży szybciej niż w październiku (pewnie w połowie tego miesiąca). Apple znowu nie będzie więc miał handicapu związanego z nowością.

Dołącz do dyskusji