Samsung zmienia rynek edukacyjny. Po(d)stęp na każdym kroku

27.07.2012
Samsung zmienia rynek edukacyjny. Po(d)stęp na każdym kroku

Samsung zmienia rynek edukacyjny. Po(d)stęp na każdym kroku

Wczoraj Samsung przeprowadził warsztaty dla dziennikarzy. Dotyczyły one stworzenia platformy edukacyjnej, która może zmienić szkołę raz na zawsze. W skład platformy wchodzi specjalny netbook, stół Surface drugiej generacji, tablica interaktywna oraz oprogramowanie spajające to w jedną całość. Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem tego rozwiązania, jednak także zaniepokoiło mnie ono ze względu na możliwość bardzo dużej kontroli i inwigilacji uczniów.

Pierwszym zaprezentowanym przez Samsunga produktem był Samsung Risa. Jest to netbook z 10-calowym ekranem o rozdzielczości 1024×600. Oprócz tego został on wyposażony w procesor Intel Atom N2600 ze zintegrowaną kartą graficzną Intel GMA 3600, 2GB pamięci RAM i dysk o pojemności 320GB. Elementem, który odróżnia go od innych konstrukcji tego typu jest wzmacniana obudowa, która jest odporna na upadek z wysokości 70 cm. Taki dobór wysokości jest nieprzypadkowy, gdyż szkolna ławka ma wysokość 65 cm. Dzieci nie należą do najbardziej spokojnych i uważnych istot, producent liczył się z tym, że komputer wiele razy będzie pracował w niekorzystnych warunkach. Oprócz tego znalazła się klawiatura odporna na zalanie oraz rączka ułatwiająca przenoszenie komputera. Uwagę zwróciła też szeroka gama portów, wśród których znalazło się wyjście HDMI. Jest to konstrukcja przemyślana, a jej cena wyniesie około 1500 zł. Z całą pewnością jest warta swojej ceny. Niech nikogo nie zniechęcą mały wymiary, które dla dorosłego będą problemem, ale dla dziecka w szkole podstawowej, a nawet gimnazjalnej, będą jak najbardziej odpowiednie.

Kolejna część zestawu edukacyjnego to znany wszystkim stół Samsung SUR40 Surface, stworzony we współpracy z Microsoftem. Został on wyposażony w 40-calowy ekran o rozdzielczości 1920×1080 oraz procesor Athlon X2 Dual-Core 245e (2.9GHz) i układ graficzny AMD HD6750M. Kolejne znane jego parametry to wymiary wynoszące 1,095 x 707.4 x 103.0 mm oraz waga, 36.8 Kg. Niestety nie mamy informacji na temat ilości zastosowanej pamięci RAM oraz pojemności dysku twardego. Wiemy za to, że został on pokryty warstwą szkła Gorilla Glass drugiej generacji. Prowadzący prezentację tłumaczył, że nikt nie powinien się bać używania takiego stołu, krojenia na nim różnych rzeczy czy nawet siadania na nim. Udowodnił to mocno uderzając pięścią w blat kilkukrotnie. Oczywiście nic się nie stało. Ekran rozpoznaje ponad 60 punktów dotyku, dzięki czemu nadaje się do pracy grupowej. Surface ma ogólnodostępne SDK i każdy może tworzyć na niego oprogramowanie. Szczególnie spodobał się nam model układu słonecznego, który pozwalał na poznanie orbit ciał niebieskich,  zrozumienie zjawiska dnia i nocy oraz dowolne operowanie mapą nieba, obracaniem jej i przybliżaniem do dowolnego punktu. Aplikacja ta prezentowała się naprawdę nieźle i pokazywała możliwości, jakie daje stół multimedialny.

Oprócz tego zostały przedstawione tablice multimedialne, czyli wielkie monitory z dotykowym ekranem oraz Samsung Galaxy Note 10.1 z oprogramowaniem edukacyjnym. Były to prezentacje krótsze i mniej wyczerpujące niż poprzednie, dlatego temat ten pominiemy.

O wiele ciekawiej prezentuje się kwestia zastosowanego oprogramowania edukacyjnego na każdym laptopie Risa lub innym notebooku Samsunga. Pozwala ono dziecku i nauczycielowi zalogować się do wirtualnej klasy. Po tym każdy uczeń będzie widział na komputerze materiały udostępniane przez nauczyciela, a nauczyciel będzie widział, co robią uczniowie. W czasie pobytu w szkole uczniowie będą mieli zablokowany dostęp do niepotrzebnych stron internetowych, jednak w domu z komputera będzie można korzystać w dowolny sposób. Uczeń będzie mógł wysłać do nauczyciela wiadomość, wirtualnie podnieść rękę lub zgłosić problem. Wtedy nauczyciel będzie miał możliwość przeniesienia ekranu ucznia na duży ekran i wyjaśnienia wszystkim danego problemu. Zalogować się do wirtualnej klasy będzie można nie tylko ze szkoły, ale też z domu. Z całą pewnością opcja ta przyda się dzieciom, które na przykład złamały nogę i mogą pojawiać się na lekcjach. Oprócz tego uczeń ma mieć na swoim komputerze komplet podręczników do nauki, za które nie będzie trzeba płacić. Kolejne darmowe oprogramowanie to antywirus McAfee z licencją na 5 lat oraz Microsoft Windows 7 Starter lub odpowiadająca mu wersja Windows 8 w przyszłości.

Nauczyciel dostanie za to kreator tworzenia testów. Dzięki niemu będzie mógł szybko ułożyć pytania i odpowiedzi, zorganizować test, który sam się sprawdzi i oceni. Wyniki będą widziane od razu przez nauczyciela, uczniów i ich rodziców, jeśli ci poproszą o subskrypcję danych o swoich pociechach na smartfona. Nauczyciel ma też możliwość uciszania niesfornych uczniów. Jeśli ktoś będzie nękał opiekuna głupimi wiadomościami lub bezcelowym podnoszeniem ręki, jego komputer będzie mógł być zablokowany za pomocą jednego przycisku. Jest to bardzo ciekawe rozwiązanie, które z całą pewnością ukróci wybryki młodzieży.

Jedyną rzeczą, która mi się nie podoba, jest inwigilacja uczniów. Wszystkie czynności wykonywane na komputerze są zapisywane i wysyłane do szkoły. Opcję tę będzie można wyłączyć w trybie domowym. Oprócz tego uczeń będzie obserwowany przez swoją internetową kamerkę, co ma uniemożliwić ściąganie. Jedynym plusem tej sytuacji jest to, że szkoła będzie mieć dane na temat aktywności nauczyciela, który prowadzi lekcje. W przypadku złych wyników uczniów od razu będzie można stwierdzić, która strona biurka jest winna tej sytuacji. Obawiam się też, czy nauczyciele będą w stanie opanować nowe urządzenia. O dzieci się nie martwię, bo są on przyzwyczajone do życia w świecie nowych technologii. Także osoby świeżo po studiach w chwilę dowiedzą się, jak działa edukacyjny ekosystem. Jednak starszy nauczyciel zapewne będzie patrzył na szkolny nabytek jak na skarb Azteków i nawet go nie tknie. Bo po co? Przecież jest kreda, tablica i książka.

Wielu osobom nie podoba się to, że platforma nauki opiera się tylko na urządzeniach z systemami Microsoftu. Moim zdaniem jest to zaleta. Windows i Windows Phone muszą ze sobą współpracować. Tak dobrego działania między Windowsem, Androidem oraz iOSem nikt nie mógłby zagwarantować. A nauczyciel ma pracować z uczniami, a nie zastanawiać się nad brakiem kompatybilności między platformami. Rozwiązaniem tego problemu byłoby stworzenie oprogramowanie działającego w chmurze, bez względu na użyty sprzęt. Jednak z wiadomych względów, w taki proces nie zainwestowałby Samsung, któy tworzy głównie hardware.

lumia 900

Szkoła wykorzystująca sprzęt Samsunga pracuje już w Dublinie. Od przyszłego roku szkolnego także w Polsce będzie co najmniej jedna taka placówka. Osobiście jestem ciekaw, jak rozwiązania te przyjmą się w praktyce i jak cyfryzacja szkoły zmieni edukację. Sądzę, że możliwe jest zrezygnowanie z lekcji podstaw informacyjnej, które będą częścią każdego przedmiotu. Być może ewolucja taka wymusi wprowadzenie lekcji kaligrafii. W końcu dziecko będzie musiało umieć pisać ręcznie,  a komputer rozwojowi tej umiejętności nie sprzyja. Muszę też przyznać, że rozwiązania zaprezentowane przez koreańską firmę bardzo mi się spodobały i pokazały, że edukacja może być nowoczesna i przyjemna. Z drugiej strony, nie chciałbym chodzić do szkoły, w której nauczyciel cały czas widzi co robię, a każdą chwilę nieuwagi może nadrobić przeglądając archiwalne informacje i zrzuty ekranu z mojego komputera, które są wysyłane do niego podczas każdej, nawet najdrobniejszej akcji. Brak możliwości ściągania też jest na swój sposób straszny. Chyba każdy choć raz nie do końca uczciwie napisał sprawdzian. Teraz będzie to znacznie utrudnione ze względu na kamerę, która będzie Cię widzieć cały czas.

Dołącz do dyskusji