Rynek mobilny pierwszą ofiarą dominacji chmury

09.07.2012
Rynek mobilny pierwszą ofiarą dominacji chmury

Rynek mobilny pierwszą ofiarą dominacji chmury

Rynek urządzeń mobilnych, a w tym głównie telefonów komórkowych należy do najbardziej dynamicznych rynków technologicznych. Sprzedaż w ujęciu liczbowym rośnie aktualnie 7% rocznie, przy czym najbardziej perspektywiczny segment mobilny – smartfony – rośnie aż 47% rok do roku. To przekłada się na z kolei na wzrosty w ujęciu wartościowym – przychody całej branży producentów telefonów komórkowych rosną 20% rocznie, a zyski aż o 52%.

Na sucho wygląda to więc niezwykle solidnie, jednak to tylko pozory. Z ośmiu głównych graczy na rynku mobilnym, którzy łącznie generują ok 75% całej sprzedaży w ujęciu liczbowym, rentownych jest trzech, choć prawdziwie rentownych tylko dwóch – reszta jest pod kreską, a niektórzy pod grubą kreską. To zastanawiające.

Na rynku producentów telefonów komórkowych mamy: Apple, HTC, LG, Motorola, Nokia, RIM, Samsung, Sony (Sony Ericsson). Są też producenci zaliczani do kategorii ‘pozostali’, z których na czoło wysuwa się chiński ZTE, ale w większości przypadków ich sprzedaż, zarówno pod kątem liczbowym, jak i wartościowym, jest trudno weryfikowalna. Dlatego, mimo iż łącznie generują oni co najmniej ćwierć całej sprzedaży na rynku, ich wyniki finansowe nie mają większego wpływu na całościowy obraz rynku.

Apple i Samsung – tylko o tych dwóch firmach produkujący telefony komórkowe można dziś powiedzieć, że są rentowne. Ba, patrząc na dane z końca 2011 r., łącznie obie firmy kumulują 99% rentowności całej branży, przy czym Apple zgarnia 73%, a Samsung 26%. Patrząc na pierwsze spływające dane sprzedażowe po połowie 2012 r. widać, że niewiele się tu zmieni – trzeci rentowny gracz HTC zmniejsza swoje zyski (aż o 58%), a drugi Samsung zwiększa. O Apple’a można być spokojnym – nawet jeśli zysk na sprzedaży smartfonów nieco spadnie ze względu na brak nowego modelu iPhone’a, to i tak, udział firmy Tima Cooka w strukturze rentowności będzie gigantyczny.

Źródło: Asymco.com

Zresztą przez Apple’a, który na sprzedaży iPhone’w zarabia na czysto ok 6 mld dol. kwartalnie, struktura rentowności całej branży może być zachwiana. Ale to znowu tylko pozory – nieważne bowiem ile Apple zarabia, ważne ile inni tracą. Niedawny rynkowy hegemon, fińska Nokia, traci aktualnie ok 1,2 mld dol. kwartalnie; niegdysiejszy lider sprzedaży w tzw. segmencie biznesowym, kanadyjski Research in Motion w ostatnim kwartale stracił 518 mln dol.; Sony Ericsson (teraz jako Sony), Motorola Mobility (teraz w rękach Google’a) oraz LG nie zarobiły na sprzedaży telefonów komórkowych ani dolara od co najmniej 3 lat. Z trójki rentownych, dla tego najmniej dochodowego, tajwańskiego HTC, drugi kwartał 2012 r. może być ostatnim rentownym kwartałem, bo kolejny spadek zysku, tym razem o 58% do poziomu zaledwie 247 mln dol. nie wróży niczego dobrego. O co więc tu w ogóle chodzi?

Podstawą każdego biznesu jest dodatni wynik finansowy – mimo różnych tricków w rękach księgowych, zysk netto na koniec okresu rozliczeniowego jest tym, do czego dążą firmy, szczególnie te publiczne, notowane na giełdach. To od rentowności zależy bowiem wycena danej spółki, a to z kolei przekłada się na perspektywy firmy. To wiemy wszyscy, na czele z zarządzającymi firmami produkującymi telefony komórkowe. Mimo to, zarabiać na sprzedaży komórek udaje się dziś tylko dwóm (w porywach trzem) firmom.

Jeśli tak jest, to czemu rynek telefonów, w tym głównie smartfonów uznawany jest za kluczowy na całym rynku technologii konsumenckiej? Jest na tyle ważny, że nie ustają dywagacje na temat kolejnych wielkich firm technologicznych, które wkrótce mają zadebiutować jako producenci smartfonów. Coraz głośniej mówi się przecież w takim kontekście o gigancie e-commerce’u Amazonie, który od niedawna sprzedaje swoje tablety (ponoć z sukcesem, ale szczegółów jak zwykle w przypadku firmy Bezosa brak). Nie milkną spekulacje na temat smartfonu Facebooka. Na giełdzie wciąż pozostaje Microsoft, który – jak to ma w zwyczaju – nie wydaje się być zrażony sromotną porażką smartfonów Kin, które produkował i sprzedawał zaledwie przez kilka miesięcy.

Skoro rynek telefonów wcale nie niesie obietnicy łatwych pieniędzy, to czemu wszyscy chcą w nim być?

Wydaje się, że jesteśmy świadkami historycznej zmiany funkcjonowania rynku telefonów, który przeistacza się z kierunku czysto hardware’owego w kierunek software’owy w ujęciu ekosystemu. To znaczy, że na sprzedaży samych urządzeń będzie coraz trudniej zarobić, a telefony (głównie smartfony) stają się częścią – najczęściej centralną – ekosystemu usług i produktów i zarobek na nich będzie rozproszony na różne pola: sklepów mobilnych z aplikacjami, innych urządzeń podpiętych do tej samej chmury, sprzedaży cyfrowej rozrywki wewnątrz danej platformy.

Rynek telefonów jest więc chyba paradoksalnie pierwszą ofiarą dominacją technologicznej chmury, która staje się centrum zarządzania rynkiem technologii konsumenckiej rozdzielającej zyski pomiędzy urządzenia i usługi podpięte do niej. Patrząc na to, w jaki sposób rozkłada się dziś sucha analiza rentowności producentów telefonów komórkowych wydaje się, że niedługo przestanie mieć ona sens.

Dołącz do dyskusji

Advertisement