PES 2013 znowu nie pokona FIFY, ale to ostatni taki PES

26.07.2012
PES 2013 znowu nie pokona FIFY, ale to ostatni taki PES

PES 2013 znowu nie pokona FIFY, ale to ostatni taki PES

Wczoraj ukazało się demo Pro Evolution Soccer 2013, do którego przetestowania gorąco zachęcam. Nie jest też wielką tajemnicą, że Pro Evolution Soccer w tym roku znowu nie pokona FIFY. Nie chodzi o to, że będzie gorszy. Prawdopodobnie znowu będzie lepszy, ale lata praktyki pokazały, że to bez znaczenia. Jeśli FIFA nie jest naprawdę beznadziejna, o wszystkim decyduje marketing. Mimo wszystko jednak warto w tę edycję PES zagrać, choćby z sentymentu. 

Musicie wiedzieć, że bardziej cenię sobie Pro Evolution Soccer od FIFY. Tak to już niestety jest, choć wiem, że jestem w mniejszości. Więcej pisałem o tym zresztą w osobnym wpisie. To, co szczególnie urzeka mnie w PESie, to nieschematyczność i chyba jednak nieco wierniej oddane piękno futbolu plus fantastycznie pomyślany tryb kariery.

Po wersji demonstracyjnej trudno ocenić jak zmieniła się kariera (choć twórcy niepokojąco niepotrzebnie komplikują ją – i to w złym kierunku – z każdą kolejną odsłoną), mamy natomiast delikatne spojrzenie na gameplay. Już teraz można śmiało powiedzieć, że rewolucji nie będzie. To tylko dopracowana, ulepszona wersja Pro Evolution Soccer 2012, gdzie przede wszystkim zwiększono zakres ruchów, dopracowano też system podań, przy których mamy teraz znaczącą kontrolę dotyczącą siły czy kierunku asysty. Zdecydowanie dopracowano też system strzałów, który jest bardziej intuicyjny, przywodząc nieco na myśl… starsze odsłony PES sprzed kilku lat. Łatwiej o gola z dystansu, w ostatnich odsłonach gra zmuszała nas przecież z wbieganiem z piłką niemalże do bramki. Od czasu do czasu przeciwnik nie potrafi skonstruować akcji, która nie skończyłaby się odgwizdaniem spalonego, to mi wyglądało na ewidentny bug, który twórcy dopracują – mam nadzieję – do czasu wrześniowej premiery gry.

Zmiany nie są kosmetyczne, ale nie są też rewolucyjne. Po pierwszych kilku godzinach z demem PES, wiadomo już, że produkcja eliminuje sporą część błędów poprzedniczki, zwolniono też nieco tempo gry – choć wielu narzekało od jakiegoś czasu, że i tak jest już zbyt wolne – tak, abyśmy mogli delektować się finezją konstruowanych akcji. Mimo wszystko jednak PES 2013 to nie są futbolowe szachy, taktyka i planowanie odgrywają ważną rolę, natomiast nie przekłada się to ujemnie na grywalność – a mniej więcej taki problem miała seria FIFA po 2004 roku, kiedy drużynę budowało się od defensywy.

W opinii publicznej powszechne jest przekonanie, że seria FIFA po 2011 odzyskała należny tron. Raz, że EA naprawdę wzięło się za siebie i oddział EA Sports. Dwa – KONAMI sobie odpuściło. Kolejne edycje PES być może przegrywają z nową FIFĄ, ale nawet najlepsza nowa FIFA, przegrywa ze starymi PES 5 czy PES 6 – grywalnością. To dość powszechna opinia, ja się z nią nie zgadzam, gdyż przy FIFIE potwornie się wręcz nudzę, ale na pewno fakt ten warto odnotować.

Po latach nieco nijakich PES-ów, które nadal były dobre, ale już nie “boskie”, KONAMI ostatecznie zdecydowało się na reformy. Dlatego Pro Evolution Soccer 2013 to ostatni z PES-ów jakie znamy.

W przyszłym roku wraz z PES 2014 zadebiutuje zupełnie nowy silnik o nazwie FOX Engine. Silnik w oparciu o skalowanie ma przynieść na konsole jakość znaną z pecetów. Jest też tworzony już raczej z myślą o nowej generacji konsol – choć trudno powiedzieć czy te deklaracje nie są wyłącznie zabiegiem marketingowym. Rewolucja ma nie tyle przekreślić dorobek serii, co jej najlepsze momenty przenieść w realia zupełnie nowej technologii, efektownej, efekciarskiej, z koszulkowymi bajerami, zmiennymi kamerami HD i wszystkim innym, czym EA od lat czaruje graczy.

To dla KONAMI duże wyzwanie, ponieważ walczy o tożsamość serii. Może pogodzić się z rolą “tego drugiego”, jaką od kilku lat piastuje Pro Evolution Soccer. Może też wyłożyć wszystkie karty na stół, zagrać va banque i albo znów zasiąść na tronie, albo zepsuć serię tak, że nie będą na nią spoglądali nawet najwięksi fani – ze mną na czele. Zważywszy jednak na to, że do pokonania jest nie tylko niezła FIFA, ale i towarzyszący jej potężny front medialny, zadanie to może być bardzo trudne. To już jednak zmartwienie Seabassa, my się delektujmy ostatnim takim pojedynkiem PES 2013 i FIFA 13.

Dołącz do dyskusji