Klienci którzy zakupili Dead Trigger domagają się zwrotu kosztów. Czyli o piractwie raz jeszcze

30.07.2012
Klienci którzy zakupili Dead Trigger domagają się zwrotu kosztów. Czyli o piractwie raz jeszcze

Klienci którzy zakupili Dead Trigger domagają się zwrotu kosztów. Czyli o piractwie raz jeszcze

Ostatnio recenzowałem grę Dead Trigger, a Maciek opisywał problemy z piractwem, które zmusiły twórców aplikacji do udostępnienia jej bez opłat w sklepie Google Play. Sprawa się jednak jeszcze nie zakończyła, ponieważ spora część osób, które zapłaciły za ten tytuł czuły się rozczarowane, a nawet domagały się zwrotów kosztów.

Nie da się nie zauważyć tego, jak bardzo rozpędziła się fala piractwa wraz ze wzrostem dostępu do szerokopasmowego internetu. Użytkownicy domagają się tanich programów i gier, a jeszcze lepiej jakby oferowano również ich darmowe odpowiedniki. Sporo część klientów zrezygnowała z posiadania pirackich kopii wraz ze zmianą modeli biznesowych wprowadzanych przez twórców gier. Deweloperzy skupili się na tworzeniu dobrych tytułów i sprzedawaniu ich po znacznie niższych cenach. Nowe licencje często pozwalają użytkownikom na instalowanie zakupionych aplikacji na wielu urządzeniach, a muzyka nie jest już zabezpieczana DRMami. Taki gest wobec klientów spotkał się z dużym entuzjazmem i społeczność doceniła zaufanie jakim obdarzyli ich twórcy.

Jednak nie wszyscy użytkownicy postępują etycznie i chyba większość z nas zdaje sobie sprawę z tego jak wielkim problemem jest rosnąca fala piractwa. Otwarte systemy operacyjne sprzyjają takiemu procederowi, ale zamykanie możliwości instalowania aplikacji spoza oficjalnych źródeł też nie jest rozwiązaniem pozbawionym wad.

Najbardziej zdziwił mnie fakt, że osoby które zakupiły grę Dead Trigger za 99 centów domagają się zwrotu kosztów po tym jak twórcy zdecydowali się na bezpłatne udostępnienie tytułu w sklepie Google Play. To dosyć dziwne zjawisko i przyznam, że nie spodziewałem się, że klienci mogą upominać się za dobrze wydane 3 zł. Jednak widać, że uczciwi użytkownicy zazdroszczą tym, którzy otrzymali grę za darmo.

Ekipa Madfinder Games – twórcy Dead Trigger – postanowiła obdarować osoby, które zakupiły grę nową aktualizacją, która będzie zawierała specjalną niespodziankę. Użytkownicy dopięli swego i zostaną wyróżnieni. Czy to koniec afery? Raczej nie bo piractwo przecież nadal ma się dobrze.

W takim razie czego oczekują klienci? Okazuje się, że chcą mieć wszystko za darmo i do tego bez reklam. Wiadomo, że takie rozwiązanie na chwile obecną jest niemożliwe. Ale całkiem dobrym pomysłem wydają się być zryczałtowane opłaty za (nie)limitowany dostęp do sklepu z aplikacjami. Taki model biznesowy sprawdził się już w internetowych serwisach muzycznych takich jak Deezer, iTunes czy w polskim Muzo.

Podobne rozwiązanie mogłoby zostać zastosowane np. w Google Play, App Store czy Marketplace. Możliwe, że wprowadzenie dwóch różnych abonamentów rozwiązało by w znacznym stopniu proceder piractwa. Tańszy pakiet mógłby pozwalać na zakup określonej liczby aplikacji, a ten większy na nielimitowany dostęp do mobilnego sklepu. Oczywiście to tylko zwykłe gdybanie, ale pomysł ten wydaje się być bardzo ciekawy i ma szanse na zmianę sytuacji na rynku handlu oprogramowaniem.

Czy obecne rozwiązania, które są dostępne na rynku, rzeczywiście wymagają rewolucji? Jestem ciekaw jak czytelnicy Spider’s Web widzą przyszłość sklepów z aplikacjami i jaki model biznesowy jest dla Was najbardziej atrakcyjny.

PS. Ciekawe czy specjalna aktualizacja, którą otrzymają uczciwi klienci zostanie również spiracona?

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement