HTC niczym Dawid, Samsung niczym Goliat… nie zanosi się jednak na legendarne zwycięstwo maluczkiego

07.07.2012
HTC niczym Dawid, Samsung niczym Goliat… nie zanosi się jednak na legendarne zwycięstwo maluczkiego

HTC niczym Dawid, Samsung niczym Goliat… nie zanosi się jednak na legendarne zwycięstwo maluczkiego

Samsung i HTC publikują prognozowane wyniki finansowe za kolejny kwartał bieżącego roku. Widać w nich wyraźną tendencję: Samsung pnie się w stronę gwiazd, a jego rywal zaczyna nerwowo przestępować z nogi na nogę.

Samsung i HTC to w mojej ocenie obecnie najwięksi rywale. Cała reszta, w tym Motorola, RIM i Nokia są bardziej zajęte walką z wewnętrznymi problemami, niż ze swoimi rywalami. Wygląda jednak na to, że HTC za jakiś czas może również popaść w tarapaty. Różnice w sprawozdaniu finansowym między obiema firmami są kolosalne.

Samsung w drugim kwartale bieżącego roku, według swoich wstępnych szacunków, zarobił na czysto 5,7 miliarda dolarów przy przychodach wynoszących ponad 40 miliardów dolarów. To znaczny wzrost porównując z analogicznym kwartałem rok temu.

Z kolei HTC zarobił na czysto… 247 milionów dolarów przy 30,4 miliardach dolarów przychodów. To już trzeci z kolei spadek zysku u tajwańskiej korporacji. Rok temu zyski były wyższe o 27 procent.

To zjawisko, nad którym warto się pochylić. Niewykluczone, że w najbliższej przyszłości czeka nas duopol w świecie producentów smartfonów. Samsung wyraźnie pnie się do góry i jeśli nic mu nie stanie na przeszkodzie, a nie zanosi się na to, niedługo będzie mógł nawiązać bezpośrednią walkę z Apple’em. Należy pamiętać, że Samsung jest firmą, która się zajmuje wieloma rzeczami: sprzętem RTV, sprzętem AGD, ale jego główną siłą napędową obecnie są właśnie smartfony.

HTC ma cały czas problem z powrotem do swojej siły. Ma też problem nie tylko ze swoimi konkurentami. Niedawno wstrzymano czasowo sprzedaż One X i Evo 4G LTE na terenie Stanów Zjednoczonych, były też sprzedażowe problemy w Europie.

HTC, w przeciwieństwie do Samsunga, produkuje wyłącznie urządzenia i na tym się skupia. W tym roku postanowił jeszcze bardziej się skoncentrować, redukując swoją ofertę do minimum, stawiając wszystko na serię One. Udaną serię, ale kłopoty z prawem i konkurencją mocno jej zaszkodziły. Na dodatek premiera One X zbiegła się z premierą Galaxy S III, marki znanej i kochanej. One X to debiut. Udany, ale debiut.

Obawiam się, że HTC może nie wytrzymać walki z Koreańczykami. Ci nie dość, że są potęgą nie tylko w smartfonach, to na dodatek linia „Galaxy S” jest kojarzona z największym high-endem „który nie jest iPhone’em”. Droga HTC do upadku jeszcze daleka. Ale nie widać jakiejkolwiek tendencji na to, by losy korporacji miały się odmienić w najbliższym czasie.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement