‘Hobbystyczny projekt Apple’ radzi sobie lepiej, niż konsola Xbox 360

25.07.2012
‘Hobbystyczny projekt Apple’ radzi sobie lepiej, niż konsola Xbox 360

‘Hobbystyczny projekt Apple’ radzi sobie lepiej, niż konsola Xbox 360

Microsoft lubi się chwalić wynikami sprzedaży konsoli Xbox 360 i nic dziwnego. Gigant ma prawo być z nich dumny. Apple jednak, jak zawsze, kasuje Microsoft i jakąkolwiek inną konkurencję w poniżający wręcz sposób.

Tak mniej więcej co miesiąc otrzymuję hurraoptymistyczne informacje prasowe o rewelacyjnych wynikach sprzedaży konsoli Xbox 360. Faktycznie, urządzenie to, mimo iż już stare jak świat, sprzedaje się wciąż jak ciepłe bułeczki. Microsoft chce wydłużyć życie konsoli jak tylko się da. Najpierw kontrolerem Kinect, a teraz zamieniając ją w „urządzenie domowej rozrywki”, której gry wideo są tylko częścią. W Polsce co prawda wysiłki Microsoftu są niewidoczne: możemy pooglądać treści z YouTube’a, DailyMotion, Facebooka i Twittera. Na Zachodzie jest jednak dużo fajnych aplikacji.

Problem w tym, że tak jak Microsoft kasuje konkurencję w postaci innych producentów konsol do gier, tak w kategorii urządzeń rozrywkowych raz jeszcze Apple po prostu miażdży. Jego „hobbystyczny projekt”, czyli Apple TV, sprzedał się w ilości 1,3 miliona egzemplarzy. O 170 procent lepiej, niż w analogicznym kwartale ubiegłego roku. Porównajmy teraz ów hobbystyczny projekt z jednym z najważniejszych produktów Microsoftu. W tym samym okresie czasu konsola Xbox 360 znalazła…. 1,1 miliona zadowolonych klientów.

Microsoft zaczyna mieć problem z regionalizacją usług. Xbox 360 wciąż fantastycznie sprzedaje się, na przykład, w Stanach Zjednoczonych, miażdżąc PlayStation 3 i Wii. Między innymi dlatego, że w USA warto być subskrybentem Xbox Live Gold. Tona usług multimedialnych na żądanie, zazwyczaj porządnie zrealizowanych, faktycznie powodują, że można do Xboxa nie wkładać nawet płyty z grą, by móc się cieszyć dużą ilością zabawy. W Polsce… to dalej tylko konsola do gry i maszynka do YouTube’a. Nic więcej.

Na dodatek Xbox 360 kosztuje w najtańszej wersji równowartość 199 dolarów. Apple TV, rzecz jasna nie oferując możliwości grania w „hardkorowe” gry, o sto dolarów mniej. Na Apple TV skorzystamy z iTunes, w tym w takich krajach jak Polska. Zune Microsoftu jest dostępny w raptem kilkunastu krajach.

Ciężko ocenić czemu „niszowy projekt Apple’a” sprzedaje się ostatnimi czasy dużo lepiej. Jest zbyt wiele czynników i zmiennych, więc nawet nie próbuję. Problemem może być cena, wizerunek marki (Apple vs Microsoft), nasycenie rynku i wiele innych. Niewykluczone nawet, że to chwilowy trend i szał na Apple TV. Jakiekolwiek wnioski to zwykłe gdybanie.

Microsoft musi jednak sobie pogdybać. Terytorium gier wideo to miejsce, w którym zawsze górował. Apple ma potencjał „wbić się” na nowy, nieznany dla siebie rynek i całkowicie go przejąć, co udowodnił nieraz. Następca Xboxa 360 musi być dostępny w taniej wersji, która będzie mogła trzymać Apple TV w ryzach. Bo inaczej Microsoft może mieć pewien kłopocik.

Czytaj też: Świat zwariował – 26 mln sprzedanych iPhone’ów to ‘mało’

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji