Hackowanie Safari bez dotkliwych konsekwencji dla Google’a

11.07.2012
Hackowanie Safari bez dotkliwych konsekwencji dla Google’a

Hackowanie Safari bez dotkliwych konsekwencji dla Google’a

Wszystko wskazuje na to, że Google uda się zminimalizować straty po aferze związanej z oszukiwaniem przeglądarki Safari i jej użytkowników. Według informacji zdobytych przez Wall Street Journal, gigantowi udało się wynegocjować ugodę z Federalną Komisją Handlu. Zapłaci „tylko” 22,5 miliona dolarów kary.

Prawie pół roku temu wyszło na jaw, że Google wykrył błąd w przeglądarce Safari na systemy iOS i OS X. Panuje zwyczaj wśród deweloperów, nawet konkurujących ze sobą, który nakazuje informować o usterkach w produkcie. Google tego nie zrobił. Ale to drobny grzech. Dużo poważniejszym jest to, co Google zrobił. Otóż wykorzystał on ową usterkę. Apple na tym nie stracił. Stracili internauci. Umieścił on na swoich witrynach kody, które oszukiwały mechanizmy kontroli prywatności przeglądarki Apple’a. Dzięki temu Google mógł śledzić poczynania internautów korzystających z Safari za pomocą ciasteczka śledzącego, nawet jeśli użytkownik z premedytacją zaznaczył opcję, że sobie tego nie życzy.

Po ujawnieniu sprawy Google tłumaczył, że chciał „uszanować decyzję użytkowników, którzy w swoim Koncie Google włączyli funkcję spersonalizowanych reklam”. Niestety, najwyraźniej decyzja związana z odpowiednim ustawieniem kontroli prywatności przeglądarki Safari (lub pozostawienia domyślnych ustawień) nie była już szanowana.

Google nie był jedyną firmą reklamową, która dopuściła się tego nadużycia. Jednak to on, z racji swojej potęgi, stał się kozłem ofiarnym. Nie broniłbym go jednak aż tak żarliwie. Uważam, że wszyscy winni nadużycia powinni zostać ukarani, ale pamiętajmy, że to właśnie nad Google trwa nadzór Federalnej Komisji Handlu, który z uwagi na wcześniejsze nadużycia potrwa jeszcze 20 lat. Nic dziwnego, że reklamowy gigant, jaki pierwszy, oberwał od Komisji.

Ugoda, jaką według Wall Street Journal udało się wynegocjować, jest dużym zwycięstwem giganta. Kwota 22,5 miliona dolarów takim gościom jak ja i, jak zgaduję, wszystkim poza Proszkiem Czytelnikom, wydawać się musi astronomiczna. Dla Google’a to jednak pryszcz. Firma wyceniana jest na 191,05 miliarda dolarów. W zeszłym roku zarobiła na czysto 9,737 miliarda dolarów, co oznacza że kara to 0,23 procent tej kwoty. Google dziennie odnotowuje 26,68 miliona dolarów dochodów.

Google nie może jeszcze świętować. Udało się ugasić pożar w Stanach Zjednoczonych, ale identyczne śledztwo prowadzi Unia Europejska, która ogłosi swój werdykt na początku przyszłego tygodnia. Mam nadzieję, że wyrok będzie bardziej dotkliwy. Doskonale rozumiem to, że Google to firma reklamowa i zarabiać musi. Sam nie wypisałem się z programu spersonalizowanych reklam. Ale, do licha, nie życzę sobie, by firma reklamowa modyfikował bez mojej wiedzy i zgody ustawienia prywatności mojej przeglądarki. Takie praktyki są zwalczane przez większość aplikacji antywirusowych. Ciasteczko Google’a, gdybym był użytkownikiem Safari, potraktowałbym jak zwykły malware. Mam nadzieję, że Google zrozumiał, że tego typu praktyki nie będą tolerowane. A także Bing, Facebook i dowolny inny usługodawca internetowy.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

Advertisement