Gmail w końcu może być naprawdę ładny

03.07.2012
Gmail w końcu może być naprawdę ładny

Gmail w końcu może być naprawdę ładny

Gmail wystartował tak dawno temu, że niektórzy mogliby pomyśleć, że w internecie jest od zawsze. Na początku w elitarnej wersji beta, z czasem stał się usługą powszechną. Choć możliwościami wypierał całą rzeszę konkurentów, moim zdaniem od strony wizualnej prezentował się po prostu paskudnie. Chyba nie byłem zresztą w tej opinii przesadnie osamotniony, ponieważ Google eksperymentuje z wyglądem swojej poczty już od dawna. Czy to koniec mozolnej drogi?

Zaczęło się naprawdę fatalnie, nawet niewielkie polskie serwisy oferujące usługi pocztowe stały od Gmaila estetyczną klasę wyżej. Po kilku latach eksperymentów, w końcu w ramach usługi zaczęły pojawiać się dodatkowe opcje modyfikacji, szczególnie z uwzględnieniem tzw. “motywów”. I znów – skłamałbym twierdząc, że te motywy stały się odpowiedzią na wszystkie pytania. Były… średnie, rzeźbiły w błocie.

Zbawieniem dla Gmaila okazał się masowy redesign wszystkich usług Google, związany z wprowadzeniem serwisu społecznościowego Google+. Nowego designu doczekał się między innymi YouTube, ale też i Gmail. Dodano duże przyciski, wizualnie poczta przeniosła się w XXI wiek i nawet popularne motywy dostosowano do nowoczesnych wymogów estetycznych, mogliśmy ubarwić sobie biurową pracę niezwykle popularną “darnią” czy też zmieniającymi się co jakiś czas wizerunkami plaży lub naszego układu słonecznego.

Przed kilkoma dniami Google doszło chyba wreszcie na sam koniec swojej długiej drogi w tworzeniu usługi nie tylko niezwykle praktycznej, ale i ładnej. Raczcie wybaczyć próżność, lecz od rozpieszczającego nas od pewnego czasu Google’a, naturalne jest wymaganie rzeczy nadzwyczajnych. I powoli sen ten się spełnia.

Albowiem od kilku dni możliwe jest wreszcie wstawienie do poczty własnego tła. Samo Google wyświetla zresztą całą listę swoich własnych propozycji spośród najładniej wyselekcjonowanych grafik w całej sieci. Jeśli jednak gotowce nie wydadzą nam się satysfakcjonujące – nic nie stoi na przeszkodzie, by wreszcie wgrać własne tło. Cały mechanizm przypomina nieco ten, który od dwóch lat pozwala nam już (wzorem Binga) ustawić tło na stronie głównej wyszukiwarki.

Ponadto pojawiła się jeszcze jedna opcja, umożliwiająca zdefiniowanie kolorów listy nowych wiadomości – do wyboru w wersji jasnej i ciemnej. Efektem tego jest możliwość stworzenia poczty ładnej i niemal zupełnie spersonalizowanej. Jest to tym bardziej istotne, że w obliczu coraz powszechniejszej integracji e-maili webowych na przykład z telefonami komórkowymi, Outlook czy Thunderbird powoli, powoli zaczynają odchodzić do lamusa. To właśnie gmail.com (i konkurencja) zaczyna być swoistym centrum dowodzenia. Dobrze, by było, by prezentowało się… dobrze. I teraz wreszcie ma okazję.

Tagi: ,

Dołącz do dyskusji

Advertisement