Gdy myśl wyprzedza możliwości – walka na przedwczesne ekosystemy

05.07.2012
Gdy myśl wyprzedza możliwości – walka na przedwczesne ekosystemy

Gdy myśl wyprzedza możliwości – walka na przedwczesne ekosystemy

Ekosystemy to magiczne słowa ostatnich lat. Wszyscy producenci chcą je tworzyć, bo w ten sposób przywiązują do siebie użytkowników. Ekosystem synchronizowanych urządzeń, wielu usług – skrzynki e-mail, sklepu z treściami etc., systemów – i przede wszystkim jednej filozofii tworzenia produktów jest o wiele trudniej opuścić, niż wymienić telefon. Apple od dawna o tym wie i tworzy ekosystem, inni zorientowali się stosunkowo niedawno i próbują, mocno próbują tworzyć technologiczne, sprzętowo-usługowe ekosystemy. Bo bez tego wiele ich starań traci sens.

W Polsce mamy już ekosystem Apple’a – możemy legalnie kupować aplikacje, muzykę, filmy, książki… Możemy korzystać z iCloud i wszystkich urządzeń Apple, z dodatkowych usług i chociaż można mieć zastrzeżenia co do cen czy bogactwa oferty, to jest. Jest i kupując iPada użytkownik nie będzie czuł, że kupuje mocno wybrakowany produkt (jeśli tylko świadomie wybiera tablet).

Microsoft i Google zazdroszczą Apple’owi i próbują nadgonić, stąd Google Play z muzyką, filmami, książkami, aplikacjami i magazynami, stąd przemianowanie Zune’a i wchłonięcie jego usług pod markę Xbox Music, stąd te wszystkie starania, by urządzenia współpracowały i “porozumiewały” się między sobą. Więcej: nawet Amazon dołączył do wyścigu na ekosystemy korzystając z posiadania w ofercie praktycznie wszystkich multimedialnych klocków, które zlepił tabletem Kindle Fire. Tylko, że jak okazuje się, chęć tworzenia ekosystemów wyprzedza ich możliwości, co wychodzi mocno na światło dzienne dopiero teraz.

Ekosystemy Microsoftu i Google’a prawdziwy, pełny sens będą miały na razie tylko w Stanach Zjednoczonych – no chyba, że obaj giganci zaskoczą nas czymś w najbliższej przyszłości. Jednak na to się nie zapowiada i możliwe, że wszystkie usługi, które składają się na pełen obraz i całość urządzeń i systemów takich, jak Surface, Windows RT, Nexus 7 czy nawet Google Play jeszcze długo nie będą dostępne szerzej, w innych lokalizacjach.

Dzisiaj Google potwierdził, że w Wielkiej Brytanii, w której można już zamawiać Nexusa 7 przez sklep Play usługi w ramach tego sklepu pozostaną niezmienione. Czyli Brytyjczycy wciąż nie będą mogli kupić muzyki bezpośrednio od Google’a, nie dostaną też dostępu do sklepu z magazynami czy programami telewizyjnymi (głównie serialami), a gorsza niż amerykańska oferta filmów nie poszerzy się. To samo dotyczy zresztą też Kanady.

W Wielkiej Brytanii i Kanadzie i tak potencjalni użytkownicy Nexusa 7 mają lepiej, niż na przykład w Polsce, bo u nas (jak i w większości świata) Google Play to jedynie sklep z aplikacjami. No i tam będzie można bezproblemowo zamówić tablet od Google w Google Play. Mimo wszystko to pozostawia wciąż pytanie, co z tymi ekosystemami?

Wszyscy chcą je mieć, ale najlepiej tak na szybko, bo nadszedł taki czas. Z myślą o nich tworzone są urządzenia, które, jak się potem okazuje, w innych krajach stają się po prostu wybrakowane. My już trochę przyzwyczailiśmy się, że dostajemy wybrakowane produkty: Xbox, Google Play, swojego czasu iTunes… A mimo wszystko płacimy pełną, ba, wyższą cenę. Paradoksalnie powinniśmy płacić jeszcze wyższą, bo przecież producenci nie zarobią u nas nas w przyszłości na sklepach i marżach za wirtualne dobra.

W momencie, w którym to urządzenia tworzy się pod ekosystem, a nie ekosystem pod urządzenia, należy zastanowić się, jak rozwiązać problem dostępności.

Dołącz do dyskusji

Advertisement