Galaxy Taby nie są tak “cool” jak iPad

09.07.2012
Galaxy Taby nie są tak “cool” jak iPad

Galaxy Taby nie są tak “cool” jak iPad

Wojna patentowa między Apple a Samsungiem zbrzydła już chyba wszystkim, prócz samych stron. Na dodatek rzutuje negatywnie na nas, użytkowników, bo blokady sprzedaży urządzeń utrudniają nam ich kupno i podnoszą ceny (dotyczy to zarówno sprzętów Apple’a jak i Samsunga, chociaż tego drugiego chyba częściej). Czasem jednak pojawia się ciekawy i zabawny kwiatek, jak orzeczenie sędziego, ze Galaxy Tabów nie da się pomylić z iPadem, bo nie są tak “cool”. I w tym klimacie powinny odbywać się wszystkie orzeczenia dotyczące sporów Apple-Samsung i odwrotnie.

Paradoksalnie to Samsung, choć nie jest “cool”, wygrał sprawę przed brytyjskim sądem. Poszło, jak zazwyczaj, o to, że Samsung narusza “własność intelektualną” Apple’a w postaci wyglądu iPada. Kolejne rozdziały tej historyjki rozgrywają się na całym świecie i przynoszą zabawne i głupie sytuacje, w których na przykład pracownik Samsunga nie jest w stanie z odległości kilku metrów odróżnić Galaxy Taba od iPada, czy w których Samsung w reklamach dziękuje Apple’owi za najskuteczniejszą kampanię reklamową, jaką mógł sobie wymarzyć.

Zarówno Samsung, jak i Apple wnieśli do brytyjskiego sądu o rozstrzygnięcie, czy Galaxy Taby są kopią iPada. Sędzia orzekł, że produkty Samsunga są charakterystyczne, ponieważ są cieńsze i posiadają “niecodzienne dodatki” z tyłu obudowy. Poza tym nie są tak proste i łatwe w użytkowaniu jak sprzęty Apple’a. Nie są tak samo “cool”.

Ironia – Samsung wygrywa, a jednocześnie obrywa mu się za zbytnie skomplikowanie. Ciekawe, czy Apple odwoła się od takiej pozytywno – negatywnej decyzji sądu.

Mam propozycję dla sądów, które muszą rozstrzygać te spory: niech ustalą prosty przekaz przy orzekaniu, w stylu “to jest fajne, to brzydkie, to mniej “cool” od tamtego” i “ten ma lepsze zabawki od tamtego, ale nie skopiowane”. Swoją drogą ciekawi mnie od dawna, co tak całkowicie prywatnie myślą sobie sędziowie, którzy muszą rozstrzygać te spory – czy nie czują się czasem, jak przedszkolanki próbujące pogodzić dwóch prztykających się w nos przedszkolaków?

Dołącz do dyskusji

Advertisement