Darujmy sobie używanie stron z Facebooka jako argumentów w artykułach, poważnie niepoważnie

04.07.2012
Darujmy sobie używanie stron z Facebooka jako argumentów w artykułach, poważnie niepoważnie

Darujmy sobie używanie stron z Facebooka jako argumentów w artykułach, poważnie niepoważnie

Czasem komentarze do artykułów i testów w internecie są ciekawsze, niż właściwe treści. Wczoraj czytałam sobie gdzieś coś, i zignorowałam to razem z komentarzami, jedna nie mogło mi to dać spokoju. Treść artykułu dotyczyła zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych i w zasadzie uknęłaby mi całkowicie, jednak pewien komentarz zapadł mi w pamięć i doskonale opisał stan dzisiejszych mediów.

Arttkuł z katowickiej gazeta.pl tutaj, a komentarz pozwolę sobie przytoczyć, przynajmniej te niedające mi spokoju części:

Tylko na Facebooku apel o zniesienie zakazu picia piwa w plenerze poparło już prawie 25 tys. osób. ——– Znowu to pieprzenie – poparło osób – jakich osób, dzieci i młodych albo tych co klikło w większej zrzeszonej grupie bo inni klikli to nie jest żadne ale to żadne odzwierciedlenie tego jak to wygląda żadna statystyka. (…) Gdzie w kraju gdzie co chwile w jakimś serwisie jakiś dureń sugeruje się statystykami z facebooka można mówić o takim temacie poważnie. To poważnie nie poważne.

Pomijam poprawność, wydźwięk i formę komentarza – polski internet nie słynie z wysokiej kultury komentujących. Jednak w jednym komentujący waldek20 ma rację – 25 tysięcy osób biernie popierających zniesienie zakazu wyrażające swoje poparcie na stronie na Facebooku nie znaczy nic. Dziś dzień odrzucenia ACTA przez Parlament Europejski, dzień, w którym gros internautów pisze i wypowiada się o tym, że internauci mają siłę, że ich głos się liczy… To kontra 25 tysięcy facebookowych slaktywistów chcących zniesienia zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych podane jako argument, że wiele osób chce zniesienia tychże zakazów.

Pomijam fakt, że niepodlinkowana strona Facebookowa to wstyd. Pomijam fakt, że znaleźć tę akurat stronę, o której napisano w artykule, jest trudno, bo okazuje się, że podobnych jest kilka – “Chcemy legalnie pić niskoprocentowy alkohol w miejscach publicznych” ma 1.096 fanów w momencie pisania tego tekstu, grupa “Chcę pić piwo w parku bez mandatu” ma zawrotną liczbę 26 członków, a strona “Jestem za zniesieniem zakazu spożycia alkoholu w miejscach publicznych” ma 11 lubiących to. W artykule pewnie wspomniano o stronie “Popieram zniesienie zakazu picia piwa w plenerze”, którą faktycznie polubiło 25 tysięcy osób, w tym 3 moich znajomych (w tym jeden bloger Spider’s Web, tak na marginesie).

Gdzie leży problem? To, że stronę tą polubiło 25 tysięcy osób nic nie znaczy. Część z nich jest pewnie nieletnia, a jeśli wierzyć SocialBakers, to mamy w Polsce prawie 8,5 miliona zarejestrowanych facebookowiczów. Niech będzie, że tylko połowa korzysta z Facebooka regularnie, to i tak wyjdzie, że nawet nie 1% z nich chce zniesienia zakazu. Ba – jest to około pół procenta. Oczywiście przy założeniu, że połowa polskich facebookowiczów jest nieaktywna i w nic nie klika.

25 tysięcy osób to populacja małego miasta. 25 tysięcy osób to niewielki odsetek polskich internautów. W końcu 25 tysięcy osób lubiących coś na Facebooku nie znaczy nic, prócz tego, że gdzieś kiedyś kliknięto “Lubię to” na stronie, bo kliknął znajomy. Czy to, że fanpejdż o wdzięcznej nazwie “Elitarne dupeczki” (z dosyć ordynarnym adresem) ma prawie 4 razy więcej lubiących, niż popierający zniesienie zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych znaczy cokolwiek? Co najwyżej, że polscy facebookowicze klikają, co popadnie.

Zgodzę się, że czasem przytaczanie w artykułach fanpejdży i stron z Facebooka jako argumentu popierającego tezy jest uzasadnione, ale raz – muszą to być stosunkowo szybko rosnące społeczności, i dwa – aktywne. Jak na przykład “Nie dla ACTA w Polsce” w okresie protestów przeciw ACTA.

Inaczej darujmy sobie, bo takie przytaczanie nic nie znaczy oprócz tego, że dziennikarze coraz częściej zwracają się do internetu jako źródła informacji, ale nie do końca rozumieją to, jak działa i co warte jest uwagi.

Zacytuję komentarz waldka20: “To poważnie niepoważne”.

Dołącz do dyskusji