Cyfryzacja może oznaczać koniec małych kablówek

05.07.2012
Cyfryzacja może oznaczać koniec małych kablówek

Cyfryzacja może oznaczać koniec małych kablówek

Kablówki to pewien wyznacznik miejskości. Jeśli dociera do Ciebie sygnał telewizji kablowej to znaczy, że mieszkasz w mieście. Przede wszystkim jednak ta forma płatnej telewizji miałabyć przystępna cenowo i oferować znaczącą ilość kanałów. Dziś na rynku króluje kilku dużych graczy, ale w wielu miejscach wciąż dostępne są tylko małe osiedlowe kablówki. Cyfryzacja może jednak ten rynek znacząco pogrążyć.

Telewizje kablowe takie jak UPC, Vectra, Multimeda Polska czy Toya, Inea, Jambox odnalazły się jakoś w cyfrowej rzeczywistości. Przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz. Wciąż jednak większość z nich ciągnie za sobą ofertę analogową. Zamiast wprowadzić wszystkich abonentów do systemu nadawania cyfrowego, tysiące abonentów korzysta z tradycyjnej oferty. Często też występuje znaczące zróżnicowanie cenowe jeśli chodzi abonamenty między cyfrową kablówką z kanałami SD, a kanałami HD. Jeszcze gorzej jest w małych lokalnych osiedlowych kablówkach, które wciąż oferują jeszcze telewizje analogową. I nic nie zapowiada by w 2013 roku to się zmieniło wraz z pełną cyfryzacją telewizji naziemnej.

Z jednej strony to dobrze dla tej grupy osób, która ogląda tylko kilka kanałów na bardzo starych modelach telewizorów. Z drugiej jednak cyfryzacja to olbrzymia szansa na rozwój. Większość jednak tych małych kablówek najzwyczajniej na świecie nie stać na zmiany. Często nadają one nawet swój własny program lokalny. Co z tego, że jest on transmitowany w sieci, gdy realizowany jest archaicznym sprzętem i nadawany w 4:3.

Często są to też osoby, które dbają o to by regularnie opłacać ustawowy abonament radiowo-telewizyjny. DVB-T promują dziś sprzedawcy w sklepach, TVN promuje dostępną w cyfrowej telewizji naziemnej stacje TTV, a TVP podczas Euro również z różnym skutkiem starała się promować DVB-T, HD oraz HbbTv nawet w meczowych komentarzach. Brakuje jednak szerszej promocji. Łatwo się jednak domyśleć, że użytkownicy korzystających dziś z tych małych pakietów wydając ok. 150 złotych na dekoder i antenę otrzymają to samo lub nawet więcej bez comiesięcznych opłat na rzecz operatora.

Kablówki mają się czego obawiać, ale prawdopodobnie niewiele z tym uczynią. Ci najwięksi gracze będą liczyć, że abonenci wyższych pakietów sami będą przechodzić na cyfrowy system w ramach ich oferty, może też za jakieś 5 lat zrezygnują z archaicznego 4:3 na swoich kanałach. Mali gracze będą liczyć na oporność swoich abonentów, co przez pewien czas może się jeszcze udawać. Albo też zostaną wchłonięci przez kablówki takie jak UPC, Vectra czy Toya, które z roku na rok stają się coraz mocniejsze.

Polski rynek telewizji kablowej jest mocno zróżnicowany. Cyfryzacja może to zmienić w sposób brutalny, a na rynku przetrwają gracze z najmocniejszą ofertą. To także spora szansa dla operatorów satelitarnych, którzy dziś oferują dość atrakcyjne pakiety mini za 10-20 złotych także w formie pre-paid. Niestety setki talerzy na balkonach to też nie jest najciekawszy widok w miejskiej przestrzeni.

Dołącz do dyskusji

Advertisement