ACTA upadła w Parlamencie Europejskim. Pytanie “co dalej?”

04.07.2012
ACTA upadła w Parlamencie Europejskim. Pytanie “co dalej?”

ACTA upadła w Parlamencie Europejskim. Pytanie “co dalej?”

ACTA została odrzucona w głosowaniu w Parlamencie Europejskim. Przeciw ACTA zagłosowało 478 posłów, za jedynie 39. Tym samym ACTA umrze śmiercią naturalną, bo przed Unią Europejską odrzuciła ją Australia, Szwajcaria i Meksyk, więc wprowadzenie jej w życie byłoby możliwe w Stanach Zjednoczonych i Maroko, a to przecież bez sensu. Powinniśmy cieszyć się, że ACTA padła – jest to w pewien sposób wygrana internetu i ludzi, którzy sprzeciwili się nie tylko zapisom porozumienia, ale też sposobowi jego wprowadzania – po cichu, w tajemnicy i bez wystarczającego informowania obywateli o tym, czym naprawdę jest ACTA.

Mam jednak przeczucie, że internetowi i internautom wystarczy takie zwycięstwo i spoczną na laurach. “Nadmuchaliśmy sprawę, zwróciliśmy na siebie uwagę, wyszliśmy na ulice! Wygraliśmy, ACTA odrzucona, możemy spać spokojnie”. Wiele osób biorących udział w całym tym proteście i zamieszaniu tak naprawdę nie wiedziało o co chodzi, a słysząc “nie będzie można ściągać filmów z torrentów” przyłączała się, bo jak to tak! I w zasadzie to nic złego, bo przecież liderzy tłumów są nam potrzebni, jednak jakoś kiepsko wróży to na przyszłość.

Jesteśmy w momencie, w którym wytwarza się fałszywe poczucie bezpieczeństwa i wiary w siłę internautów. W momencie, w którym jako masa wydaje nam się, że swoisty status quo internetu pozostał niezagrożony, że dalej będziemy mogli robić tyle, co dotychczas. Mam przykrą wiadomość: to nieprawda. Nasilenie w ostatnich latach, a nawet miesiącach, propozycji kontrowersyjnych ustaw o ograniczaniu prywatności w sieci czy zaostrzających w mocny sposób prawa właścicieli praw autorskich jest ogromne. Większość z nich rodzi się w Stanach Zjednoczonych i chociaż część dotyczy tylko rodzimego kraju, to i tak będzie miała wpływ na światowy internet, zwłaszcza odkąd wielkie wytwórnie mają siedziby właśnie tak, tak samo jak ICANN i praktycznie wszyscy najwięksi giganci internetowi.

Pamiętacie SOPA i PIPA przed szumem o ACTA? A wiecie, co to CISPA i w jaki sposób mogłaby wpłynąć również na naszą prywatność, prywatność Europejczyków? A czy wiecie, że chociaż koncerny ze Stanów Zjednoczonych odpuściły ACTA w momencie, gdy zdały sobie sprawę, że nie przejdze, to jednocześnie Stany i kraje przypacyficzne pracują nad TPP – Trans Pacific Partnership – który wprawdzie nie obejmie Europy, ale w Australii, Chile, Nowej Zelandii, Peru, Singapurze, Wietnamie i w Stanach Zjednoczonych może wprowadzić zmiany podobne do tych, jakie miała wprowadzić ACTA? A specjaliści z Electronic Frontier Foundation mówią o TPP “ACTA+”.

W Europie się nie udało, ale twarde głowy wymyślające, jak tu zrobić dobrze koncernom i jak ograniczyć wolny i słabo kontrolowany przepływ informacji w internecie wciąż dumają, jak wprowadzić w życie swoje postulaty. Na początku w krajach sobie bliższych, a w Europie przecież można lobbować, próbować wprowadzać mniejsze akty i ustawy, nie musi być od razu tak wszystko na raz.

Tak, odrzucenie ACTA przez Parlament Europejski jest największym upadkiem tak dużego aktu prawnego w historii Unii Europejskiej. Jest też dowodem na to, że odpowiednio poprowadzeni slaktywiści potrafią wziąć się do działania, że internauci mogą mieć moc sprawczą. Jest to dobry dzień dla wszystkich, którzy sprzeciwili się takiej tajnej formie wprowadzania prawa (nad ACTA pracowano w tajemnicy od lat).

Jest to też moment, w którym internauci i w ogóle obywatele powinni wziąć odpowiedzialność za siebie i swoich politycznych przedstawicieli i zdać sobie sprawę, że muszą im nieustannie patrzeć na ręce, a nie tylko, gdy wybucha wielki, medialny szum. Bo jeśli nie przyjmiemy tego do wiadomości, to postulaty z ACTA i tak przejdą, prędzej czy później.

Dołącz do dyskusji

Advertisement