Twitter w roli serwisu informacyjnego “od ludzi” kariery niestety nie zrobi

13.06.2012
Twitter w roli serwisu informacyjnego “od ludzi” kariery niestety nie zrobi

Twitter w roli serwisu informacyjnego “od ludzi” kariery niestety nie zrobi

Dopiero od niedawna korzystam z Twittera, bardzo powoli uczę się tego serwisu. Okazało się między innymi, że jest to chyba pierwsza strona internetowa, która lepiej sprawuje się na telefonach komórkowych niż w wersji komputerowej. Przede wszystkim jednak nurtuje mnie stawiana od czasu do czasu teza o społeczeństwie informacyjnym, które kwitnie na Twitterze. Na pierwszy rzut oka teza nowoczesna i prawdziwa, w dłuższej perspektywie nie mogę się jednak z nią zgodzić. 

Dlaczego Twitter ma przesłanki na serwis informacyjny “od ludzi”? Ponieważ w pewnych koncepcjach sprawdza się to znakomicie, na przykład gdy obserwujemy zaufanych ulubieńców i idoli, którzy z zapałem i na żywo relacjonują rozmaite wydarzenia. Najlepiej takie, do których przeciętny człowiek nie ma miejsca. Nie brak w tym także elementów publicystyki, ale przecież opinia ulubieńców jest niczym miód dla uszu (nie brzmi to chyba do końca tak, jak chciałem). Najlepszym przykładem są Michał Pol czy Rafał Stec, najlepsi piłkarscy dziennikarze w kraju, których Twitter to prawdziwa skarbnica dla każdego fana piłki – szczególnie w okresie #Euro2012.

Takich interesujących dziennikarzy i celebrytów z kraju (jest m.in. szef wszystkich szefów) i zagranicy jest całkiem sporo, do tego dochodzi cała rzesza normalnych użytkowników, którzy relacjonują to, co widzą na własne oczy – czasem rzeczy bardzo ważne (ciekawe jak wyglądałyby zamachy na World Trade Center, gdyby wówczas mieli Twittera). Nie brak też autorskich fotografii i wzbogacenia treści o interesujące refleksje.

Mniej znani twitterowicze, aby przedostać się do szerszej publiki muszą korzystać z systemu tagów, które nawet przy dużej popularności przedostają się do popularnych trendów. Z wielkim entuzjazmem śledziłem wczoraj #poland, gdzie miliony osób z całego świata rozkoszowało się grą naszej reprezentacji, życzyło nam przynajmniej ćwierćfinału z takim stylem, przytaczało tragiczną historię Kuby Błaszczykowskiego czy wreszcie – niestety tłumnie, ale słusznie – pukało się w czoło w temacie zamieszek.

No i niestety zasadnicza różnica pomiędzy tradycyjnymi mediami, a “społeczeństwem informacyjnym” Twittera jest taka, że tradycyjne media można jakoś kontrolować, a one same starają się dochować namiastki rzetelności. W przypadku Twittera skrajność prezentowanych opinii w określonym temacie narasta z każdą minutą, często też opiniowane są sytuacje od piszących odległe nawet o setki tysięcy kilometrów, którzy zupełnie nie orientują się w określonym temacie, a swoją wiedzę czerpią przeważnie z twittów innych użytkowników.

Najlepszym, bo polskim, przykładem takiego niezrozumienia, totalnej dezinformacji, była twitterowa dyskusja na temat programu #Panorama, w którym stacja BBC ukazała Polaków jako naród skrajnie nietolerancyjny, a Polskę jako ostoję rasizmu na mapie świata. Zaczęło się od BBC, ale to na Twitterze rozgorzała na ten temat dyskusja, dosłowne maltretowanie i powielanie stereotypów, nieprawdy, głosów oburzenia. Głosy rozsądku były znikome, próba polemiki (nie tylko polskiej) niezauważalna.

Jest to niestety problem internetowego społeczeństwa informacyjnego, które jest podatne na manipulację, mało wnika w treści, bezmyślnie rozpowszechnia nieprawdę i co gorsza, zaczyna się z nią identyfikować. Jakakolwiek próba kontrpolemiki, szczególnie przez Twittera, jest w takiej sytuacji trudna, konieczne byłoby przecież odpisywanie – jak głupi – każdej pojedynczej osobie, że wcale nie budujemy sobie pod Warszawą obozów koncentracyjnych, a to mogłoby tylko doprowadzić do kolejnej polsko-polskiej wojny o globalny internet.

Oczywiście to tylko przykład z naszego podwórka. Takich sytuacji, szarżujących plotek (na przykład o śmierci jakiejś gwiazdy) w historii Twittera było wiele. Jak na razie z charakteru serwisu wynika więcej dobrego niż złego, ale jego umacnianie się czy – o zgrozo – zastępowanie roli tradycyjnych mediów może doprowadzić co najwyżej do informacyjnego chaosu.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement