Apple to już nie gigantyczny start-up – to wielka globalna machina technologiczna

11.06.2012
Apple to już nie gigantyczny start-up – to wielka globalna machina technologiczna

Apple to już nie gigantyczny start-up – to wielka globalna machina technologiczna

Dzisiejsza konferencja Apple’a przyniosła wiele nowości – chyba najwięcej od czasów, kiedy śledzę konferencje tej firmy, czyli równo od dekady. Apple zaktualizował dziś zarówno produkty software’owe, jak i hardware’owe, coś co nie zdarzało się dotychczas często. To oznacza jedno – Apple staje się wielką firmą technologiczną także w wymiarze korporacyjnym. Dotychczas była to firma, która działała nieco jak gigantyczny start-up; teraz to wielka globalna machina pracująca jednocześnie nad wieloma liniami produktów.

Trudno oceniać, czy to już wpływ rządów Tima Cooka, ale fakt faktem, że skalą rozmachu działania dzisiejsze Apple przewyższa Apple Steve’a Jobsa. Legendarny założyciel Apple’a działał bowiem nieco inaczej – rzucał najlepsze siły know-how do jednego projektu czyniąc go bezsprzecznie priorytetowym. Gdy budował pierwszego Maka, zespół przygotowujący go był niczym państwo w państwie; podobnie działo się gdy tworzono pierwszego iPoda, a następnie iPhone’a. W tym czasie praca w innych zespołach nie była dla priorytetem dla szefów firmy – liczył się tylko najważniejszy projekt.

W rezultacie takich działań Apple sukcesywnie zmieniał swoje główne linie biznesowe niczym kameleon. W latach 80 ubiegłego wieku firma była głównie producentem komputerów osobistych; w latach 90, pod nieobecność Steve’a Jobsa prawie zbankrutowała, bo produkowała przysłowiowe mydło i powidło. Gdy wrócił Jobs w 1997 r. przeistoczył Apple’a w firmę produkującą odtwarzacz multimedialny – iPod stanowił w pewnym czasie ponad 70% przychodów firmy. Od 2007 roku datuje się z kolei przemiana Apple’a w kierunku firmy branży mobilnej – dziś iPhone to ponad 40% przychód firmy.

Patrząc na to, jak globalnie Apple podchodzi do swoich nowości w połowie 2012 r. wydaje się, że tamta strategia to już przeszłość. Zdaje się, że Apple chce się teraz stać firmą o wielu istotnych liniach produktowych, która będzie wstanie pokazywać bardzo ważne nowości w każdym segmencie, w którym jest obecna.

Apple pokazał dziś zupełnie nowego MacBooka Pro, który filozofią przypomina bardziej iPada aniżeli poprzednie komputery MacBook, które notabene pozostały w ofercie Apple’a zyskując przyjemną aktualizację technicznych bebechów. Marketingowa pompa z pewnością będzie jednak dmuchana w MacBooka Pro nowej generacji – jest cieńszy i lżejszy od poprzedników, ma zdecydowanie lepsze parametry technicznie, a przede wszystkim został wyposażony w tzw. element łał, czyli ekran nowego typu (znany oczywiście wcześniej z iPada).

Apple zaprezentował też dziś dwie prawie gotowe wersje najważniejszego oprogramowania, czyli systemów operacyjnych. Mimo, że coraz silniej widać tendencję do unifikacji obu systemów, to jednak wciąż są to fundamentalnie różne produkty. Mimo to nowe systemy operacyjne Apple’a są gotowe do wydania prawie w tym samym momencie – jeden w lipcu, drugi na jesień (zapewne we wrześniu). Tylko firmy o największym potencjale ludzkim, know-how oraz zwykłej mocy przerobowej są wstanie pracować jednocześnie nad dwoma tak gigantycznymi produktami software’owymi.

W obu systemach zmian jest naprawdę sporo – w stacjonarnym OS X postawiono na integrację z usługą konsumenckiej chmury obliczeniowej iCloud. Komputery Mac będą ściśle połączone z filozofią chmury; w zasadzie nie będzie przed nią odwrotu, bo konta iCloud będą aktywowane automatycznie dla użytkowników nowych MacBooków. Doszły też zupełnie nowe funkcje jak nowy system powiadomień (czerpiący garściami z nienależącej do Apple’a aplikacji Growl), czy funkcja wprowadzania informacji do zdecydowanej większości aplikacji za pomocą głosu (wstęp do pełnej integracji Siri w MacBookach). Łącznie wprowadzono ponad 200 zmian w systemie OS X, z czego 8 ma charakter fundamentalny.

Równie spektakularne nowości przynosi nowa wersja mobilnego systemu operacyjnego iOS 6. Najważniejsza z nich to chyba ta, że Siri – głosowy asystent w iPhonie coraz bardziej przypomina robota o sztucznej inteligencji. Nowy system mobilny Apple’a jest teraz silnie zintegrowany z Facebookiem (obok Twittera, z którym jest już blisko od poprzedniej wersji systemu). Usprawniono większość fabrycznych aplikacji dostępnych dla klientów iPhone’a oraz przygotowano nowe na czele z bardzo dobrze zapowiadającym się Passbook. To wszystko bardzo daleko idące zmiany, które wymagają niezwykle wiele pokładów pracy.

Nowa wersja iOS zadebiutuje na jesień. Najprawdopodobniej będzie to… 9 września, co sugeruje planowana data debiutu nowej wersji Siri. To przy okazji będzie zapewne data premiery nowego iPhone’a.

Wszystko wskazuje więc na to, że w ciągu niecałych trzech miesięcy Apple wyda zarówno aktualizację hardwaru – nowe komputery Mac oraz nowy iPhone, który nawet jeśli nie będzie we wrześniu, to najpóźniej musi się pojawić w październiku, by Apple skorzystał na sprzedażowym boomie związanym z okresem świątecznym, jaki i aktualizacje najważniejszego software’u, czyli oby systemów operacyjnych.

Dołącz do dyskusji