Łącza internetowe zwalniają? Nie, ale i tak nie jest świetnie

02.05.2012
Łącza internetowe zwalniają? Nie, ale i tak nie jest świetnie

Łącza internetowe zwalniają? Nie, ale i tak nie jest świetnie

Polska załapała się na listę 93 krajów, w których przeciętna prędkość internetu w czwartym kwartale 2011 roku spadła w stosunku do poprzedniego kwartału. Ta sama prędkość wzrosła jedynie w 41 krajach. W 2011 roku internet na całym świecie przyspieszył o 19%, jednak kwartalne spowolnienie jest zastanawiające, tym bardziej, że nie wiadomo czym jest spowodowane.

Realna prędkość połączeń internetowych rośnie i to jest najbardziej logiczne – dostawcy inwestują w infrastrukturę, użytkownicy wraz ze spadkiem cen mogą pozwolić sobie na coraz szybsze łącza i tak dalej. Jednak coroczny raport Akamai “State of the internet” trochę rozczarowuje. Średnia globalna prędkość internetu (niemobilnego) to 2,3 Mbps w 4 kwartale 2011 roku. W Polsce było to 4,139 Mbps (w 3 kwartale 4,3 Mbps), w Stanach Zjednoczonych 5,8 Mbps, w Japonii 9,14 Mbps, a w Korei Południowej 17,4 Mbps.

Kwartalne spadki prędkości internetu nie są niczym nowym i zdarzały się już w przeszłości. Ważne, że roczne podsumowanie pokazuje wciąż przyspieszający wzrost szybkości połączeń internetowych. Mimo wszystko z całkiem subiektywnego mojego osobistego punktu widzenia, muszę powiedzieć, że światowy internet rozczarowuje. Polska średnia to 4,13 Mbps. To oznacza, że używamy łącz szybszych i wolniejszych, z przewagą tych wolniejszych…

Sama posiadam łącze 2,6 Mbps. Mój dostawca (pozdrawiam Netię) nie jest w stanie zapewnić mi nic lepszego, bo to zależy od właściciela infrastruktury – TPSA. Nie mam żadnego, kompletnie żadnego alternatywnego wyjścia i skazana jestem na wybór jednego z dwóch dostawców: Orange i Netii.

Niesymetryczne 2,6 Mbps to obecne mało, zwłaszcza że realne pobieranie to około 1,7 Mbps. A wysyłanie? 0,17 Mbps… Praca na takim łączu jeszcze 3 lata temu byłaby w miarę komfortowa, jednak dziś staje się coraz bardziej niewygodna i niewystarczająca.

I chociaż średnie polskie łącze według Akamai to ponad 4 Mbps, to na przykład w Libii takie przeciętne łącze miałoby prędkość 0,3 Mbps, a w Urugwaju 1,1 Mbps. Świetnie, że już każde państwo posiada dostęp do internetu, że faktycznie stajemy się globalną wioską, ale… rozwój prędkości łącz nie odpowiada rozwojowi samego internetu złożonego przede wszystkim ze stron internetowych. Nie chcę nawet sobie wyobrażać, jak wyglądałoby surfowanie po globalnej sieci z prędkością 0,3 Mbps. Ciężkie strony, tysiące skryptów, masywne grafiki i same szablony, reklamy we Flshu – na moim łączu często sprawiają problemy i bez blokowania nie mogę powiedzieć, że przeglądanie sieci jest komfortowe.

A średnia prędkość światowego łącza jest tylko troszkę mniejsza, niż moja. To znaczy, że dla znacznej części światowych internautów komfortowe obejrzenie filmiku na YouTube, strumieniowanie muzyki, czy nawet czytanie newsów na wielu stronach jest niedostępne.

Badanie Akamai i inne tego typu pokazują, że rozwój sieci nie nadąża trochę za rozwojem infrastruktury. Warto o tym pamiętać tworząc światowy internet.

Dołącz do dyskusji

Advertisement