Debiut Facebooka raczej nie dla Polaków

04.05.2012
Debiut Facebooka raczej nie dla Polaków

Debiut Facebooka raczej nie dla Polaków

Wielkimi krokami zbliża się jedno z najważniejszych IPO branży tech w historii i z pewnością najważniejszy debiut giełdowy tego roku na świecie – wszystko wskazuje na to, że Facebook na giełdzie zadebiutuje w trzecim tygodni maja, w piątek 18 maja. Wiemy już prawie wszystko o tym debiucie, włącznie z planowanymi cenami akcji Facebooka na otwarciu. Będzie drogo i chyba raczej nie dla Polaków.

Z nowych dokumentów złożonych przez Facebooka przed Amerykańską Komisją Papierów Wartościowych (SEC) wynika, że Facebook zamierza zaoferować giełdowym inwestorom 337,4 mln akcji w cenie pomiędzy 28 a 35 dol. za akcję. Jeśli debiut okaże się sukcesem, a chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wyobraża sobie by było inaczej, to wycena Facebooka może się sięgnąć nawet 95 mld dol., bijąc znacznie wartość Google’a (23 mld) gdy ten debiutował na giełdzie w 2004 r. Będzie to przy okazji nie tylko największy debiut technologicznej spółki w historii, ale także największy debiut amerykańskiej spółki na giełdzie. W jednym momencie Facebook stanie się również spółką o wyższej kapitalizacji giełdowej od takich znanych spółek jak: Amazon, czy Hewlett-Packard, a także… McDonald’s.

Przy wycenie 95 mld dol., udziały, które posiada założyciel Facebooka Mark Zuckerberg są warte – uwaga uwaga – 18,7 mld dol. Z dokumentów złożonych wczoraj przed SEC wynika, że Zuckerberg zamierza sprzedaż 30,2 mln posiadanych przez siebie akcji Facebooka, więc w jednym dniu powinien zarobić ponad 1 mld dol. w gotówce. Co ciekawe, przy okazji nie pozbędzie się ani krztyny ze swojej mocy decyzyjnej, bo sprzedawane przez niego akcje z puli Class A, które nie niosą ze sobą prawa do głosu na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy. 60 tys. akcji z puli Class B dają Zuckerbergowi władzę prawie absolutną – 57,3% praw głosu.

Na przedgiełdowym rynku w Facebooka inwestowali przede wszystkim instytucjonalni gracze – domy analityczne, czy bardzo bogaci rosyjscy inwestorzy (Digital Sky Technologies). Jednak giełdowy debiut będzie testem przede wszystkim dla indywidualnych inwestorów. To ich entuzjazm związany z giełdowym debiutem Facebooka będzie decydował o nastrojach z nim związanych. Indywidualni inwestorzy są zarazem najbardziej podatni na ekstremalne reakcje – od hurraoptymizmu po paniczną wyprzedaż, tak więc to właśnie ten typ inwestora zadecyduje o nastrojach jakie będą panowały przy debiucie serwisu Zuckerberga na giełdzie.

Polscy inwestorzy indywidualni potencjalnie zainteresowani inwestycją w Facebooka przy jego debiucie muszą się obejść smakiem – nie dość, że chyba żaden z domów maklerskich w Polsce nie zaoferował usługi, dzięki której można zlecić taką inwestycję, to na dodatek pula dla inwestorów indywidualnych zaoferowana przez Facebooka jest niewielka – większość wykupią gracze instytucjonalni.

Debiut Facebooka na giełdzie raczej nie będzie miał również bezpośredniego przełożenia na polską giełdę. To raczej media będą relacjonować i komentować to, w jaki sposób serwis założony w celach randkowych przez Marka Zuckerberga zamienia się w wielki giełdowy biznes. To właśnie na polu medialnym powinniśmy odczuć największe turbulencje związane z IPO Facebooka, bo ten debiut – nieważne czy bardzo udany, czy też mniej spowoduje lawinę komentarzy i spekulacji medialnych na temat ewentualnej nowej giełdowej bańki Web 2.0. Będą to uzasadnione dywagacje, ponieważ wycena Facebooka opiewająca pomiędzy 77 a 95 mld dol. wydaje się wręcz kosmicznie wielka zważywszy na to, jak relatywnie małym biznesem jest dziś ten serwis społecznościowy (3,7 mld dol. przychodów w zeszłym roku).

Ale mimo to, jeśli debiut Facebooka będzie udany – a wszystko na to wskazuje – to w najbliższym czasie powinniśmy być świadkami kolejnych debiutów giełdowych spółek z sektora Web 2.0, zapewne także na polskiej giełdzie. W ten pośredni sposób, giełdowy debiut Facebooka ma wymiar globalny.

 

Tagi: , ,

Dołącz do dyskusji

Advertisement