Trzeci iPad to trzecia porażka konkurencji Apple’a

02.04.2012
Trzeci iPad to trzecia porażka konkurencji Apple’a

Trzeci iPad to trzecia porażka konkurencji Apple’a

Właściwie nie przypominam sobie premiery jakiegokolwiek urządzenia mobilnego bez jakiejś drobnej wpadki Apple’a. A to problem z anteną iPhone’a 4, a to żółte ekrany, a to samoistnie pękające obudowy… Nie inaczej było w przypadku trzeciego iPada. Po raz kolejny jednak użytkownicy udowodnili, że mają to w nosie.

iPad 3 to prawdziwe arcydzieło techniczne i odmawianie mu tego byłoby po prostu krzywdzące. Fenomenalny i praktycznie bezkonkurencyjny ekran Retina, łączność LTE (na terenie USA, niestety), potężna jednostka centralna i jeszcze potężniejszy układ graficzny. Mimo to, wszystko zmieściło się w cieniutkiej, smukłej obudowie. Mimo to, tablet wytrzymuje na baterii tyle samo, co poprzednik. Czyli około 10 godzin. To serio nie lada osiągnięcie. Spójrzmy teraz na konkurencję. Albo nie, lepiej nie. Szkoda, bo wstyd.

Tuż po premierze pojawiły się jednak pierwsze skargi. Jedna, dość słuszna: reklamowane LTE działa tylko w niektórych sieciach komórkowych, przede wszystkim amerykańskich. iPad 3 w Polsce będzie pracował dalej wyłącznie w trybie 3G, mimo naklejki LTE. Apple zaoferował możliwość zwrotu tabletu, jeżeli klient uważa, że poczuł się oszukany. Zaciekawiony, przejrzałem różne fora australijskie skupiające posiadaczy tego tabletu. To, rzecz jasna, marna próba statystyczna, ale nikt nie zadeklarował chęci oddania urządzenia.

Druga burza w szklance wody to temperatura pracy nowego tabletu. iPad 3 grzeje się wyraźnie mocniej od poprzedników. Wiele osób wręcz podniosło lament, że ich iPad jest wadliwy i że tak nie powinno być. Ponownie, okazało się to aferą mocno przesadzoną. Apple zareagował szybko oświadczeniem, że nowy tablet faktycznie jest „gorętszym towarem” od poprzedników, ale to jego normalne zachowanie.

Mimo wszystko te dwie „wpadki” (celowy cudzysłów) powinny wpłynąć na końcowy odbiór urządzenia. Może i Apple ma swoich szczególnie oddanych fanów, ale w ujęciu globalnym, jest to po prostu kolejny produkt. Tymczasem nowy iPad zajął właśnie czołowe miejsce w rankingu tabletów Consumer Reports. Warto zauważyć, że lista ta opiera się wyłącznie na opiniach samych klientów. Nie ma tu więc mowy o redaktorze, który darzy Apple’a szczególną sympatią, zawyżając nieco oceny.

To już kolejny z rzędu dowód na to, że konsumenci tak na dobrą sprawę mają w nosie takie rzeczy, jak ilość rdzeni, megaherców czy pamięci operacyjnej. Sprzęt ma po prostu działać. Fakt, jednym z atutów nowego tabletu Apple’a są nowe procesory. Ale efekt ich działania zobaczymy dopiero za jakiś czas, jak deweloperzy zaczną tworzyć wymagające gry i aplikacje. Bawiłem się przez dłuższy czas iPadem 3 (czytaj: przez kilkanaście minut). Różnic w wydajności nie stwierdziłem. Czemu? Bo iPad 2 również śmigał jak marzenie.

Klucz do sukcesu iPada to nie parametry wymienione w tabelce. Pod tym względem w znacznej ilości kategorii zjada go na śniadanie chociażby taki Asus Transformer Prime. Problem w tym, że testowałem tego potwora. Pomijam już fakt grzania się jak diabli czy krótkiego czasu pracy na baterii, bo na przykład słabszy sprzętowo Galaxy Tab 10.1 takiego problemu nie miał. Tyle że na tabletach z Androidem wciąż panuje bałagan w interfejsie (aczkolwiek, muszę przyznać, że Honeycomb był zwiastunem dobrych zmian, jakie niesie ze sobą Ice Cream Sandwich… to jednak wciąż nie to), wciąż są nieintuicyjne w obsłudze, wciąż potrafią się zawiesić i przycinać. A zgodność z aplikacjami? Kiedyś pisałem dla Chipa przegląd gier z działu Tegra Zone w Google Play, dedykowanych jednej, bardzo konkretnej grupie urządzeń. Platformą testową był pierwszy Transformer z Honeycombem 3.2. Nie działała z różnych powodów co trzecia gra, mimo iż Tegra Zone i Android Market twierdziły co innego. Ja miałem do testów te gry już preinstalowane, ale spora część była płatna…

Dopóki konkurencja się tego nie nauczy, tablety konkurencji dalej pozostaną w niszy. Nawet Windows 8 może mieć problemy. Nie chcę żadnego innego systemu niż Windows na laptopie (przynajmniej patrząc na konkurencję na dzień dzisiejszy). Ale od tabletu oczekuję bezproblemowości iPada. Wątpię, by Windows 8 był tak płynny, miły i bezproblemowy. Wątpię, by był idiotoodporny. Bo znam tę platformę. Jasne, tabletowy Windows jeszcze nie jest ukończony, za wcześnie, by wyciągać wnioski.

Dlatego, mili producenci tabletów. Zamiast dokładać kolejnych kilkaset „ficzerów”, które mają was wyróżnić od konkurencji, najpierw skupcie się na dopracowaniu tych podstawowych. Co z tego, że macie „pełniejszy” multitasking, co z tego, że na Transformerze mogę spakować plik do archiwum RAR, skoro cały czas są problemy z podstawowymi czynnościami.

Ice Cream Sandwich to krok w dobrą stronę. Ale to wciąż za mało. Nie próbujcie gonić iPada gigahercami i rdzeniami. Sprawcie, by obcowanie z waszymi produktami było przyjemnością, a nie obowiązkiem. A wtedy iPadzik pójdzie w niepamięć, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego drobne „wpadeczki” i kilka oczywistych niedoróbek. A, póki co się dziwicie, czemu ludzie wolą stać po iPada w kolejkach, niż kupić droższy tablet z Android lub Windows…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

Advertisement