To nie Ubuntu i OS X są tak dobre – to Windows aktualnie wypada przy nich blado

11.04.2012
To nie Ubuntu i OS X są tak dobre – to Windows aktualnie wypada przy nich blado

To nie Ubuntu i OS X są tak dobre – to Windows aktualnie wypada przy nich blado

W świecie tak zwanych switcherów powiada się „Once you go Mac you never go back”. To powiedzenie nie sprawdza się zawsze. OS X ewoluuje i to w taką stronę, której nie akceptują wszyscy użytkownicy. Sedno tego cytatu nie tkwi jednak w jakieś perfekcji systemu z Cupertino, a ułomności Windowsa. Ułomności, która powoduje, że choć system Microsoftu w wydaniu 7 jest przyzwoity, to i tak przesiadka na Ubuntu, OS X lub jakiś zupełnie niszowy system staje się po prostu ulgą.

Na OS X ostatecznie przeniosłem się trochę ponad dwa lata temu, pozbywając się peceta z Windows 7 na pokładzie. To była przemyślana i długo oczekiwana zmiana. Wcześniej przez dłuższy czas robiłem podchody z Hackintoshem, korzystałem z Ubuntu, czy zmieniałem Windowsy między XP, Vistę oraz 7.

Czy Windows jest złym systemem? Nie, ale są od niego lepsze. Ciekawsze i dla wielu grup użytkowników oferujące bardziej funkcjonalne rozwiązania, które użytkownik otrzymuje zaraz po pierwszym uruchomieniu komputera. W przypadku Windowsa, kupując laptopa z tym systemem najczęściej musimy poświęcić kilka godzin na odinstalowywanie softu producenta sprzętu i Microsoftu, by system ten przestał zużywać nadmierną ilość dostępnej pamięci.

Czy OS X jest idealnym systemem? Nie jest, podobnie jak nie jest nim Ubuntu. Zmiany, jakie przechodzi OS X z wersji na wersję nie muszą się podobać użytkownikom korzystającym z tego systemu od lat. Zachodzi znacząca „iOSyzacja” OS X sprawiająca, że system staje się przyjaźniejszy dla osób, które po pozytywnych doświadczeniach z mobilnymi urządzeniami Apple pragną także skorzystać z komputerów Apple.

Lion nie jest pozbawiony wad – ma ich nawet więcej, niż jego poprzednik Snow Leopard. Mimo to korzystanie z Liona jest przyjemnością, ponieważ większość rzeczy po prostu działa, czego nie można powiedzieć w większości przypadków o Windowsie. I nie mówię tutaj o jakiś skomplikowanych zadaniach. Wykorzystuję komputer do swojej pracy i pasji. Nie potrzebuję do tego mocarnej maszyny. Ktoś może nawet zwrócić mi uwagę, że pisać można na starym pececie z procesorem Pentium III – wystarczy przecież przeglądarka i edytor tekstu. Jednak dla mnie osobiście to właśnie komfort pracy na OS X jest największy. Obawiam się, że pod płaszczem Metro UI, Windows 8 i tak będzie niósł ze sobą to samo, co spotykamy od zamierzchłych czasów Windowsa 95. Nie działająca poprawnie przeglądarka, czy brak możliwości pracy na wielu pulpitach – to tylko krótka lista podstawowych braków Windowsa w w stosunku do konkurencji.

Wybór systemu operacyjnego powinien być subiektywny i jak najbardziej przemyślany. Nie ma na rynku systemu idealnego, będącego Świętym Graalem. Są rozwiązania lepsze i gorsze, droższe i te w pełni darmowe. Jednak prawda jest taka, że świadomy użytkownik komputera najczęściej przestaje wybierać Windowsa, jeśli tylko ma taką możliwość.

Kibicuję Windows 8, jednak mam spore obawy, czy po jego premierze nie będzie jeszcze więcej szczęśliwych użytkowników Ubuntu i OS X, którzy chórem krzyczeć będą „nigdy nie wrócimy już do Windowsa”. Chciałbym mimo to zobaczyć takiego Windowsa, na którego będę chciał się przesiąść. Tymczasem cieszę się z  spotlight, gestów i braku zmartwień w OS X. Zamiast rozmyślać o tym co sobie wgrać, mogę po prostu pracować, czy korzystać z aplikacji.

Bez wyskakujących okienek, alertów, błędów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement