Korporacje poddajcie się – piraci robią to lepiej

03.04.2012
Korporacje poddajcie się – piraci robią to lepiej

Korporacje poddajcie się – piraci robią to lepiej

Z jednej strony mamy coraz szerszy dostęp do legalnych treści – co rusz pojawiają się nowe serwisy z materiałami video, możliwy jest dostęp do muzyki zarówno na własność jak i w abonamencie, a na YouTube znajdziemy też oficjalne kanały wytwórni czy wykonawców. Wszystko w miarę wygodnej formie, często za darmo lub w miarę rozsądnych cenach – niższych lub porównywalnych do tych z zagranicy. Z drugiej strony, wciąż wiele rzeczy jest niedopracowanych. Nasuwa się więc pytanie – po co te wszystkie legalne treści, skoro internet miał to wszystko już wcześniej, a forma dostępności wcale nie była jakaś uciążliwa.

Przemek Pająk już po raz kolejny odniósł klęskę przy próbie obejrzenia legalnie meczu w sieci – Onet nadal wymaga Windowsa i Internet Explorera, podobne wymogi ma ipla odnośnie transmisji, mimo że jest multiplatformowa. Meczy ligowych z kolei w sieci nie uświadczymy bez pełnego abonamentu Cyfry+. Jeśli jednak mam gdzieś jakość transmisji, a przede wszystkim dylematy ‘czy to aby na naszym sprzęcie będzie chodziło’, wystarczy zajrzeć na pierwszy lepszy adres w Google i dostęp do transmisji będzie. Oczywiście naruszający prawa autorskie.

Spróbujmy zakupić jeden z przebojów minionego lata  film „O Północy w Paryżu”. W iTunes Store nie odnajdziemy filmu Allena, a nawet jakby był, to nie byłoby w nim polskich napisów. W Google łatwiej znaleźć wersje piracką, niż ofertę VOD. Film znalazłem legalnie w Kinoplex i VOD Orange. Cena bardzo znośna – 9 złotych. Oczywiście posiadacze Linuxa nie mają większych szans na obejrzenie, nie obejrzymy go także w żadnym serwisie VOD dostępnym z poziomu telewizora z funkcjami Smart TV. Nie mówiąc już o tym, że jakość tego streamu znacząco odbiega od 1080p, którego uświadczyć można chociażby na filmach w iTunes (tym tak strasznie okrojonym w Polsce).

Na muzykę nie powinniśmy zbytnio narzekać. Czy zajrzymy do Deezera, iTunes czy Muzodajnii, to odnajdziemy tam bogatą bibliotekę utworów w dobrej lub bardzo dobrej jakości. Ale każdy z nas zapewne i tak znajdzie ileś utworów, których nie będzie ani w jednej usłudze, ani w drugiej, a bez problemu odnajdzie je w serwisie pirackim. Dodatkowo przy pobieraniu nie będzie ograniczony żadną platformą.

W tej chwili ratują się jedynie polskie seriale – one rzeczywiście dostępne są praktycznie wszędzie i to w dobrej jakości, najczęściej za darmo. Większość młodego pokolenia ma dość jednak losów Majki, Brzyduli, czy Julii i chce oglądać kolejne odcinki amerykańskich seriali. Na razie mamy pierwsze oznaki tego, że idzie zmiana na lepsze – pierwszy odcinek drugiego sezonu “Gry o tron” można było oglądać zaraz po amerykańskiej premierze z napisami lub lektorem zarówno w serwisie mobilnym, jak i internetowym HBO GO. Jednak serwis ten dostępny jest tylko dla niektórych abonentów telewizyjnego pakietu HBO i to najczęściej za dodatkową opłatą.

Nawet jednak to, że serial pojawił się dzień po premierze w USA w legalnych źródłach nie sprawiło, że serial zniknął z torrentów. Wiele osób i tak sięgnęło po piracką kopię. Kopię, gdzie może wybrać interesującą jakość, gdzie może wybrać odpowiadający mu dźwięk, wielkość i format pliku. Jeśli użytkownik chce słuchać piracko muzyki lub oglądać film online, to nie ma problemu – są do tego odpowiednie serwisy. Jeśli natomiast pragnie pobrać na swój dysk, to także nie ma problemu. Operacje związane ze zgrywaniem napisów, szukaniem kodeków nie są dziś zarezerwowane dla komputerowych geeków – każdy przeciętny użytkownik sieci, nawet nie znający zbyt dobrze angielskiego, poradzi sobie z obsługą webowego playera, czy pobraniem pliku z Rapidshare. Mimo że strony te zawalone są śmieciowymi reklamami, to w znacznej większości dają większą swobodę oraz wybór użytkownikowi.

Piractwa nie można pochwalać, ale dziś wielkie korporacje albo powinny wspólnie zrobić to lepiej niż robią to piraci i wtedy zabrać się za stanowczą walkę z piractwem (taką z odłączaniem od internetu, dużymi karami itd.), albo po prostu najzwyczajniej w świecie się poddać. Powiedzieć: nie rozumiemy tego rynku, nie jesteśmy w stanie się dostosować, więc róbcie co chcecie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement