Jeśli dzięki tej kampanii ma wrócić do gry HTC, to jestem rozczarowany

02.04.2012
Jeśli dzięki tej kampanii ma wrócić do gry HTC, to jestem rozczarowany

Jeśli dzięki tej kampanii ma wrócić do gry HTC, to jestem rozczarowany

Z niecierpliwością czekałem na pierwsze sygnały na temat tego, w jaki sposób HTC zamierza prowadzić działania marketingowe wokół nowej linii smartfonów One. W końcu miał być to comeback tajwańskiego producenta, który po serii niesamowitych wzrostów przez długie lata, w ostatnim czasie dostał sporej zadyszki. Zaprezentowana podczas ostatnich targów Mobile World Congress w Barcelonie odświeżona strategia marketingowa miała sprawić, że znowu o HTC miało zacząć się mówić w samych superlatywach. Niestety, mnie zaprezentowana kilka dni temu strategia marketingowa i kreacja nie przekonują.

Wydaje się, że HTC podjął słuszną decyzję dotyczącą nazewnictwa linii swoich smartfonów. Podobnie jak Samsung od pewnego czasu z dużym sukcesem rozwija markę Galaxy, a Nokia na rynku Windows Phone’a zdecydowała się na promocję marki Lumia, tak tajwański producent zamierza rozwijać swoją ofertę na rynku androida w ramach jednej marki One. To w długoterminowej perspektywie powinno przynieść odpowiednie korzyści związane z rozpoznawalnością marki HTC na rynku oraz odpowiednich asocjacji wartości emocjonalnych submarki One.

Nowe smartfony HTC, w tym One S oraz One X, które dzisiaj zadebiutowały na rynku amerykańskim i doczekały się szeregu całkiem ciepłych recenzji na wiodących amerykańskich technologicznych blogach, wyglądają całkiem znośnie. Nieźle prezentuje się również nowa wersje HTC Sense 4.0 – autorska nakładka Tajwańczyków na najnowszą wersję Androida 4.0. Nie jest to może mistrzostwo nowoczesnego wzornictwa, ale za to całkiem przyjemna ewolucja typowego dla marki HTC wyglądu urządzeń. To zdecydowanie na plus.

Niestety na minus prezentuje się strategia reklamowa wokół HTC One. Właśnie rusza ofensywa marketingowa Tajwańczyków – najpierw w USA (od dzisiaj), a następnie na 40 innych rynkach, w tym polskim. Kreacja opiera się na “wykorzystaniu zwykłych ludzi” – studentów, którzy zostają wybrani do wykonania jakieś spektakularnej czynności. W europejskiej części kampanii jest to student, który wykonuje skok ze spadochronu przy współudziale specjalistów, którzy wykonują podniebne akrobacje. Student nagrywa wszystko na smartfonie HTC One.

O ile spot reklamowy jest naprawdę spektakularny, o tyle kompletnie nic nie mówi o marce. Konsument oglądając go ogląda po prostu fajną, ładnie skręconą historyjkę – mogę iść o zakład, że duży procent oglądających nie będzie wiedziało jaka marka jest reklamowana. Spektakularne obrazy, ciekawe akrobacje spadochroniarzy, smartfon w przestworzach – tylko gdzie tu jakikolwiek ‘marketingowy claim’? Jaką obietnicę związaną z zakupem HTC One zyskuje klient? Jaką intrygę w sercu związaną z produktem zostawia u konsumenta ten spot? Dlaczego po obejrzeniu tego spotu miałby kupić markę HTC, a nie inną? Jeśli odpowiedzi na te pytania nie są jednoznaczne, to znaczy, że kreacja reklamowa niewiele mówi o promowanym produkcie.

Można się zżymać na Samsunga czy dobrze robi odnosząc się w bezpośredni sposób do Apple’a w swoich reklamach Galaxy SII. Można zastanawiać się, czy reklamy Note’a rzeczywiście przekonują o zasadności tworzenia niszy pomiędzy smartfonem, a tabletem, ale nie można im odmówić, że wyraźnie komunikują zarówno wartości emocjonalne marki (nawet jeśli są budowane na negatywnych skojarzeniach w konkurencyjną marką), jak i intrygują do poznania marki.

Reklamy prasowe HTC. Źródło: AdAge

W przypadku kreacji reklamowej HTC One jest po prostu ładny obrazek, który mógłby być równie dobrze nakręcony przez markę modową, czy spożywczą.

* źródło ikony: MakoweABC

Dołącz do dyskusji

Advertisement