iPad vs Macbook Air 11,6″, czyli co lepsze w codziennej pracy

30.04.2012
iPad vs Macbook Air 11,6″, czyli co lepsze w codziennej pracy

iPad vs Macbook Air 11,6″, czyli co lepsze w codziennej pracy

Zdecydowałem się na eksperyment, który w założeniu miał sprawdzić, czy mogę zmienić swoje przyzwyczajenia. Postanowiłem porównać korzystanie z tabletu z ultrabookiem w warunkach codziennej pracy. Oto rezultaty eksperymentu.

Do próby wybrałem mojego codziennego towarzysza, czyli iPada 2 16 GB Wi-Fi oraz do tej pory znanego mi tylko ze sklepowych półek MacBooka Air 11,6” ze 128GB dyskiem SSD, 4GB pamięci RAM oraz procesorem Intel i5 1,6 Ghz. Należy zaznaczyć, że oba produkty dzieli przepaść cenowa – ten pierwszy kosztuje 1699 zł a drugi aż 5299 zł. Wybierając iPada, zostaje nam 3600 zł w kieszeni, choćby na całkiem mocny komputer z Windowsem lub Maka Mini, po wyborze którego wciąż zostanie nam 900 złotych na zakup monitora, klawiatury, gładzika, czy innych dodatków.

Mimo dramatycznych różnych cenowych oba urządzenia warto ze sobą skonfrontować – w końcu zarówno tablety, jak i ultrabooki to dziś jedne z najgorętszych urządzeń komputerowych na rynku. Oba mają oferować to, co dziś najbardziej pożądane, czyli wysoką produktywność oraz mobilność.

Przed rozpoczęciem pracy na 11-calowym ultrabooku miałem jedną tezę – tak mały komputer jest za mały do pracy, nie jest zbyt wygodny i w tej wielkości znacznie lepiej spisze się iPad. Nic bardziej mylnego – już po kilku godzinach spędzonych z MacBookiem wiedziałem, że jeśli chodzi o tradycyjną pracę to ultrabook zjada tablety na śniadanie; ba, pożera je wręcz w całości.

Dlaczego? Oczywiście fizyczna klawiatura to podstawa przy pisaniu, choć do iPadowej bardzo się przyzwyczaiłem, a jej ułomność dostrzegłem dopiero w momencie gdy powróciłem na stałe do pracy na tablecie. Jednak to można łatwo zmienić kupując tablet Asus Transformer bądź też zewnętrzną klawiaturę dla iPada.

Podstawową zaletą ultrabooka jest jednak rzecz, która dla wielu nie będzie niczym odkrywczym – praca na wielu oknach i programach jednocześnie. Choć na 11 calach zdecydowanie lepiej sprawdzają się aplikacje pełnoekranowe, to jednak możliwość pisania tekstu z jednoczesnym podglądem na stronę internetową jest świetna. Tego brakuje w iOS – wątpię, by pojawiła się taka możliwość w kolejnej edycji mobilnego systemu operacyjnego Apple’a, jednak to byłoby naprawdę ciekawe rozwiązanie, gdyby iOSowe aplikacje można było uruchamiać na podzielonym na dwie części ekranie, jak w przypadku Windowsa 7.

MacBook Air w rozmiarze 11,6” pod względem sprzyjania produktywności zjada iPada na śniadanie. Niby w jednym i drugim urządzeniu przechodzenie pomiędzy uruchomionymi aplikacjami odbywa się tak samo poprzez jeden prosty gest (iPad 4 palce w bok, OS X 3). Jednak na OS X w połączeniu z Mission Control ma to znacznie większy sens i wychodzi sprawniej, niż w przypadku iOS. Oczywiście praca na większym urządzeniu jest znacznie wygodniejsza, jednak zabija to wtedy całą mobilność. Pytanie, czy przy 5-godzinnej pracy na baterii ultrabooka można nazwać urządzeniem mobilnym? Raczej niestety nie – urządzenie na kablu to nie urządzenie mobilne, co najwyżej przenośne.

MacBook Air jest niesamowicie szybkim urządzeniem, ale szybkości nie można też odmówić iPadowi. Jeśli rzeczywiście komputer przenośny ma służyć do pracy, to raczej powinniśmy kierować się w stronę ultrabooków. Na pewno nie netbooków, które w porównaniu do tej dwójki wypadają bardzo blado. Mimo że to iPad może poszczycić się bogatym katalogiem aplikacji w jednym miejscu, to jednak narzędzia dostępne na Macbooka są wciąż na znacznie wyższym poziomie rozwoju. Nie są tak cukierkowe i intuicyjne jak te na tablet.

Jednak gdy pracujemy nad dłuższym tekstem z rozdziałami itd. znacznie bardziej cenić sobie będziemy Worda czy Pages w wersji OS X od mobilnego rozwiązania. Mimo że programy te są bardziej skomplikowane, to często łatwiej na nich wykonać pewne zadania. Z drugiej strony taki stan rzeczy jest kwestią naszego przyzwyczajenia do tradycyjnych systemów operacyjnych. Przynajmniej w moim przypadku to już kilkanaście lat obcowania z Windowsem i OS X. Dla przyszłych pokoleń, czy osób, które nigdy  nie miały styczności z komputerem, nie będzie to już raczej takie oczywiste. Jednak dla zaawansowanych użytkowników, ultrabook ma zdecydowaną przewagę jeśli chodzi o wydajność przy większości zadań.

Niestety Air to nie tylko zalety szybkich mocy przerobowych oraz pełnego komputerowego tradycyjnego systemu operacyjnego, ale też wady w postaci poboru energii. To maleństwo niestety z wielkim trudem wytrzymuje 5 godzin pracy. Jeśli umiejętnie oszczędzamy energię, a przede wszystkim poziom jasności ekranu, to taki wynik nie będzie problemem, jednak przy w końcu to test wydajności poszczególnych urządzeń przy pracy, więc to w porównaniu do ponad 10 godzin z iPada jest wynikiem słabym. Urządzenie mogę więc w zasadzie przekreślić przy moich częstych wyjazdach do Warszawy, ponieważ MacBook wytrzyma jedynie podróż, a gdzie możliwość pracy podczas pobytu w Warszawie? Trzeba pamiętać, że ładowarka to dodatkowy ciężar i kłopot.

MacBook Air przegrywa z iPadem także na polu multimediów. Jeśli zajrzymy do App Store na Maku oraz na iOS, to znacznie więcej ciekawszych propozycji odnajdziemy dla tej drugiej rodziny urządzeń, nie wspominając o tym, że przeglądanie treści w moim prywatnym odczuciu jest znacznie wygodniejsze z poziomu tabletu niż laptopa. Znacznie milej korzysta się chociażby z aplikacji Reeder, czy Pocket, a nawet zwykłych serwisów internetowych za pośrednictwem iPada.

iPad wygrywa również jeśli chodzi o gry – oczywiście na MacBooku uda nam się odpalić kilka tytułów, a na ultrabookach działających pod kontrolą Windowsa wybór powinien być jeszcze większy, natomiast na iPada znajdziemy tysiące różnych gier przystępnych cenowo, z całkiem niezłą grafiką i grywalnością. W dodatku podczas grania nie wyczerpiemy resztek baterii jak to bywa w przypadku ultrabooku, który w wypadku zaawansowanych zadań pożera akumulator w zastraszająco szybkim tempie.

MacBook często może jednak być nieco lepszy jeśli chodzi o oglądanie filmów – dwa cale więcej to zawsze nieco większy obraz. Obejrzymy na nim również większość materiałów z sieci np. tam, gdzie wymagane są wtyczki Flash lub Silverlight. W przypadku iPada, mimo iż coraz więcej serwisów dostosowuje swoje materiały do urządzeń mobilnych szczególnie tych z iOS, to niestety nie zawsze możemy być pewni, że obejrzymy wszystko ze względu na brak obsługi technologii Flash. W dodatku to MacBooka swobodnie postawimy na stole bez konieczności dokupowania dodatkowych akcesoriów, czy kombinacji z jakimś podporami. W podróży to jednak iPad wygrywa.

Zaletą sprzętu Apple jest fakt, że urządzenia dostajemy gotowe do użycia tuż po wyjęciu z pudełka pomijając oczywiście fakt zainstalowania swojego ulubionego oprogramowania. Jednak w przypadku iPada dochodzi jeszcze kwestia akcesoriów. Poza samym urządzeniem warto pomyśleć o Smart Cover lub innym pokrowcu zapewniającym także możliwość postawienia urządzenia, przejściówkę do wyjścia AV lub Apple TV, by móc uruchomić chociażby prezentacje oraz to co jest dla mnie niezbędne, czyli czytnik kart SD i wejście USB, czyli Camera Connection Kit. Inni zapewne znajdą szereg innych akcesoriów niezbędnych do pełnej gotowości urządzenia.

W przypadku ultrabooka aparat podłączymy bez przejściówki, mało kto ma MiniDisplayPort, więc do wyprowadzenia obrazu z Macbooka Air też jest potrzebny kabel, nie potrzebujemy za to jakiś specjalistycznych okładek czy pokrowców, wystarczy torba. To pewna mała zaleta ultrabooka.

Krótka przygoda z Macbookiem Air była dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem. Zacząłem nawet myśleć jak tu się pozbyć Maka Mini, do którego przez dwa tygodnie praktycznie nie usiadłem i zamienić go na 13” calowego ultrabooka od Apple.

Czy dziś można funkcjonować bez komputera? Można – tak samo jak bez tabletu. iPad nie zastąpi komputera tym którzy, potrzebują komputera do stałej pracy, tak jak ultrabook nie zastąpi tabletu. To dwa zupełnie różne urządzenia, choć z wieloma wspólnymi cechami. Jedno i drugie wygrywa z konkurentem pod wieloma względami i to jest chyba najciekawsze doświadczenie w testowaniu obu. Na dziś, przy wielu zadaniach to ultrabook wciąż sprawdza się lepiej, niż tablet. Z pełną odpowiedzialnością mogę jednak powiedzieć, że w ciągu 2-3 lat tablety będą w pełni przewyższać te urządzenia.Wystarczy spojrzeć na rychłą premierę Windows 8,  a wraz z nim zastęp tabletów z tym systemem, zestaw programów Apple iWork oraz iLife na iOS, czy inne aplikacje mobilne.

Czy dziś warto zdecydować się na zakup ultrabooka? Tak, jeśli ma on być naszym głównym komuterem, natomiast ten wydatek prawdopodobnie nie uchroni nas w przyszłości od zakupu tabletu, ponieważ to na nim coraz więcej rzeczy będzie robiło się wygodniej lub po prostu lepiej. W tabletach leży przyszłość komputerów, choć oczywiście przyszłość nie dla wszystkich z nas. Zdecydowanie dobrze, że rynek oferuje tyle różnych możliwości – od prostego tabletu za 300 złotych, po zaawansowane ultrabooki z dotykowym ekranem za kila tysięcy złotych. Wybór należy do użytkownika.

Dołącz do dyskusji

Advertisement