Instagram pasuje do Facebooka jak pięść do nosa

10.04.2012
Instagram pasuje do Facebooka jak pięść do nosa

Instagram pasuje do Facebooka jak pięść do nosa

Instagram nie pasuje do Facebooka. Wiem, dlaczego Facebook kupił mobilny serwis społecznościowy, uważam to za rosądną decyzję i jak pisałam wczoraj Facebook z biznesowego punktu widzenia takie przejęcie ma sens. Nie trzyma się jednak całości z perspektywy profilu użytkowników i tego, jak postrzegany jest Facebook, a jak Instagram. Nie ma co ukrywać: Instagram jest atraktycyjny i nowoczesny, a Facebook…. Facebook jest tym złym gigantem. Gigantem, od którego uciekało się na Instagram i inne serwisy. Zuckerberg będzie miał teraz twardy orzech do zgryzienia: jak poprowadzic Instagram i czerpać z niego korzyści, nie zaburzając delikatnej przeciwwagi, którą Instagram był dla Facebooka. To nie jest chyba możliwe.

Nie nadawałabym przesadnego znaczenia wczorajszym odejścia z Instagrama po ogłoszeniu zakupu. Użytkownicy odchodzą z serwisu, robi się wielki szum, media od razu podłapują i piszą o alternatywach, o tym, że serwisy trzecie pozwalające na eksportowanie zdjęć z Instagrama przeżyły wczoraj oblężenie (Instaport, notujący dziennie 400 odsłon, w ciągu 6 godzin po ogłoszeniu kupna, został wyświetlony 25 tysięcy razy). To ważny moment, jednak nawet jeśli z Instagama odejdzie kilkaset tysięcy osób, to to wciąż niewiele w kontekście około 30 milionów.

Bardziej od obecnych reakcji można obawiać się tego, jak mariaż z Facebookiem odbije się na Instagramie długoterminowo.

Tak, ja też usunęłam konto na Instagramie. Takich osób, jak ja, jest więcej. Osób, które świadomie wybrały byt na “marginesie społeczeństwa”, czyli nieposiadanie konta na Facebooku. Naturalną koleją rzeczy jest więc skasowanie konta na Instagramie, skoro staje się on własnością Facebooka, a nasze dane, zdjęcia i “lajki” z Instagrama będą teraz należaly do społecznościowego giganta. Nie po to kasowałam konto na “fejsie”, by “fejs” przejął moje konto na Instagramie…

Jednak ludzie, którzy mają konta na Facebooku, ale pod wpływem impulsu kasują konta na Instagramie są niekonsekwentni i trochę śmieszni. Co to za różnica dla nich? I tu pojawia się problem, z którym Facebook będzie musiał się zmierzyć: braku sympatii dla serwisu.

Nie lubimy Facebooka. Przez ostatnie kilka lat Facebook pojawia się wszędzie, wkrada się w niemal każdą dziedzinę życia, mówi się o nim w internecie, w prasie, w telewizji, komentuje każdą zmianę aż do znudzenia, co chwilę pojawiają się kontrowersje związane z prywatnością, nowe funkcje typu Timeline odbijają się szerokim, negatywnym echem i protestami użytkowników… I chociaż Facebook nie zaliczył jakiejś naprawdę poważnej wpadki, to atmosfera wokół niego jest od dłuższego czasu nieprzyjemna.

Facebook stał się też dla wielu osób nieprzyjemną koniecznością. Przeróżne badania na przestrzeni ostatnich dwóch lat mówią, że poziom niezadowolenia użytkowników rośnie, chociaż większość z tych niezadowolonych nie skasuje konta z kilku powodów: nie ma alternatywy, wszyscy znajomi są na Facebooku, muszą, po prostu muszą mieć tam konto, chociaż wcale nie chcę.

Instagram za to był powiewem świeżości. Niezależny od gigantów, z prostymi zasadami i banalnym w zrozumieniu działaniem, z konkretną funkcją powodującą, że aplikacja i strumień zdjęć są przyjemne w odbiorze przyciągnął masy użytkowników. Na dodatek nawet po premierze aplikacji na Androida udało mu się zachować “cool factor”, czyli status aplikacji/społeczności będącej na czasie. Instagram jest, a w zasadzie był, fajny…

Nie dziwne więc, że w momencie przejmowania Instagrama przez Facebooka wielu użytkowników czuje się rozczarowanych. Tym, że nielubiany gigant zabiera ich ulubioną aplikację, że razem z nią kupuje też ich. Chociaż Zuckerberg i Instagram zapowiadają, że aplikacja będzie wciąż rozwijana osobno, a nie połączona z Facebookiem, to spore obawy pozostają.

Obawy o to, czy Facebook nie zadziała i na swoją modłę nie skomplikuje ustawień prywatności. Czy nie zaimplementuje reklam z Facebooka. Czy nie będzie wykorzystywał danych z Instagrama u siebie. Czy po prostu nie zepsuje prostej i przejrzystej, tak różnej od Facebooka, aplikacji.

Instagram już zyskał głębszą integrację z Facebokiem przez Open Graph. Podobno pracowano nad tym przez ostatnie kilka tygodni. Aplikacja Instagrama na Facebooku zyskała możliwość publikowania aktywności o wykonaniu zdjęcia na Timeline’ie i Tickere, bez konieczności ingerencji użytkownika. Mała drobnostka, trzeba jej udzielić pozwolenia, jednak może być odczytana jako włażenie z butami i zmienianie Instagrama.

Dla Facebooka kluczowe będzie to, czy uda się utrzymać atrakcyjność Instagrama, oddzielić go grubą kreską od Facebooka i sprawić, że użytkownicy zepchną świadomość, do kogo należy Instagram, na dalszy plan. Bo to właśnie wielu z tych użytkowników jest bardziej świadoma technologicznie i obeznana w niuansach. Nie chcę złorzeczyć, ale nieprzyjemna atmosfera wokół Facebooka może odbić się mocno na Instagramie. A CEO konkurencyjnej aplikacji, Streamzoo, przyznał wczoraj, że kupno Instagrama przez Facebooka zwróciło uwagę na kategorię społecznościowych aplikacji do zdjęć. Czyli, krótko mówiąc, “zrobiło im dobrze” na popularności.

Nie lubimy gigantów. Taka nasza natura. Dobrze czujemy się, mając alternatywę, niezależną od często wkurzającego Facebooka. Teraz za to uczymy się, że nie da się od niego uciec. A może da?

Dołącz do dyskusji

Advertisement