Igrzyska Olimpijskie kontra media społecznościowe

25.04.2012
Igrzyska Olimpijskie kontra media społecznościowe

Igrzyska Olimpijskie kontra media społecznościowe

Sytuacja: widz Igrzysk Olimpijskich 2012, który zapłacił za bilet, robi zdjęcie swoim smartfonem. Na zdjęciu jest powiedzmy Usain Bold przebiegający właśnie linię mety i zdobywający kolejny olimpijski medal. Na zdjęciu widać jednak butelkę Pepsi, którą ktoś “przemycił” na stadion i w ekscytacji wygraną Bolta podniósł do góry i wepchnął w kadr zdjęcia. Pierwszy widz błyskawicznie wysyła zdjęcie na Twittera, a jako że złapał świetny moment, to zdjęcie momentalnie obiega świat – tak to bywa z sieciami społecznościowymi. Autor zdjęcia, nieświadomy do końca popełnionej właśnie ogromnej zbrodni, tak naprawdę nie dba o to, czy fotka zostanie użyta na blogach, czy amatorskich serwisach sportowych. On tylko chciał podzielić się ze znajomymi świetnym momentem, którego był świadkiem. No i klapa: przypadkowy autor hitowego zdjęcia musi potem zmierzyć się z konsekwencjami prawnymi swojej nieopatrznej ekscytacji i chęci podzielenia się z nią na Twitterze. Pepsi, która wkradła się w kadr nie jest przecież oficjalnym sponsorem Igrzysk. Coca-Cola będzie wściekła!

Zasady obowiązujące na tegorocznych Igrzyskach Olimpijskich mówią, że widzowie (właściciele biletów) mogą wykorzystywać wykonane przez siebie materiały multimedialne tylko do prywatnego i domowego użytku. Takich własnoręcznie nagranych filmów, dźwięków czy zrobionych zdjęć widz nie może licencjonować i publikować nigdzie, również w sieciach społecznościowych i ogólnie w internecie. Tak głosi napis na bilecie.

Igrzyska Olimpijskie to mocno chroniona marka, tak samo jak jego sponsorzy. Atleci w trakcie trwania igrzysk nie będą mogli niemal używać sieci społecznościowych, widzowie nie będą mogli publikować własnych nagrań i zdjęć, bo to godzi w prawa do transmisji. I chociaż organizatorzy przyznają, że nie mogą kontrolować wszystkiego, zwłaszcza internetu, to i tak będzie ciekawie z punktu widzenia zwalczania “nielegalnych” aktywności.

O ile to, że zwalczanie podmiotów, które celowo będą chciały wykorzystać Igrzyska Olimpijskie to własnej promocji i – co tu ukrywać – zarabiania na własną rękę jest całkiem zrozumiałe, o tyle nie wierzę, ze uda się nad tym wszystkim zapanować. Sytuacja z pierwszego akapitu jest oczywiście wyimaginowana, ale przecież nie nieprawdopodobna. Nie raz i nie dwa byliśmy świadkami, gdy całkiem amatorskie, zrobione przypadkowo zdjęcie w ciągu kilkunastu minut obiegało cały świat. W przypadku Igrzysk Olimpijskich, które interesują cały świat, może być podobnie – tylko, że będzie to złamaniem zasad. Zastanawia mnie, jak organizatorzy chcą walczyć z takimi społecznościowymi zjawiskami, które często przetaczają się błyskawicznie przez wszystkie media.

Będzie to pewnie walka z wiatrakami, ale ciekawie będzie obserwować starcie światów – tego licencjonowalnego, sponsorskiego, z oddolnym i spontanicznym światem mediów tworzonych przypadkowo przez użytkowników. Pod tym względem Igrzyska Olimpijskie 2012 będą bardzo ciekawe i stawiam, że rozegra się co najmniej kilka skandali i skandalików pod tym szyldem.

Jesteśmy w momencie transformacji mediów – te “stare” i nowe szukają własnego miejsca, i często niepotrzebnie walczą ze sobą. Trochę szkoda, że organizatorzy Igrzysk Olimpijskich nie zdecydowali się na prowadzenie kampanii wizerunkowych i informacyjnych w mediach społecznościowych. Dzięki temu mogliby kontrolować główny nurt społeczności i odciągać uwagę od “pobocznych wątków”. W końcu zamiast zakazów warto wypracować kompromis.

Dołącz do dyskusji

Advertisement