Dropbox wciąga Google Drive nosem

27.04.2012
Dropbox wciąga Google Drive nosem

Dropbox wciąga Google Drive nosem

Po kilku dniach zapoznawania się z Google Drive mogę przyznać sobie rację – w lutym pisałem “nie czekam na Google Drive” i dziś wiem, że się nie myliłem – Google Drive okazało się przeciętną, mało innowacyjną usługą, którą można określić mianem aktualizacji Google Docs, a nie pełnoprawnym wirtualnym dyskiem z bezproblemową synchronizacją na miarę najnowocześniejszych rozwiązań sieciowych. Tymczasem dziś Dropbox wprowadził kolejną nowość, czym potwierdził, że – tu parafrazując jeden z tekstów Tomka Boguszewicza na Spider’s Web – wciąga Google Drive nosem.

Google Drive zdaje się potwierdzać jedną rzecz – tak jak mówił swego czasu Steve Jobs o Dropboksie, tak właśnie Google podszedł do swojej nowości traktując ją jako “ficzer” a nie pełnoprawną usługę. Google Drive jest bowiem po prostu nową wersją Dokumentów Google, która działa w obrębie tej usługi, a nie w ujęciu globalnym back-upu plików użytkownika na komputerze. Taką całościową usługą jest Drobbox i dlatego z jednej strony jest to znacznie lepsza usługa dla chcących synchronizować swoje pliki w chmurze od Google Drive, i z drugiej strony może być traktowana jako komplementarna w stosunku do nowej usługi Google’a.

Komplementarna – to chyba najbardziej odpowiednie słowo, szczególnie w kontekście ostatnich nowości Dropboksa, włącznie z tą dzisiejszą, o której za moment. Dropbox świetnie powiem współpracuje z produktami Google’a, jak choćby za pomocą automatycznego uploadu zdjęć z wykonywanych aparatem fotograficznym w smartonach z systemem Google Android. Tak właśnie powinna działać świetna usługa w chmurze – robisz zdjęcie smartfonem, po chwili masz je dostępne z każdego urządzenia komputerowego, które podpiąłeś do swojej chmury. Google Drive tego nie oferuje… (jak i setki innych rzeczy).

Tymczasem dzisiaj Dropbox poszedł o krok dalej i udostępnił automatyczny upload zdjęć do swojej chmury bezpośrednio z komputera! Wystarczy tylko podłączyć czy to kartę SD, tablet, smartfon, czy aparat fotograficzny do komputera i voilla – po paru kilkach zdjęcia zostaną automatycznie dodane do naszego Dropboksa w chmurze. Co więcej, ta nowość świetnie współpracuje z usługą automatycznego uploadu z Androida, więc nie ma mowy o ewentualnych dublach.

I co najważniejsze – Dropbox zadbał również o to, aby szybko nie skończyło się miejsce w chmurze na zasobożerne zdjęcia. Dzięki włączeniu automatycznego przesyłu zdjęć z komputera do Droboksa można zyskać nawet do 3 GB nowej przestrzeni. Oczywiście kompletnie za darmo.

Tak więc w moim przypadku Google Drive jest dziś dla mnie takim małym deszczem z dużej chmury. Jasne, będę go używał, ale o zastępowaniu nim Droboksa nie ma mowy!

P.S. Nowa wersja Dropboksa umożliwiająca automatyczny upload zdjęć z komputera do pobrania stąd.

Dołącz do dyskusji

Advertisement