Czy polski Techland gra już w pierwszej lidze?

10.04.2012
Czy polski Techland gra już w pierwszej lidze?

Czy polski Techland gra już w pierwszej lidze?

Przypadek CD Projekt RED, czy People Can Fly pokazały, że jeśli polska firma chce wejść na rynek i się na nim utrzymać, powinna od razu zacząć z „wysokiego C”. Pionierem takiego rozwiązania był jednak Techland. W 2000 roku firma z Ostrowa Wielkopolskiego stworzyła Crime Cities, a ta – jako jedna z nielicznych nadwiślańskich produkcji – od razu została przyjęta przez graczy z entuzjazmem. Minęło 12 lat, a Techland chyba powoli zaczyna grać w pierwszej lidze twórców gier.

W 2003 roku powstaje Chrome Engine – najsłynniejszy do dziś polski silnik graficzny. Techland postanawia promować go wydaną w tym samym okresie Chrome, która przez pewien czas nazywana jest nawet najlepszą produkcją jaka kiedykolwiek zrodziła się w głowie polskich twórców gier. Z perspektywy czasu stworzenie autorskiego silnika było znakomitą decyzją, ponieważ kolejne wersje studio wykorzystywało we wszystkich swoich późniejszych dziełach, zarabiając też na odsprzedawaniu licencji zarówno w kraju (dla City Interactive) i za granicą (1C).

Dla firmy szczególnie istotny był rok 2009, kiedy po raz pierwszy pojawiła się w świadomości graczy na całym świecie. Wydana w tamtym okresie Call of Juarez: Więzy Krwi była nie tylko produkcją stojącą na wysokim poziomie (średnia ocen w metacrtitic.com: 78%, dla porównania Call of Duty: Modern Warfare 3 ma 79%), ale też pewnie do dziś miałaby miano najlepszej gry zlokalizowanej na Dzikim Zachodzie, gdyby Rockstar już rok później tak okrutnie nie odebrał tego tytułu swoim (genialnym zresztą) Red Dead Redemption.

Techlandowi stworzenie hitu dało jednak komfort pracy i markę. O kolejnych wielkich produkcjach było już głośno. Wydanych w 2011 Call of Juarez: The Cartel oraz Dead Island wypatrywali gracze na całym świecie, zaś trailer tej ostatniej gry został doceniony na prestiżowym festiwalu w Cannes. Tutaj niestety Wrocław schrzanił sprawę całkowicie, chyba nie do końca dał radę pogodzić prace nad dwoma wielkimi tytułami i z dobrze aspirującej marki zepchnął Call of Juarez do grona przeciętniaków z jednorazowym zrywem. Zdarza się najlepszym, tylko najlepszych przeważnie na to stać.

Warto natomiast zauważyć, że Techland zręcznie balansuje pomiędzy pomiędzy największymi światowymi wydawcami. Przy niektórych tytułach współpracuje z gigantami z Ubisoft, przy innych z nieco mniejszym Koch Media, unikając jednak niebezpiecznego i spotykającego co i rusz twórców gier zza granicy losu czyjegoś skazanego na wieczne posłuszeństwo podwładnego.

W chwili obecnej Techland ma dwa duże studia, jedno we Wrocławiu, a drugie – nowo powstałe – w Warszawie. Oba pracują nad różnymi tytułami. Jednym z nich jest Dead World – kontynuacja Dead Island. Drugim ma być tajemnicza gra (prawdopodobnie) z gatunku RPG, do tworzenia której zatrudniono między innymi ekspertów odpowiadających za sukces Wiedźmina.

Do tego wszystkiego Techland zbroi się na potęgę. Oba studia rekrutują, poszukują pracowników, a jak wygląda z treści ogłoszeń – są w stanie przyjąć każdego, kto choć trochę zna się na robieniu gier i dorzuciłby swoją cegiełkę. A ponieważ z tymi ekspertami bywa różnie, firma wystartowała też z inicjatywą „Akademia Twórców Gier”, w której – wprawdzie na quasiamatorskim szczeblu – bawi, uczy i zachęca swoich potencjalnych przyszłych pracowników. Edukacja na tym szczeblu jest dla wszystkich producentów szczególnie istotna, jeśli myślą oni o swojej polskiej przyszłości. Adrian Chmielarz z People Can Fly już jakiś czas temu narzekał, że w pracach nad Bulletstormem musiał ściągać ludzi aż z zagranicy, ponieważ w kraju albo nikt nie reagował na ogłoszenia, albo zwyczajnie brakowało ekspertów. Nie chciał, ale musiał.

Tymczasem na zagranicznych internetowych forach fani ubolewają, że The Cartel całkowicie zabił ducha Dzikiego Zachodu i że na nową część Dead Island trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Ale amerykańscy, brytyjscy czy niemieccy gracze śledzą serwisy o grach i są ciekawi czym znów zaskoczy ich ten nasz Techland. Z Polski.

Dołącz do dyskusji

Advertisement