Z nowym iPadem nawet ja zaczynam wierzyć w post-PC

07.03.2012
Z nowym iPadem nawet ja zaczynam wierzyć w post-PC

Z nowym iPadem nawet ja zaczynam wierzyć w post-PC

Urządzenia, jak nazywa to Apple, post-PC, generują 74% przychodów Apple. Trend unifikowania interfejsów z komputerów w stronę tych mobilnych, a nie odwrotnie, ostatnimi czasy przybiera na sile, a po prezentacji nowego iPada wiadomo jedno – to właśnie te urządzenia mają docelowo zastąpić komputery. I nie, Apple nie zaprezentował nic przełomowego, ale rozwinął ideę, która kształtowała się już po premierze pierwszego iPada.

Idea ta zakłada przeniesienie w erę post-PC wszystkiego, czego potrzebuje do szczęścia przeciętny i ten bardziej zaawansowany użytkownik. I wydaje się, że w końcu to się udało, a technologia dopasowała się do wymagań i potrzeb. Czterordzeniowy układ graficzny, pełnoprawny aparat, nagrywanie wideo w Full HD i, co chyba najważniejsze, zaktualizowane aplikacje wespół z rozbudowanym iPhoto stanowią o tym, że iPad stał się już pełnoprawną konkurencją dla tradycyjnych komputerów.

O dziwo kluczem do zrozumienia tej strategii jest trochę przydługa prezentacja iPhoto. To część, na której skupiono chyba największą uwagę. Dlaczego? By pokazać, że iPad w końcu może dorównać możliwościami starszym braciom – komputerom PC. To nie tylko pokazówka, ale próba udowodnienia, że tablet może służyć do półprofesjonalnych zastosowań.

Nie zrozumcie mnie źle – nadal uważam, że tablety wciąż stanowią protezę służąca do konsumowania treści, ale nie do pracy. Konieczność podłączania klawiatur, przejściówek i innych dodatkowych urządzeń by zrobić z nich wciąż nie do końca pełnoprawny komputer dalej dyskwalifikuje je dla sporej grupy odbiorców. Jednak dzisiejsze nowości, włącznie z nowym aparatem, 4G i aplikacjami, mimo że nierewolucyjne, robią z nowego iPada o wiele przydatniejsze i pełniejsze urządzenie niż dotychczas.

Chociaż nie zgadzam się z ogólnym wydźwiękiem podsumowania Przemka Pająka, które mówi, że nie było rewolucji, to zgodzę się z jednym – nowego iPada kupią przede wszystkim ludzie, którzy nie mieli wcześniejszych wersji, ale zaryzykuję twierdzenie, że sprzeda się też świetnie pośród obecnych właścicieli poprzednich iPadów. Nowości, zwłaszcza wyświetlacz Retina, są spore i mogą wywołać chęć przesiadki.

I tak, tablety z Androidem nie są żadną konkurencją dla iPada. Widać to zwłaszcza po dzisiejszej prezentacji – iPad jest mocny, skupia się na wykonywaniu zadań i zapewniania funkcjonalności coraz bardziej zbliżonej do prostych notebooków.

Nie sądziłam, że to kiedykolwiek powiem – nowy iPad podoba mi się, i chociaż nie mam zamiaru go kupować, to w końcu widzę sens obecności tabletów na rynku. Nie ma rewolucji, ale poważny krok w ewolucji. Na to Apple przygotowywał świat od dwóch lat.

Zmiana nazewnictwa też powinna dać do myślenia. iPad 2 staje się iPadem za 399 dolarów, nowy iPad to iPad za 499 dolarów. Nie ma rozgraniczenia. Używasz iPada. Po prostu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement