Telewizor Toshiba VL863 – pasywne 3D, dobre kolory, rozsądna cena. Co jeszcze? Test Spider’s Web

SW Testuje 10.03.2012
Telewizor Toshiba VL863 – pasywne 3D, dobre kolory, rozsądna cena. Co jeszcze? Test Spider’s Web

Telewizor Toshiba VL863 – pasywne 3D, dobre kolory, rozsądna cena. Co jeszcze? Test Spider’s Web

Testowaliśmy już telewizory od LG, Panasonica, Samsunga, Sharpa oraz Sony w różnych wielkościach i przedziałach cenowych. Przyszła pora sprawdzić co do zaoferowania ma trochę zapomniana i często pomijana Toshiba w klasie średniej. Nie można w końcu zapominać o tej japońskiej firmie – oferuje przecież świetne laptopy, całkiem ciekawe tablety i szereg innych urządzeń elektronicznych. Telewizor Toshiby ze średniej półki także nie zawodzi, choć idealny nie jest.

Przez dwa tygodnie sprawdzaliśmy 42-calowy model VL863, który w sklepach znajdziemy w cenie nieco powyżej 3 tysięcy złotych. To pozwala konkurować z niezwykle popularnym Samsungiem D6500 oraz Sony EX720, chociaż należy nadmienić, że oba konkurencyjne modele są dostępne w wersjach o dwa cale mniejszych. Co sprawia, że Toshiba VL863 przykuwa uwagę ?

Przede wszystkim jest to telewizor bardzo ciekawie wykonany. Podczas gdy wielu podziwia „bezramkowy” design modeli Samsunga, Toshiba stawia na w miarę cienką ramkę w czarnym kolorze z przyjemnym wzorem. To sprawia, że obraz jest dobrze odcięty od otoczenia, co zdecydowanie działa na korzyść odbioru. Na uwagę zasługuje także bardzo nietypowy pilot – jest smukły, ze specjalną metalową osłonką, którą można przesuwać tak, by ukryć rzadziej używane przyciski. To sprytne rozwiązanie, dzięki czemu przy okazji urządzenie samo w sobie wygląda ciekawie. Niestety nie należy przy okazji do najbardziej ergonomicznych. Choć znajdziemy w nim szybki dostęp do wszystkich najważniejszych funkcji, to nie jest on w pełni intuicyjny. Nawet po dwóch tygodniach korzystania trudno się do niego przyzwyczaić.

To, co najbardziej imponuje w telewizorze Toshiby, to możliwość ustawień, której nie powstydziłyby się znacznie droższe modele. Otrzymujemy ekran kontrolny i kilkadziesiąt różnorodnych parametrów. Jest także możliwość podłączenia dedykowanego urządzenia do kalibracji. Bogactwo tych funkcji jest jednak zarezerwowane dla świadomych i doświadczonych użytkowników. Brakuje szczegółowych instrukcji wyświetlanych na ekranie, tak jak ma to miejsce chociażby przy kalibracji telewizorów od LG. Tu jesteśmy skazani na własną wiedzę.

Jeśli jednak nie zdecydujemy się na zaawansowane ustawienia obrazu, to i tak mamy spore pole manewru przy wyborze pasującego nam trybu obrazu na czele z trzema filmowymi trybami Hollywood Dzień/Noc oraz Pro. Podczas testów najbardziej spasował mi tryb Hollywood Pro, w którym dodatkowo pozmieniałem interesujące mnie parametry. Gdybym decydował się na zakup tego modelu, zapewne jednak zdecydowałbym się na profesjonalną kalibrację urządzeniem by móc wycisnąć z niego to, co ma najlepsze.

Odwzorowanie kolorów na ekranie Toshiby jest dobre. Nie można też wiele zarzucić płynności obrazu. Słabiej natomiast wypada czerń. Oczywiście trudno porównywać telewizor z tej klasy do topowego Sony HX920, którego testy przeprowadzaliśmy niedawno, jednak można tu odczuć spory niedosyt. Także kontrast nie jest tym, czym może się chwalić model VL863.

Jest jednak jedna rzecz, która to w znaczący sposób rekompensuje. Testowana Toshiba, w przeciwieństwie do większości modeli zarówno z tej jak i wyższych półek cenowych, charakteryzuje się bardzo dobrym podświetlaniem. W tym modelu mamy do czynienia z krawędziowym podświetlaniem białymi diodami LED. Chmurki są niewielkie lub nie ma ich wcale. To spora zaleta, zwłaszcza że w niektórych oferowanych w sklepach telewizorach LCD z podświetlaniem LED matryce podświetlane są bardzo nierównomiernie.

 

Udało mi się także złapać dostęp do jednego z cyfrowych multipleksów DVB-T, przez co miałem możliwość sprawdzenia jak Toshiba radzi sobie z skalowaniem obrazu w standardowej rozdzielczości. Technologia Resolution+ jest chlubą Japończyków. Po porażce w wojnie formatów z HD-DVD postawili sobie za główny cel poprawienie jakości filmów z DVD oraz TV w standardowej rozdzielczości. Nawet dzięki wsparciu najlepszych procesorów i algorytmów, SD nigdy nie będzie wyglądało jak porządnej jakości HD. Jednak efekt uzyskany w VL863 jest bardzo dobry.

 

Toshiba w zanadrzu ma jeszcze jednego asa w rękawie. Już w modelach z 2011 roku dostępne jest 3D przy wykorzystaniu foliowego polaryzatora FPR wyprodukowanego przez koreańskie LG Display. Czyli mamy do czynienia z forsowaną przez LG technologią okularów pasywnych. W zestawie otrzymamy 4 pary okularów, a za niewielką kwotę możemy dokupić kolejne. Co ważne, każde inne okulary pasywne będą także poprawnie działały. W trybie 3D otrzymamy więc znacznie wyższą jasność w porównaniu z telewizorami wykorzystującymi okulary aktywne. Nie ma oczywiście efektu migotania oraz cross-talk, czyli przenikanie się obrazów dla lewego i prawego oka jest znacznie mniejsze.

To, co jest bolączką pasywnego 3D, to oczywiście obniżona rozdzielczość pionowa. Jednak nie dostrzeżemy tego mankamentu tutaj, gdy zamiast siedzieć z nosem w telewizorze, usiądziemy wygodnie na kanapie. Sam efekt 3D jest bardzo dobry. Osobiście to właśnie pasywne 3D znacznie bardziej do mnie przemawia. Z całą pewnością jest ono wygodniejsze.

 

Niestety nie wszystko złoto co się świeci.  Jeśli chodzi o funkcje 3D, Toshiba VL863 odbiega znacznie od tego, co prezentuje konkurencja. Nie wiadomo dlaczego nie otrzymujemy możliwości odtwarzania materiałów 3D w trybie side-by-side po USB. Jest on dostępny tylko w trybie oglądania telewizji. To spore niedociągnięcie – w sieci można znaleźć naprawdę sporą liczbę plików 3D, szczególnie krótkich zwiastunów, które idealnie pasują do podglądnięcia możliwości trójwymiaru. Zabrakło także funkcji konwersji 2D do 3D. Choć wydaje się być ona raczej mało sensowna, to jednak stała się standardem dostępnym u konkurencji.

 

Jeśli chodzi o odtwarzanie plików multimedialnych w 2D, to Toshiba radzi sobie całkiem nieźle z wieloma formatami. Brakło jednak odtwarzania plików QuickTime, co zmusza do konwersji plików .mov czy dekodowania dźwięku w DTS. Odtwarzacz także średnio sobie radzi z napisami. Jednak działa bardzo szybko i sprawnie, podobnie zresztą jak całe menu telewizora – reaguje natychmiast na wydawane za pomocą pilota komendy.

Czy Smart TV jest dziś ważnym elementem telewizora muszą ocenić już sami nabywcy dokonując wyboru telewizora. Osoby, które nie zamierzają korzystać z tych funkcji na pewno nie będą narzekać na usługi Toshiba Places. Serwis na razie niestety ogranicza się jedynie do podstawowych funkcji, takich jak YouTube. Choć usługa wita nas miłym podkładem dźwiękowym i intuicyjnym interfejsem, na próżno szukać tam jakichkolwiek aplikacji dedykowanych polskim użytkownikom. Nie ma więc ani ipli ani tvn player. Być może w tym roku się to zmieni, na razie jest tu bardzo ubogo.

 

Ważnym elementem urządzenia jest oczywiście dostęp do tunerów. Tutaj znajdziemy obsługę telewizji naziemnej, zarówno analogowej jak i cyfrowej, cyfrową kablówkę oraz tuner telewizji satelitarnej wraz z dostępem do portu CI+. Warto jednak przed zakupem upewnić się, czy nasz dostawca wspiera ten model jeśli chodzi o moduły dostępu.

To, czego nie znajdziemy na wyposażeniu Toshiby VL863, to niestety Wi-Fi. Nie posiada ona wbudowanego modułu, ani dołączonego do zestawu dongle WI-Fi. Nie można za to narzekać na jakość dźwięku. Jest on taki jaki zazwyczaj otrzymamy z płaskiego ekranu.

Komu można polecić Toshibe VL863? Osobom, które cenią sobie dobrą jakość w rozsądnej cenie. Zaletą testowanego VL863 jest rozmiar – 42-cale to dziś bardzo rozsądna wielkość, choć oczywiście jeśli tylko ma się możliwości, warto rozważyć zakup większego ekranu. W przypadku HD zawsze odczuwa się pod tym względem niedosyt. Lepiej kupić czasami telewizor o rozmiar większy niż wcześniej zakładaliśmy, niż później czuć, że jest za mały.

Toshiba nie zawiodła – jej drobne wady rekompensuje dobre odwzorowanie kolorów, świetne 3D, czy spora liczba możliwych ustawień. Równomierne podświetlanie matrycy też robi dobre wrażenie. VL863 stanowi atrakcyjną alternatywę dla pasywnego LG LW570S, którego mieliśmy również okazję dla Was przetestować.

Jesteśmy jednak w okresie przed premierą rynkową zupełnie nowych modeli na rok 2012. Już teraz w sklepach pojawiają się pierwsze telewizory. Warto więc wypatrywać nadejścia następcy VL863. Jeśli parę rzeczy zostanie poprawione, będziemy mieli do czynienia ze świetnym następcą całkiem dobrego telewizora.

Dołącz do dyskusji

Advertisement