SugarSync wciąga Dropboxa nosem, czyli o zasługach Michaela Della w promowaniu chmury

10.02.2012
SugarSync wciąga Dropboxa nosem, czyli o zasługach Michaela Della w promowaniu chmury

SugarSync wciąga Dropboxa nosem, czyli o zasługach Michaela Della w promowaniu chmury

Media donoszą, że Google wzięło na cel popularnego Dropboxa i już za chwilę uruchomi konkurencyjną internetową szafę na pliki, nazwaną GDrive. Tymczasem najgroźniejsza konkurencja da Dropboxa już tu jest. Nazywa się SugarSync i sprawia, że Dropbox staje się zbyt skomplikowany w użyciu i po prostu niepotrzebny.

Na początku tego tekstu chciałbym podziękować Michaelowi Dellowi. W 2007 r. jego firma wyprodukowała laptopa XPS M1330. Maszynę chciałem wykorzystywać do pracy. Laptop psuł się średnio co trzy tygodnie. Wysiadało dosłownie wszystko, a najczęściej wadliwie zaprojektowana karta graficzna. Kilka razy straciłem Bardzo Ważne Pliki i chcąc nie chcąc musiałem znaleźć sposób na zachowanie swoich prac poza komputerem. Witajcie Google Docs, Dropbox, Evernote. W trybie przyspieszonym zaprzyjaźniłem się z chmurą – to korzyść pierwsza. Laptop Dell nadal żył swoim życiem – trzy razy wymieniono płytę główną, dwa razy matrycę i układ chłodzenia, raz napęd szczelinowy, raz klawiaturę, raz obudowę. Zaprzyjaźniłem się z regularnie odwiedzającymi mnie serwisantami, rozmawialiśmy o życiu i kruchych dobrach doczesnych – to korzyść druga. Za każdym razem, kiedy wymieniano kolejny element komputera, utwierdzałem się w przekonaniu do internetowej chmury. Dzięki niej nie straciłem już ani przecinka i oderwałem się od konkretnego systemie operacyjnego. Wcześniej działałem tylko na Windows, a teraz mogę pracować na każdej maszynie – to korzyść trzecia. Dziękuję, Michael.

Google Docs stały się szybko moim prywatnym archiwum, do którego wrzucałem zakończone sprawy. Ulubionym narzędziem codziennej, bieżącej pracy był jednak Dropbox. Folder synchronizowany do chmury. Ta sama zawartość na wszystkich skonfigurowanych komputerach. Przeciąganie plików. Dostęp przez www. 2 GB wolnego miejsca. Funkcjonalność Dropboxa była tak skuteczna w swojej prostocie, że przez długi czas nie wyobrażałem sobie, że można wymyślić coś lepszego. A jednak.

Usługa kalifornijskiej firmy SugarSync pozwala na synchronizację i współdzielenie plików na takich samych zasadach jak Dropbox, ale jest bardziej wygodna w użyciu. W przeciwieństwie do Dropboxa, który obejmuje tylko jeden, specjalny folder w komputerze, SugarSync synchronizuje wszystkie wskazane foldery. Może nim być także pulpit w systemie Windows, co oznacza, że wszystko, co wrzucę choćby na chwilę na desktop, zostanie zsynchronizowane z chmurą. Nigdy więcej nie zapomnę wrzucić czegoś do Dropboxa, bo po prostu nie muszę tego już robić.

SugarSync za darmo oferuje 5 GB przestrzeni dyskowej. Dropbox na razie tylko 2,25 GB. SugarSync ma lepszego klienta www, który umożliwia przeciąganie plików do wszystkich urządzeń, w jakich zainstalowaliśmy aplikację. A tych może być wiele, bo SygarSync obsługuje wszystkie największe platformy mobilne oprócz Windows Phone 7 (jest w trakcie tworzenia). Aplikacja znalazła się także w nowej linii telewizorów Smart TV Samsunga pokazanych na targach CES. Wrzucenie na duży ekran filmu nagranego telefonem nigdy nie było łatwiejsze.

W SugarSync znalazła się także kluczowa funkcja-killer z Dropboxa, czyli odzyskiwanie skasowanych plików, dostępne w wersji www aplikacji. Uratowała mi ona kiedyś jakieś 6 godzin pracy, kiedy omyłkowo skasowałem plik z pulpitu, a kosz był ustawiony na automatyczne opróżnianie. Słowem – to samo, co Dropbox, plus kilka dodatkowych funkcji.

Pozornie obie usługi nie różnią się za bardzo. Twórcy obu aplikacji wykonali kawał świetnej roboty i sprawili, że backup danych i „przesłanie” dużych plików przez Internet stały się łatwiejsze niż kiedykolwiek. Używanie specjalistycznych programów do backupu czy serwisów typu „wgraj plik, poczekaj aż się wrzuci i wyślij maila z linkiem do odbiorcy” było koszmarem. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Przy całej prostocie Dropboxa, jego używanie było zbyt złożone dla wielu zwykłych użytkowników. Polecałem Dropboxa znajomym, rodzinie, komu się dało. Nikt nie używał go dłużej niż kilka dni.  Użytkownicy najczęściej zapominali, że w komputerze gdzieś tam leży folder spięty z Internetem. Dotarcie do niego wymagało dwóch – trzech dodatkowych, niepotrzebnych klików. SugarSync eliminuje ten problem. Synchronizowane do chmury mogą być wszelkie wskazane przez administratora foldery, a backup wykonuje się w czasie rzeczywistym, bez udziału użytkownika. Bardzo przydatne rozwiązanie np. dla komputerów pracowników w firmie, szczególnie jeśli nie chce lub nie może ona korzystać z rozwiązań korporacyjnych.

Czy wysoka jakoś usługi SugarSync przekłada się na jej popularność i finanse firmy – nie wiadomo. Spółka jest prywatna i nie ujawnia tych danych.  W perspektywy firmy wierzą jednak inwestorzy. Już w 2008 r. SugarSync pozyskał od nich prawie 30 mln dol. Rok później, w 2009 r. firma analityczna IDC, której słucha cała branża technologiczna, prognozowała, że rynek usług synchronizacyjnych będzie rósł (pod względem przychodów) w średnim tempie 28,2 proc. rocznie i w 2014 r. będzie wart, w skali świata, ponad 2,5 mld dol.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement