Sony niczym Titanic. Czy nowy CEO zauważy w porę górę lodową?

06.02.2012
Sony niczym Titanic. Czy nowy CEO zauważy w porę górę lodową?

Sony niczym Titanic. Czy nowy CEO zauważy w porę górę lodową?

Sony to prawdziwa legenda. Stworzyła wręcz niezliczoną ilość nie tylko fenomenalnych, ale wręcz legendarnych produktów. Walkman, Discman, PlayStation zmieniły świat w sposób równie istotny, co taki iPod czy iPhone. Smucą więc coraz większe problemy tej firmy.

Sony traci pozycję lidera praktycznie w każdym segmencie. Informacje te są dla mnie zaiste szokujące, bowiem to prawdziwy gigant jeśli chodzi o elektronikę użytkową, i to od dekad. A czytając sprawozdania finansowe z ostatnich kwartałów, można poczuć co najwyżej smutek. Do upadku Sony jeszcze bardzo daleko, ale za dobrze też nie jest.

Część problemów to wydarzenia zupełnie losowe. Fatum, pech, klątwa. Niekorzystny kurs jena, powodzie w Japonii, pożar w gigantycznym londyńskim magazynie, czy wreszcie stagnacja na rynku telewizorów są od tej firmy zupełnie niezależne. Koła fortuny nie przebłaga się żadnymi modlitwami. Jednak dwa miliardy dolarów straty i 17-procentowy spadek sprzedaży to już coś, o co warto się zatroszczyć.

Zajmie się tym Kazuo Hirai, nowy CEO Sony. Sir Howard Stringer zrobił, co mógł, przekazując Hirai’emu strategię rozwoju. Sony chce wykorzystać fakt, że macza palce praktycznie w każdym segmencie branży rozrywkowej. Apple chce wkroczyć w rynek telewizyjny? Pfff. Sony ma całą wytwórnie filmową, odpowiedzialną za wiele światowych mega-hitów. Tworzy też sprzęt praktycznie każdego rodzaju i oprogramowanie cenione przez amatorów i profesjonalistów. Czas więc na wielkie sprzątanie i integrację produktów, o której takiemu Apple’owi się nawet nie śniło.

Wspaniały plan, ale wdrażany dużo za wolno. Samsung ma podobny pomysł. I może nie dysponuje tyloma zasobami, co Sony, ale ma jedną przewagę: jest pierwszy. Na pewno czytaliście relację Pawła i Przemka z targów CES 2012. Lodówka Samsunga, która komunikuje się z laptopem, tabletem i Smartfonem, oczywiście, Samsunga? Odtwarzacze Blu-ray synchronizujące dane z resztą sprzętu RTV, pralki zdalnie sterowane przez Galaxy S, to wszystko już widzieliśmy na CES! Oznacza to, że lada dzień tego typu produkty zawitają do naszych domów. Samsung będzie miał już wielu klientów w garści, w momencie, gdy Sony zaczyna dopiero tworzyć fundamenty swojego ekosystemu.

Samsung też daje nieźle w kość Sony na rynku smartfonów. Widać wyraźnie, że odkupienie od Ericssona akcji, by zunifikować markę, to i tak krok dokonany zdecydowanie późno. Premiera każdego flagowego smartfonu Galaxy to wielkie wydarzenie. A nowe Xperie? „Są całkiem fajne”. Tyle.

Sony musi uporać się z jeszcze jednym problemem: jest liderem na wymierających rynkach. Kamery Handycam, odtwarzacze Walkman czy konsole PSP i Vita radzą sobie, w porównaniu do konkurencji, fenomenalnie. Sęk w tym, że te rynki są pożerane przez smartfony. Asem Sony jest marka PlayStation: tu Sony wciąż jest niesamowicie mocne, i tak jak zarobku na konsolach nie ma, tak jeśli chodzi o gry na konsole… tu krążą już miliardy dolarów. Nie dziwię się więc, czemu wybrano Hirai’ego jako nowego CEO: jego poprzednie stanowisko to właśnie szefowanie działowi PlayStation.

Sony ma wszystkie potrzebne karty, by wygrać to rozdanie. Wie też, co należy zrobić, patrząc zarówno po działaniach, jak i zapowiedziach. Gigant, by przetrwać, musi się obudzić z letargu i wykonać kilka bardzo gwałtownych ruchów. Inaczej pożre go Samsung, a Apple dobije. A tego bardzo bym nie chciał.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Tagi: ,

Dołącz do dyskusji

Advertisement