Może od zamkniętych ekosystemów nie uciekniemy, ale w końcu zjedzą one własny ogon

09.02.2012
Może od zamkniętych ekosystemów nie uciekniemy, ale w końcu zjedzą one własny ogon

Może od zamkniętych ekosystemów nie uciekniemy, ale w końcu zjedzą one własny ogon

 Zamknięte systemy i ekosystemy są wygodne. Posiadając komputer z Windowsem 8, smartfona z Windows Phone 7 i Xboxa będę mogła wygodnie przełączać się między usługami wewnątrz ekosystemu, korzystać z tych samych plików, zacząć grać w coś na konsoli, a dokończyć na smartfonie, czy tablecie. Posiadając OS X łatwo mogę połączyć go z iPadem i iPhone’em, korzystać z iCloud i żyć w wiecznym szczęściu. Mając czytnik Kindle i tablet Kindle Fire mogę jednym kliknięciem kupować wirtualne i fizyczne dobra (Amazon ma nawet szampana) bez zbędnych czynności. Mając konto Google mogę korzystać z hostingu zdjęć, muzyki, filmów; mogę prowadzić bloga, korzystać z serwisu społecznościowego, kopi zapasowych, smartfona, map i przeróżnych innych usług. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że dostawcom tych usług zaczęło najzwyczajniej w świecie odbijać.

Co jest powodem? Oczywiście pieniądze. Jedni pozywają drugich, drudzy kupują trzecich, by wykorzystać ich patenty i pozwać pierwszych, a czwarci widzą okazję i dołączają do patentowej gry na pozywanie wszystkich dookoła o wszystko. Dla przykładu – w Stanach Zjednoczonych toczy się sprawa sądowa o prawa własności do “Interaktywnej Sieci”, czyli stron internetowych posiadających na przykład obracane grafiki czy strumieniowanie wideo. Ostatnio wokół zamkniętych ekosystemów powstaje coraz więcej takich spraw – Apple pozywa Samsunga, Samsung Apple’a, Apple Google, Google Apple’a, Microsoft producentów smartfonów z Androidem, HTC Apple’a, Apple HTC, Apple Amazona, Microsoft Barnes and Noble… Wszyscy próbują tworzyć coraz bardziej zamknięte ekosystemy i żądają od siebie nawzajem pieniędzy za wykorzystanie mniej lub bardziej zaawansowanych rozwiązań. Niektórym już się udaje – Microsoft pobiera opłaty od prawie wszystkich producentów sprzętów z Androidem. Google jest w trakcie przejmowania Motoroli i jej 17 tysięcy patentów twierdząc, że Apple narusza je w swoich urządzeniach. W związku z tym żąda “rozsądnej” zapłaty za ich wykorzystanie, czyli 2,25% od każdego sprzedanego iPhone’a. Apple skarży się w europejskich sądach, że takie żądania są nie fair.

Wszyscy walczą ze wszystkimi na wszelkie możliwe prawne sposoby, często rodem z piaskownicy, ale na ogromną, wielomiliardową skalę. A to są właśnie twórcy naszych zamkniętych systemów i ekosystemów, coraz częściej tworzonych w pełnej spójności sprzętu z oprogramowaniem.

Zamknięte ekosystemy są podobno bardziej bezpieczne, bo zapewniają łatwe formy kontroli nad wszystkim. Właśnie widać, jak są bezpieczne – w App Store społecznościowa aplikacja Path, która bez problemu i żadnego pytania przesyłała na swoje serwery całą listę kontaktów użytkownika tkwiła sobie miesiącami – chwalona i popularna. I co z tego, że Apple ma jedną z najbardziej restrykcyjnych form akceptowania aplikacji do sklepu – to nie pierwszy raz, gdy coś niepożądanego przedziera się przez ten proces. Amazon App Store, coraz popularniejszy sklep na Androida, podobno źle traktuje deweloperów, nie wypłaca należnych pieniędzy i zmienia warunki wedle własnego widzimisię. No, ale to zamknięty ekosystem, dobry ekosystem.

My jako użytkownicy mocno ufamy zamkniętym ekosystemom. Są wygodne, bo w ich obrębie mamy dostęp do coraz większej liczby usług za pomocą jednego kliknięcia. Jednak coraz częściej okazuje się, że wystarczy jeden mały błąd po stronie serwera i tracimy wszystko – zdjęcia, kontakty, pliki, wszystko. Zamknięcie Megaupload uświadomiło to sporej grupie osób – powierzanie swoich plików, pieniędzy, haseł, a nawet dostępu do innych serwisów jednemu podmiotowi jest niebezpieczne. Ja przekonałam się o tym na własnej skórze; na niektórych stronach używałam Facebook Connect do logowania. Po skasowaniu konta na Facebooku, straciłam do nich dostęp.

Zamknięte ekosystemy są wygodne, ale jednocześnie stanowią spore niebezpieczeństwo dla samych siebie. Ciężko przenieść się z jednego do drugiego, ale ciężko też przewidzieć zachowanie użytkowników. Czasem wystarczy mały impuls, by pożegnać się z dostawcą. I wtedy takie pożegnanie oznacza stracenie użytkownika nie tylko poczty czy kalendarza, ale właśnie całego ekosystemu.

A dopóki tymi ekosystemami rządzą zdolne, ale rozkapryszone dzieci robiące sobie na złość, to zamknięte ekosystemy nie opanują całego świata. A na pewno nie będą kreowały innowacji, bo za każdym razem, gdy ktoś coś wymyśli, to pozostali rzucą się do przeglądania tysięcy swoich patentów w nadziei, że znajdą coś, co zahamuje konkurenta.

Dołącz do dyskusji

Advertisement