Gazeta Wyborcza na czytniki Kindle: jest ok, ale uwaga na portfel

09.02.2012
Gazeta Wyborcza na czytniki Kindle: jest ok, ale uwaga na portfel

Gazeta Wyborcza na czytniki Kindle: jest ok, ale uwaga na portfel

Środa. Osiedlowy sklepik. Jogurt, drożdżówka, rzut oko na “Wyborczą” na stojaku. Zaskoczenie! Cała pierwsza strona wydrukowana na ekranie czytnika Amazon Kindle. Więcej informacji nie było trzeba. Po powrocie do domu myk na stronę Amazona i jednym kliknięciem zapisałem się na subskrypcję dziennika. Po przeczytaniu w ten sposób dwóch numerów – w tym kluczowego, czwartkowego (dodatek „Duży Format”!) czas na szybką recenzję.

„Wyborcza” na Kindle korzysta ze typowego dla tego czytnika formatu magazynu. Spis treści, podział na sekcje i sposób podglądania zawartości jest dokładnie taki sam jak w „kindlowych” wydaniach naszej „Polityki” czy zagranicznych magazynach, jak np. „Foreign Affairs”. Z tego samego, sprawdzonego layoutu, korzystają także subskrypcje takich usług czytelniczych jak Instapaper czy Readability. Słowem – niewątpliwy plus za przejrzystość, konsekwencję i wygodę nawigowania. Muszę tylko zaznaczyć, że taki layout spisu treści, który widzicie na zdjęciu, nie dotyczy najnowszego Kindle Touch, który od kilku dni jest dostępny także w Polsce. Ten ma zmieniony, bardziej „tabletowy” interfejs – co ma sens, bo klikanie palcami w drobne linki widoczne na ekranie  Kindle Keyboard, na którym testowałem “Wyborczą”, byłoby co najmniej problematyczne.

Poza tym aplikacja nie dostarcza żadnych dalszych wodotrysków. Dominuje tekst, a czarnobiała zdjęcia są tylko urozmaiceniem. Pożegnajmy się z wizualną stroną reportaży w „Dużym Formacie” czy okładkami płyt w rezenzjach muzycznych. Taka jednak specyfika Kindle, a nie tej konkretnej aplikacji.

Ciekawsze rzeczy dzieją się jednak na stronie Amazon. Tam przeczytamy, że miesięczna subskrypcja kosztuje 8,99 dol. Według dzisiejszego średniego kursu dolara (3,14 zł) to nieco ponad 28,2 zł. Jeśli przyjmiemy, że „Wyborcza” ukazuje się w miesiącu średnio 24 razy (poniedziałek-sobota, sześć razy w tygodniu), to okazuje się, że jedno wydanie kosztuje tylko 1,17 zł. To bardzo dobra cena – gazeta wydrukowana na martwych drzewach kosztuje od 2 do 2,5 zł (wydanie sobotnie). Stawka jest jeszcze korzystniejsza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że gazeta kupiona na Kindle jest dostępna także w aplikacji Amazon Kindle na komputer osobisty, komórkę czy iPada, dzięki czemu np. gazetę mogą równocześnie czytać inni domownicy.

Dodatkowo, w kindlowej wersji gazety nie ma reklam, a  treść dostajemy de facto za pół darmo – szczególnie biorąc pod uwagę objętość wydań czwartkowych („Duży Format”) i sobotnich („Gazeta Świąteczna”). W sensie biznesowym wydanie „Wyborczej” na Kindle kanibalizuje podstawowy biznes redakcji. Im większa popularność wersji za półdarmo, bez reklam, tym mniejsze przychody wydawcy. Dlatego wydanie na Kindle jest eksperymentem wizerunkowym, mającym zwiększyć atrakcyjność dla pewnej specyficznej grupy odbiorców, ale w interesie wydawcy nie jest jego masowa popularność. Na szczęście to na razie Agorze, wydawcy “Gazety Wyborczej”, nie grozi, bo czytniki Kindle wciąż nie są w Polsce masowe.

Także z powodów biznesowych wydawca zdecydował się, że można kupić tylko pełną miesięczną subskrypcję. Nawet jeśli wydania codzienne nie mają dla Ciebie, czytelniku, znaczenia, i tak je otrzymasz. Dla mnie to pewien problem, bo od lat „Wyborczą” kupuję wyłącznie w środy i soboty – jeśli w ogóle.

W „Wyborczej” na Kindle nie zabrakło haczyka. Kto chce poczytać dziennik, powinien przeczytać dokładnie informacje od Amazona. Pierwsze dwa tygodnie subskrypcji są bezpłatne. Po tym czasie, jeśli jej nie anulujemy, zostaje ona automatycznie, bezterminowo przedłużona bez pytania, a karta kredytowa obciążona abonamentem.

Dołącz do dyskusji

Advertisement