Zainspiruj mnie proszę – proste filtrowanie treści przepisem na sukces?

17.01.2012
Zainspiruj mnie proszę – proste filtrowanie treści przepisem na sukces?

Zainspiruj mnie proszę – proste filtrowanie treści przepisem na sukces?

Internet przeglądamy na wiele sposobów, często robimy to z nudów, czasem z ciekawości. W związku z tym, że mamy coraz mniej czasu szukamy różnych narzędzi/filtrów, za pomocą których otrzymywalibyśmy tylko te informacje, zdjęcia czy filmy, które nas naprawdę interesują. Czasem, by odfiltrować to co jest mało interesuje wystarczy nam konto na jednym z takim serwisów jakim jest Pinterest. Czasem to zdecydowanie za mało, wtedy z sukcesem przychodzi nam obserwować ciekawe blogi.

Jednym ze zdecydowanie najpopularniejszych blogów, które pełnią rolę filtra internetowych treści jest Inspire me now prowadzony przez Szymona Błaszczyka. Kim jest Szymon, który mimo popularności swojego bloga dalej nie czuje się blogerem? Czym zajmuje się na co dzień i dlaczego prowadzi bloga?
Jesteś blogerem?

Nie mam pojęcia. Nie piszę wpisów. Wybieram rzeczy, które mi się podobają. Blogerzy, wydawcy, dziennikarze, blogi, serwisy – to strasznie nieostre kategorie, a wszystkie podziały w praktyce się zamazują. Jak za bycie blogerem będą dawać becikowe to będę usilnie twierdził, że nim jestem 😉

Twój blog ma blisko 50 tysięcy fanów na Facebooku, a ile osób śledzi go na Tumblerze, jakie statystyki odnotowuje strona?

Około 50.000 followersów przez dashboard w Tumblr, około 130.000 uników strony i około 1.000.000 pageviews miesięcznie. Ostatnią liczbę pewnie można podkręcić przez “czytajewięcaje” i ogólnie architekturę informacji, które wymaga większej liczby kliknięć. Ale to sztuczna i mało fajna zmiana z punktu widzenia kogoś kto zagląda na “inspire me now”.

Rozumiem, że pomysł na blog w którym będziesz zamieszczał inspirujące zdjęcia i grafiki to dzieło przypadku, czy może jednak wiąże się z tym przemyślana strategia marketingowa?

To wynik mojej nerwicy natręctw. Wrzucam mniej niż jedną dziesiątą z 1% rzeczy, które oglądam. Skłamałbym mówiąc, że pewnego dnia wszystko zaplanowałem i wdrożyłem. Dbam o to, żeby każdy publikowany materiał był podpisywany – to przecież wynik tygodni lub nawet miesięcy czyjejś pracy. To sprawia, że często materiały same mnie znajdują w postaci “submitów” od projektantów i artystów.

Nie kupiłeś swoich fanów. Jaki więc jest przepis na sukces? Jak zdobyć taką popularność prowadząc banalny na pierwszy rzut oka blog?

Nie wierzę w przepisy na sukces, które objawiają się w listach pięciu lub siedmiu punktów. Każdy przykład jest inny. Coś co zadziałało w jednym kontekście może być głupotą w innym. Coś wyszło, możemy być dumni, ale faktycznie nie wiemy dlaczego i ile w tym naszej zasługi, a ile przypadku. Możemy tylko zgadywać i racjonalizować. Gdybym miał zgadywać powiedziałbym, że to wynik dwóch spraw. Po pierwsze pewnej regularności od kilku lat. Po drugie: jeśli nie znajduje niczego ciekawego – nie wrzucam czegoś na siłę. To typowy problem współczesnych mediów – niezależnie od tego czy mamy coś do powiedzenia, potrzebujemy 20 newsów dnia. To nie jest moja filozofia.

Prowadzisz też działalność pod postacią agencji zajmującej się usability i architekturą informacji. Czy blog ma jakiś wpływ na przypływ klientów?

Tak, ale to nie sprzedaż bezpośrednia 🙂 Tego typu usługi nie kupujesz klikając na “kup teraz” w pierwszy wyniku z Google’a. To wymaga budowania relacji i zaufania.

Planujesz rozwój bloga w jakiś konkretnym kierunku, czy zachowasz go w obecnej postaci do samego końca, aż jego formuła się wyczerpie?

Na razie “inspire me now” organicznie i stabilnie rośnie. Coś muszę robić dobrze i wydaje mi się, że tym czymś jest selekcja treści. Jestem zdania, że mniej dobrej treści to lepsza oferta niż więcej treści bardzo różnej jakości. To żaden problem serwować 10 lub 30 propozycji dziennie, ale nie żyjemy w czasach, kiedy cierpimy na niedobór treści. Potrzebujemy więcej przefiltrowanej, przebranej i gęstej treści – nie jakiejkolwiek treści na kilogramy. I tego nie da się zawsze rozwiązać serwisem typu “naród wrzuci i naród zagłosuje”. Tego typu rozwiązania mają też tendencję do zmierzania w kierunku LOLcatów skrzyżowanych z Faktem.

Dołącz do dyskusji

Advertisement