W walce z ACTA nie zapominajmy o piractwie

23.01.2012
W walce z ACTA nie zapominajmy o piractwie

W walce z ACTA nie zapominajmy o piractwie

ACTA to skrót, który w mediach odmieniany jest już przez wszystkie przypadki. Z jednej strony to walka z piractwem, z drugiej o wolność słowa. Ta pierwsza walka jednak ginie w cieniu jakże słusznych oskarżeń o inwigilację sieci. Obie strony mocno przesadzają – jedna podając niebotyczne straty (wirtualne) spowodowane piractwem, druga mówiąc o zagrożeniach dla demokracji.

Warto się jednak zastanowić – jeśli nie porozumienia typu ACTA, SOPA,PIPA, to co? Jaką alternatywną formę walki z piractwem proponują sami użytkownicy czy też Anonimowi? Dobrze wiemy, że same  porozumienia ACTA, czy SOPA nadużywają możliwości władzy i ingerują silnie w społeczność internetową. Jest to bezsprzecznie niekorzystne i niebezpieczne. Tyle że wśród protestujących brakuje konkretnych propozycji jak walczyć z wszechobecnym zjawiskiem piractwa, z którym mamy dziś do czynienia na każdym kroku.

Brak szacunku dla twórcy to pierwsze co widać w internetowym słowie pisanym. Dzięki reklamom w serwisach internetowych, miliony użytkowników otrzymuje wartościowe treści za darmo. Mimo to, wciąż słychać jęki i głosy oburzenia przeciwko różnego rodzaju banerom reklamowym, które przecież są dziś dużo mniej inwazyjne niż wcześniej.

Dzisiejsze państwa, a z nimi lokalny internet, rozrosły się do niebotycznych rozmiarów. We współczesnym świecie niemożliwe jest zebranie wszystkich mieszkańców globalnej wioski  i wspólne przedyskutowanie bieżących spraw, tak jak to bywało chociażby w antycznych Atenach. Świat jest rządzony przez władze państwowe, których działania przypominają nieco globalne korporacje, a obywatele mogą wybierać pomiędzy różnymi opcjami jak w markecie. Ich własna opinia niknie gdzieś w projektach prezentowanych przez górę. Niezależnie czy jest to Barack Obama, Donald Tusk, czy Steve Ballmer, Mark Zuckerberg lub prezes Adidasa – za złe decyzje, społeczeństwa odpowiednio głosują w wyborach a klienci decydują swoimi portfelami. Same protesty także są tylko pewnym elementem tej demokratycznej struktury, rzadko kiedy prowadzą do satysfakcjonującego społeczeństwo konsensusu, a już na pewno nie w krótkim czasie.

Mimo to internet jest miejscem, gdzie mogą powstać projekty, które zaangażują innych. Pomysły stworzone przez ludzi zupełnie nieznanych sprawiają, że szybko stają się milionerami. Milionerem, a także ulubieńcem wszystkich artystów i wytwórni byłby ten kto wymyśliłby jak pogodzić obie strony w sporze o prawa autorskie.

W końcu internet jest darmowy, tak jak i wszystko co w nim się znajduje. Wystarczy, że płacimy za dostęp do niego naszemu operatorowi. Zapominamy, że jeszcze 10 lat temu, nawet za nie oryginalne produkty byliśmy skłonni zapłacić 20-30 złotych na lokalnym bazarze czy targowisku.

Dziś gdy ktoś żąda od nas 6 złotych za odcinek serialu jest nazywany zdziercą. Pojawienie się sklepu iTunes w Polsce sprawiło, że rzeczywiście wiele osób robi w nim zakupy. Ten, kto kupuje muzykę w euro za zarobione przez siebie złotówki jest wręcz wyśmiewany przez tych omijających bariery.

Skoro szeroka społeczność internetowa nie chce oglądać reklam, ani także płacić za umieszczane w sieci treści, to w jaki sposób pragnie wynagrodzić koszty utrzymania serwisów, a przede wszystkim samych artystów ?

Oczywiście ktoś powie: są jeszcze kina i koncerty. Faktem jest jednak, że to przychody z biletów kinowych i tych na koncerty to główne źródło dochodów dla wielu twórców. Nie ukrywajmy jednak, że mogłoby być inaczej i przychody z pozostałych źródeł mogłyby być trochę większe niż są dziś.

Wytwórnie – zwłaszcza zza oceanu – nie są bez winy. Przede wszystkim mają „w nosie” użytkowników spoza USA. Dobrze wiemy, że seriale online i wszystkie tego typu usługi nie są dobre. Są złem koniecznym. W końcu nikt nie zaproponował  alternatywy, platformy na której użytkownicy mogliby w krajach nie anglojęzycznych oglądać seriale zaraz po amerykańskiej premierze, z napisami w rodzimym języku, w dodatku za godziwe pieniądze (chociaż, znów i tak znaczna większość wybrałaby opcje nie do końca legalną mimo gorszej jakości i swoim ograniczeniom, ważne że byłaby darmowa).

W tej całej walce z ACTA nie zapominajmy z jakiego powodu powstają tak drastyczne ustawy. Warto by jednak zastanowić się w jaki sposób walczyć z piractwem. Jak przysporzyć szacunku dla wartości intelektualnych. W końcu za każdą pracę oczekujemy wynagrodzenia.

Dołącz do dyskusji

Advertisement