Uczmy się Excela nim będzie za późno

04.01.2012
Uczmy się Excela nim będzie za późno

Uczmy się Excela nim będzie za późno

Pakiet Microsoft Office oraz wszystkie jego klony to jednen z najważniejszych elementów oprogramowania w dziejach komputerów. Gdyby nie Excel i Word być może nigdy komputery nie znalazłyby się w gospodarstwach domowych.

Przez lata w szkołach nudne ćwiczenia z programów biurowych były zmorą uczniów – jedni nudzili się wykonując zadania w 5 minut, inni sciągali gotowce nie dając sobie rady z sortowaniem tabel. Niestety to wszystko pokutuje dziś w społeczeństwie.

Dzieci już w podstawówce dostają do dyspozycji komputery i uczą się podstawowych funkcji Worda, Excela i Power Pointa. Jedni łapią temat momentalnie i nawet starsze wersje z 97 czy 2000 roku są dla nich intuicyjne, inni nie. Jednak obojętnie gdzie, to z natury rzeczy informatyka czy technologia informatyczna jest traktowana w szkołach z przymrużeniem oka, zarówno przez uczniów jak i nauczycieli. Podobnie zresztą często jest na studniach. Na nietechnicznych kierunkach to tylko taki przedmiot, który po prostu trzeba zaliczyć i już.

U studentów pierwsze schody rozpoczynają się podczas pisania pracy licencjackiej, inżynierskiej czy magisterskiej. Wtedy właśnie biedny student pluje sobie w brodę, że przez lata nie uczył się jak tworzyć szablony i robić automatyczne spisy treści.

Pokazem lenistwa społeczeństwa lub brakiem umiejętności obsługi Excela są ostatnio głośne protesty w służbie zdrowia. A chodzi w zasadzie w większości przypadków o brak chęci zajrzenia do pliku .xls i wybrania z nich leków, które najczęściej dany specjalista służby medycznej przepisuje. Wystarczy wyszukać, posortować, zaznaczyć wydrukować.

Lekarz żalący się w telewizji na to, że znalezienie dwóch leków w spisie zajmuje mu 6 minut jest po prostu śmieszny. Przecież w normalnych warunkach to nie trwa dłużej niż minutę. Nawet gdy w calej przychodni byłby jeden komputer, nie powinno to zająć 5 minut.

To tylko najnowszy przykład dobitnie pokazujący jak podstawowa wiedza informatyczna “leży”. Może to wynikać tylko z lenistwa, jednak warto pamiętać o tym, że komputeryzacja nie ominie nikogo, zwłaszcza osób pracujących mniej czy więcej za biurkiem.

Przykład będzie wkrótce szedł z góry. Posłowie dostaną iPady. Możemy krzyczeć – na co zostają wydawane nasze pieniądze, jednak ten sprzęt nawet aktualizowany co 3 lata wyjdzie prawdopodobnie taniej niż druk setek tysięcy stron przy każdym posiedzeniu sejmu. Nasza reprezentacja na Wiejskiej zapewne będzie musiała przejść odpowiednie szkolenia z obsługi intuicyjnego tabletu, co jednak nie zmieni faktu, że będą zmuszeni do korzystania z nowych technologii.

To dwa niestety mocno polityczne przykłady na stan naszej edukacji cyfrowej. Jednak jeśli to osoby z budżetówki nie będą potrafiły korzystać z Excela, to przyszłość cyfryzacji społeczeństwa jest zagrożona. Niezależnie jak długo będziemy się przed nowymi technologiami bronić, to one mają ułatwić nasze codzienne życie.

Wystarczy chcieć.

Dołącz do dyskusji