Być po dobrej stronie barykady, czyli jak wykorzystać SOPA

03.01.2012
Być po dobrej stronie barykady, czyli jak wykorzystać SOPA

Być po dobrej stronie barykady, czyli jak wykorzystać SOPA

Wszyscy mniej więcej słyszeliśmy już o SOPA, czyli amerykańskiej ustawie stworzonej przez ludzi, którzy nie rozumieją, co to internet, nie używają go, za to przyjaźnią się z wielkimi koncernami zarabiającymi na prawach i mają chęci kontrolować sieć. Wiemy też już, że SOPA, mimo iż amerykańska, zagraża światowemu internetowi. Ostatnio najciekawszy trend skupiony wokół SOPA to wyliczanie, kto popiera ten akt, a kto publicznie go krytykuje. Przekładając to na rzeczywistość wychodzi mniej więcej, że popierający mają przechlapane u opinii publicznej w internecie, a przeciwnicy zbierają sympatię.

Go Daddy, największy serwis hostingowy i domenowy ze Stanów Zjednoczonych, otrzymał uderzenie najboleśniejsze – użytkownicy Redditu zmówili się na bojkot i przenoszenie zarejestrowanych na Go Daddy domen do konkurencji. Chociaż finansowo Go Daddy nie poniósł większych strat, wizerunek firmy został nadszarpnięty – wszystkie media skomentowały bojkot, a sam Go Daddy stawiany jest jako główny przykład zjawisk związanych z SOPA. Na tyle, że firma wycofała swoje poparcie dla aktu. To samo zresztą zrobili inni giganci, w tym m.in. Sony, Nintendo czy EA.

Pokłosie poparcia dla SOPA zbierają też amerykańscy politycy – kongresmen Paul Ryan przez aktywne uczestnictwo przy tworzeniu aktu uruchomił lawinę poparcia dla swojego konkurenta, Roba Zerbana, który natychmiast wykorzystał ten fakt i ogłosił stanowisko przeciwne SOPA. W ciągu 36 godzin zebrał siedem i pół tysiąca dolarów datków na kampanię i stał się mocno rozpoznawalnym i popieranym kandydatem.

Niecały miesiąc temu komik Louis C.K. też zręcznie wykorzystał antysopową atmosferę i zorganizował na Redditcie “Ask Me Anything” z reklamą swojego nagrania z występu. C.K. chciał też udowodnić, że bez zabezpieczeń, ograniczeń terytorialnych i wszystkiego, co z tym związane da się zarobić i że ludzie są skłonni płacić za treści. Kosztujące 5 dolarów wideo dostępne na całym świecie w ciągu 12 dni zarobiło… milion dolarów. Łatwo policzyć, ze zakupiło je 200 tysięcy osób. Wszystko dzięki łatwości kupna, niewymagania zakładania konta na PayPalu i podejściu do tematu. C.K. udowodnił, że SOPA to bzdura i liczy się zrozumienie potrzeb odbiorców.

W sieci popularne stało się bojkotowanie i krytykowanie firm wspierających SOPA – w większości są to wytwórnie, ale na “czarnej liście” przesyłanej w mediach społecznościowych i podobnymi drogami znajdują się też firmy takie jak VISA czy L’Oreal. Za to przeciwnicy, mimo, że często sprzeciw powodowany jest własnymi interesem, mają spore poparcie i zbierają pozytywne komentarze – należą do nich Google, Facebook, PayPal, Disqus, eBay, Yahoo, Twitter, AOL czy Mozilla.

Natomiast “uciekinierzy” (Go Daddy, Sony, Nintendo i EA) znaleźli się w dziwnej sytuacji – wydaje się, że marketingowcy tych firm zrozumieli, że popieranie SOPA jest ryzykowne i może odbić się czkawką, zwłaszcza jeśli akt nie wejdzie w życie, jednak nie są w stanie też pozbyć się oskarżeń o hipokryzję i dostosowywanie się do aktualnych nastrojów mas.

Przez SOPA wytworzyła się ciekawa sytuacja podzielenia gigantów na dwa obozy – za i przeciw – i spowodowanie wielkiego poruszenia w sieci. Każdy, kto wie, czym jest SOPA ma własne zdanie. Na YouTube znaleźć można setki materiałów wyjaśniających, wykładów i ostrzeżeń. Powstał wielki ruch, który można wykorzystać dobrze nim sterując. Jeśli Lous C.K. zarobił milion dolarów, a konkurenci Go Daddy korzystają z bojkotu i podpinają się do niego w nadziei, że to do nich będą wędrowały domeny z Go Daddy, to można sobie tylko wyobrazić, jak można jeszcze wykorzystać to poruszenie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement