Boom na 3D wreszcie ustał, teraz czas na rozwój technologii

16.01.2012
Boom na 3D wreszcie ustał, teraz czas na rozwój technologii

Boom na 3D wreszcie ustał, teraz czas na rozwój technologii

Rok 2012 ma być prawdziwym testem dla 3D i największe targi elektroniki konsumenckiej CES w Las Vegas dokładnie to pokazały. Wyraźnie widać, że trójwymiar dostał już odpowiednie miejsce w szeregu, przestał się rzucać w oczy i przestał być elementem zachwytów.

Czy wreszcie ustalono czym jest 3D i jaka jest jego przyszłość? Co z wielkimi planami wytwórni filmowych i producentów sprzętu ? Gdzie tak właściwie podziało się to 3D? Po co ten wielki medialny szum?

Przypomnijmy krótko – przez wiele lat 3D było znane i wykorzystywane w cyrkach, lunaparkach, kinach IMAX czy gadżetach dla dzieci. Różne technologie i różne efekty, jednak nikt nigdy nie mówił o totalnym przejściu obrazów z 2D do 3D.

Wszystko miało się zmienić po kinowej premierze słynnego filmu “Avatar”. Jego słynny reżyser, James Cameron, po raz kolejny osiągnął spektakularne zyski ze sprzedaży biletów czyniąc trójwymiarową opowieść o niebieskiej Pocahontas najbardziej kasowym filmem wszech czasów. Kiniarze byli zachwyceni, bo projekcje 3D to szansa na wyższe ceny biletów i jednocześnie większe zyski. W 2010 roku na targach CES wybuchł szał na seryjnie produkowane telewizory 3D.

 

Ten trend w ciągu dwóch lat doprowadził do tego, że dziś większość nowych modeli telewizorów posiada tryby 3D w standardzie, do których jednak należy dokupić specjalne okulary. Filmy 3D do kina wkraczają tydzień po tygodniu, a wytwórnie zapowiadają konwersję swoich największych hitów do formatu 3D. Lada dzień do kin po raz kolejny wkroczy George Lucas, tym razem z najsłabszą częścią “Gwiezdnych Wojen”, choć i tak zapewne większość fanów przygód sagi Skywalkerów wybierze się do kina.

 

Tymczasem spacerując po halach wystawienniczych w Las Vegas trudno było nie oprzeć się wrażeniu, że wreszcie sytuacja się unormalizowała. 3D owszem było i jest wszechobecne, jednak już nie rzucało się tak w oczy jak w poprzednich latach – nie było głównym elementem w telewizorach, komputerach, kamerach i aparatach fotograficznych. Trójwymiar stał się powszechnie przyjętym standardem, który jest dodatkową umilającą funkcją gadżetów technologicznych. 

Nie jest to funkcja nadrzędna w stosunku do obrazu 2D, dobrej jakości, wysokiej rozdzielczości, czy wreszcie funkcji Smart TV, tylko równoległa o ile nawet nie podrzędna. Szczególnie było to widać na stoisku Toshiby, która jeszcze podczas berlińskich targów IFA rozdawała pasywne okulary przy wejściu i tłumy ustawiały się do pokazów 3D bez okularów. Na CES obydwie technologie były prezentowane, jednak nie były wynoszone przed szereg, traktowane raczej na równi z innymi.

Zachwytów nie było także u Sharpa, który jakoś generalnie niezbyt przejął się technologią 3D i uparcie idzie w wielkie i przenośne ekrany. Podobnie było u Samsunga, który woli zadziwiać świat funkcją smart TV, czy u Sony, gdzie owszem były aparaty, kamery i telewizory 3D, a nawet olbrzymi ekran z pokazem 3D w technologii pasywnej, ale całość raczej bez wielkiego boomu. 

3D ostało się jako główna marketingowa lokomotywa jedynie w LG – tam z każdej strony otaczały nas trójwymiarowe obrazy, nawet na ekranie OLEDu puszczane były dema w 3D, podobnie zresztą jak na ekranie UHDTV. Były również zestawy kina domowego oferującego trójwymiarowy dźwięk. Był to jednak wyjątek potwierdzający regułę, a zarazem sam prezentujący różnorodne rozwiązania telewizyjne obok 3D.

Trudno nie zauważyć, że 3D się przejadło zanim tak na dobrą sprawę trafiło pod strzechy. Owszem, wiele filmów z efektami 3D wygląda fenomenalnie i robi piorunujące wrażenie na oglądających, jednak zarówno producenci, jak i użytkownicy zdali sobie sprawę, że jest to tylko dodatek do podstawowych funkcji urządzeń. W końcu tak jak do oglądania wiadomości w telewizji nie potrzebujemy dźwięku przestrzennego, to również nie potrzebujemy obrazu 3D. To samo tyczy się naszych rodzinnych zdjęć z wakacji czy teatru telewizji.

Jaka jest więc przyszłość 3D ?  Cięgle taka sama – 3D będzie co raz więcej, powstawać będą kolejne materiały w trójwymiarze, technologia będzie wciąż obecna i wciąż udoskonalana. Jednak już raczej z boku. Każdy kto będzie kupował kolejny telewizor będzie spoglądał na oznaczenia i wymagał 3D, podobnie jak wi-fi czy USB, ponieważ to już standard. 3D pozostanie miłym dodatkiem, urozmaicającym cyfrową rozrywkę.

3D jeszcze o sobie przypomni głośno za dwa, może trzy lata, gdy powstaną kolejne technologie i rozwiązania umożliwiające uzyskanie jeszcze lepszych efektów i jeszcze wygodniejsze w użytkowaniu dla przeciętnego konsumenta. W końcu to na co naprawdę czekamy to trójwymiarowy obraz bez okularów. A dziś ta technologia wciąż wymaga jeszcze dużego dopracowania i obniżenia kosztów by mogła stać się powszechna.

Na szczęście wielki boom na 3D zakończył się dobrze. 3D jest i funkcjonuje, ale przestało wywoływać niezdrowe dla rozwoju tej technologii emocji. Kto już ma 3D w domu niechaj korzysta, kto jeszcze nie, to zapewne nabędzie w odpowiednim czasie, a do czasu aż wszyscy już przejdą na 3D, cyfrowe archiwa wypełnią się odpowiednią ilością telewizyjnych treści by w Wigilię w 2030 móc oglądać „Kevina sam w domu 3D”.

Dołącz do dyskusji

Advertisement