ACTA: Anoni wyświadczyli nam niedźwiedzią przysługę

24.01.2012
ACTA: Anoni wyświadczyli nam niedźwiedzią przysługę

ACTA: Anoni wyświadczyli nam niedźwiedzią przysługę

Na początku cieszyłem się z reakcji, jaką wywołała wieść o planowanym podpisaniu ACTA. Uważam ten sposób prowadzenia polityki za skandaliczny, a osiąganie słusznego celu po trupach za niedopuszczalne. Jednak w momencie kiedy Anoni zaczęli atakować witryny polskiego rządu trafił mnie szlag.

ACTA jak najbardziej JEST kontrowersyjna. Same negocjacje nad tym porozumieniem były już czymś absolutnie niedopuszczalnym, a i jego końcowa treść budzi wiele wątpliwości. Pisaliśmy już o tym na łamach Spider’s Web do znudzenia, więc nie będę przypominał i uzasadniał czemu patrzę na ten dokument krytycznie. Sami sprawdźcie, klikając na ten link, pod którym znajdziecie wszystkie nasze opinie na ten temat.

Jednak krytyka, nieufność i podejrzliwość to jedno, a panika, bełkot i sianie dezinformacji to drugie. Patrząc na niektóre znaleziska na największych polskich portalach social news, patrząc na komentarze niektórych Czytelników odnoszę wrażenie, że lwia część protestujących nie ma pojęcia czym ACTA właściwie jest. Zmyślają niestworzone historie i podają je dalej. Tłum szaleje. „Premier na pal!”, „Minister na stos!”, „Wszystkich nas  pozamykają w więzieniach!”. I jeszcze Anonimowi, którzy cały protest w oczach dojrzałych starszych wyborców najzwyczajniej w świecie ośmieszyli.

Zastanówcie się przez chwilę, jak to wygląda w oczach przeciętnego Polaka, nie entuzjasty sieci społecznościowych i specjalistycznych blogów. Takiego, który czerpie wiedzę z telewizji i gazet, ewentualnie największych portali informacyjnych. Podpisujemy porozumienie o międzynarodowym znaczeniu. Demokratycznie wybrany rząd, który wciąż cieszy się dużą sympatią Polaków (mam nieco inne sympatie polityczne, mówię o ogóle Polaków), ustami „medialnych” polityków, czyli pana Premiera Tuska i pana Ministra Boniego, zapewniają, że porozumienie nic nie zmienia w polskim prawie i że nie ma powodów do obaw. A kto stoi po drugiej stronie barykady? Najgłośniej się mówi o „dzieciarni i wandalach, którzy zdemolowali ważne rządowe witryny internetowe”. Przecież to nic więcej, jak podanie na tacy zwolennikom ACTA argumentów za ośmieszeniem osób sceptycznie nastawionych wobec tego porozumienia. Rząd tłumaczy ogólne założenia ACTA, przeprasza i bije się w piersi za brak konsultacji (fantastyczny ruch PR-owy), mówi, że wandale i źli hakerzy łamiący prawo to dzieciaki, które nie będą mogły już pobierać nielegalnie filmów i muzyki i sprawa załatwiona.

Anoni wyświadczyli nam niedźwiedzią przysługę. Ktoś mógłby argumentować, że zwrócili uwagę na problem i go nagłośnili. Bzdura! Wchodzę na Onet, na Gazeta.pl, na rp.pl, media prawicowe i lewicowe, jest masa materiałów na ten temat, i to na „jedynkach”, rozkładówkach, i tak dalej. Argumenty za, argumenty przeciw, debaty, opracowania, i tak dalej. To są metody! Obywatelu, internauto, jest poważna sprawa! Zainteresuj się! Zapoznaj się, wyraź swoją opinię. Media, faktycznie z opóźnionym zapłonem (nie, Anoni tego nie przyspieszyli) spełniły swoją rolę.

Wystarczyłoby, że sceptycy (a wielu z nich tak postąpiło) ograniczyliby się do podobnych działań. Edukowaniu, sygnalizowaniu problemu, agitacji. A tak twarzami przeciwników ACTA są dzieciaki płaczące, że im wykasują ich „emetrójki” z serwerów. Twarzami są, delikatnie rzecz określając, osoby impulsywne, które są przekonane, że po wejściu ACTA cały Internet padnie i wszystkie ich ulubione strony przestaną działać, nie licząc tych należących do „korporacji”. A wielka, spleśniała wiśnia na torcie, niestety najbardziej widoczna, to „h4x0r3d by An0nym0us!!!111jeden”. Smutne to…

Wykorzystany obrazek to zrzut ekranu z cyfrowej wersji animowanego serialu Miasteczko South Park

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

Advertisement