Ultrabooki za mniej niż 2000zł? Już wkrótce może to być możliwe

01.12.2011
Ultrabooki za mniej niż 2000zł? Już wkrótce może to być możliwe

Ultrabooki za mniej niż 2000zł? Już wkrótce może to być możliwe

O ultrabookach można powiedzieć wiele dobrego – dzięki niewielkim wymiarom i małej masie zasługują na miano ultra-mobilnych, a dzięki dobrym podzespołom mogą (o ile nie przeszkadza nam stosunkowo mały ekran) z powodzeniem zastąpić w większości sytuacji normalnego laptopa lub nawet komputer stacjonarny. Powinniśmy się wręcz spodziewać, że za kilka lat tego typu urządzenia ostatecznie wyprą w większości przypadków swoich dużych odpowiedników. Na razie jednak sprzedaży ultrabooków nie można zaliczyć do specjalnie udanej i raczej trudno się temu dziwić – kosztują one więcej niż spora część dostępnych obecnie na rynku komputerów zarówno, jeśli chodzi o dotychczas najpopularniejsze ultra-przenośne (netbooki) czy nawet podobny do ultrabooków Macbook Air. Prezes Acer’a zdradził dziś jednak, jakie są plany zmian cen urządzeń z tej kategorii w ciągu najbliższych dwóch lat i trzeba przyznać, że zapowiada się to naprawdę rewelacyjnie.

Obecnie za pierwsze ultrabooki musimy zapłacić, w zależności od tego, jakiego producenta wybierzemy, od około 900$ aż po 1300$ lub nawet więcej. Trochę zbyt dużo, aby klienci nagle rzucili się masowo do sklepów, nawet jeśli taki lekki i cienki laptop jest od jakiegoś czasu ich marzeniem i spełnieniem wizji komputera naprawdę przenośnego.

Jim Wong z Acera zapowiada jednak, że ta sytuacja zmieni się całkiem niedługo – już w przyszłym roku średnie ceny ultrabooków powinny spaść w przypadku modeli kosztujących dziś około 1000$ do 800-900$, natomiast w 2013, kiedy na rynku na dobre rozgości się już Windows 8, a do batalii przyłączą się kolejni producenci, przewidywany koszt zakupu takiego urządzenia dla klienta końcowego, w przypadku najtańszych wersji, powinien wynieść nie więcej niż 499$. Jeśli spadek cen nie doprowadzi do powstania po prostu kolejnej odmiany netbooków wraz z ich wszystkimi wadami, możemy szykować się na prawdziwą rewolucję i błyskawiczne, masowe zastępowanie wysłużonych i ciężkich laptopów (o ile ktoś nie zrobi tego wcześniej).

Podobnie wyglądała przecież sytuacja z małymi i tanimi komputerami poprzedniej generacji. Początkowe modele (np. Asus EEE PC) w wersji z Windowsem kosztowały często nawet ponad 600$ (co i tak było ceną wyraźnie niższą niż w przypadku ultrabooków), aby wraz z biegiem czasu stopniowo tanieć, zyskując przy tym gigantyczną popularność. Obniżki były powodowane tymi samymi czynnikami, które z całą pewnością zadziałają również i teraz – rosnącą ilością konkurentów oraz coraz większymi zamówieniami. Netbooki okazały się jednak ślepą uliczką i niektórzy ich najwięksi producenci głośno i oficjalnie oznajmiają rozpoczęcie wycofywania się z tego biznesu, właśnie na rzecz ultrabooków. W ich przypadku nie powinniśmy bowiem spodziewać się tak gwałtownego końca, jaki zaobserwowaliśmy przy okazji netbooków i kwestia tego, kiedy faktycznie będą stanowić znaczący fragment rynku nie jest aż tak znacząca – w końcu i tak będzie musiało się to stać.

Nawet jeśli bowiem na tak znaczącą obniżkę cen będziemy musieli poczekać jeszcze ponad rok, na rynku nie widać na razie sprzętów, które byłyby w stanie zagrozić ich (być może powolnemu) rozwojowi. Na pierwszy rzut oka najlepszymi kandydatami wydają się tablety z Windows 8 (z możliwością podłączenia urządzeń peryferyjnych i stacji dokujących), jednak te zadebiutują na rynku najprawdopodobniej dopiero w połowie przyszłego roku (a więc na niedługo przed tańszymi ultrabookami), w jeszcze nieznanych cenach i na dodatek nie będą początkowo pracować na procesorach z architekturą ARM. Swoje nowe chipy przygotowane wprawdzie specjalnie dla Windows 8 zapowiada Intel, ale również w tym przypadku nie wiemy najważniejszego – kiedy trafią one do pierwszych urządzeń, jaka będzie ich cena (odbijająca się ostatecznie na cenie całego urządzenia) i jaki czas pracy na pojedynczym ładowaniu będą nam w stanie zapewnić. Poza tym minie jeszcze najprawdopodobniej sporo czasu, zanim zwykły użytkownik zdecyduje się na zakup tabletu zamiast (a nie jako dodatek) komputera – niezależnie od tego czy jest to laptop czy komputer stacjonarny.

Chromebooki? Nawet w obniżonej cenie nie wydają się być dla zbyt wielu osób atrakcyjnym zakupem, głównie ze względu na system operacyjny, który skazuje je na bycie jedynie drugim komputerem, którego przecież nie każdy ma ochotę kupować. Tablety z Androdem czy iOS (w obecnych wersjach lub rozwijane według obecnej filozofii) również znakomitej większości przypadków nie będą dla nas ważniejszym zakupem niż komputer, kiedy przyjdzie wybierać podstawowe urządzenie do pracy i rozrywki.

Jeśli tylko producenci nie wpadną w pułapkę netbooków, prognozy obniżek potwierdzą się w realnej przyszłości a oferty zostaną uzupełnione również o co najmniej kilka modeli z nieco większymi niż 13” wyświetlaczami, w 2013 roku możemy przygotować się na niesamowicie ciekawą walkę pomiędzy ultrabookami a tabletami, gdzie obydwa rodzaje urządzeń będą pracować pod kontrolą dokładnie tego samego systemu operacyjnego.

Dołącz do dyskusji