Strzelaniny i pościgi z drukarkami w tle, czyli… relacja z HP Winter Summit 2011

15.12.2011
Strzelaniny i pościgi z drukarkami w tle, czyli… relacja z HP Winter Summit 2011

Strzelaniny i pościgi z drukarkami w tle, czyli… relacja z HP Winter Summit 2011

Konferencje organizowane przez producentów rozmaitego sprzętu można podzielić na dwie główne kategorie. Do pierwszej z nich zaliczają się takie, podczas których wszyscy grzecznie siadają na przygotowanych dla nich wcześniej miejscach i wsłuchują się w wypowiedź prowadzącego, wspomagającego się doszlifowanymi do perfekcji slajdami z PowerPointa. Druga kategoria skupia w sobie… wszystkie inne, takie, podczas których uczestnicy nie przesiadują sztywno długich godzin na krzesłach i to nie dlatego, że ich dla nich zabrakło, ale z powodu tego, że są wręcz zmuszani do uczestnictwa w „atrakcjach” przygotowanych przez organizatora. I właśnie do tej drugiej kategorii zalicza się zakończona w środę konferencja HP, w której miałem przyjemność przez dwa dni uczestniczyć.

Całość odbyła się w uroczym górskim miasteczku w Szwajcarii, oddalonym od lotniska w Genewie o prawie 150 km. Początkowo nie spodziewałem się takiej ilości atrakcji (w końcu jak atrakcyjna może być prezentacja np. drukarek?), jednak ostatecznie okazało się, że rzeczywistość była zupełnie inna.

Już na wstępie zapowiedziano, że żadnych, ale to naprawdę żadnych prezentacji w wydaniu standardowym nie będzie – wszystkie materiały z „danymi” dostaniemy na zakończenie konferencji w formie elektronicznej, aby nie przeciążać zbytnio cyferkami naszej pamięci.

Nawet po zapoznaniu się z w miarę szczegółową rozpiską dnia, nie do końca było wiadomo co nas czeka – nazwy takie jak „ActiON” czy „IllustratiON” nie mówiły przecież dokładnie jakich produktów powinniśmy się spodziewać (i nie, drugi z nich wcale nie dotyczył drukarek). Z biegiem czasu wszystko zaczynało jednak nabierać sensu, a cała konferencja mogłaby kandydować do miana jednej z najciekawszych, w których miałem okazję uczestniczyć.

W pierwszej kolejności zostaliśmy zaproszeni do specjalnie przystosowanego… baru (choć drinków nie podawano), przerobionego na mini studio DJ-skie, w którym gospodarzem był DJ Monsieur Komplex. Podczas ponad godzinnego spotkania każdy z nas mógł spróbować stać się prawdziwym DJ’em i niemal do woli „bawić się z muzyką”, pod okiem doświadczonego opiekuna. Oczywiście całość była pretekstem do prezentacji najnowszej serii laptopów z serii Pavilion, w wydaniu dodatkowo oznaczonym logo Beats. Model ten (dv4) od standardowych wersji różnią się przede wszystkim zastosowaniem subwoofera oraz specjalnych głośników, pozwalających na uzyskanie „doskonałych wrażeń ze słuchania muzyki”.

Specyfikacja specyfikacją, hasła marketingowe hasłami, ale trzeba przyznać, że nawet w dość głośnym pomieszczeniu laptop (który przecież nie ma być podstawowym sprzętem grającym) naprawdę „dawał radę” , zarówno jeśli chodzi o poziom głośności jak i o jakość dźwięku. Umuzycznione urządzenie z 14” ekranem, wykonane w większości ze szczotkowanego aluminium zainteresowało nas na tyle, że mamy nadzieję już wkrótce przetestować je w nieco bardziej kameralnych warunkach.

Drugim muzycznym elementem tego wieczoru była oficjalna prezentacja powstającego przy współpracy HP serwisu rara.com, które było na tyle ciekawe i atrakcyjne, że poświęciliśmy mu już jeden wpis, w związku czym nie będziemy się powtarzać.

Nieco później przenieśliśmy się do pomieszczenia praktycznie w całości wypełnionego tzw. All In One PC o różnych rozmiarach, kształtach i przeznaczeniu. Znalazły się tutaj zarówno komputery przeznaczone dla profesjonalistów, których precyzyjny ekran można było obsługiwać rysikiem, co dawało naprawdę doskonałe efekty podczas wprowadzania tekstu czy rysowaniu, jednak nie było zbyt wygodne w codziennym zastosowaniu, jak i urządzenia ze specjalnymi nakładkami na Windows 7, dzięki którym wszystko było o wiele bardziej „zabawne” i przyjemne.

Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że dopiero tak zmodyfikowana wersja Windows 7 ma dla zwykłego użytkownika jakikolwiek sens – w przeciwnym wypadku korzystanie z ekranu dotykowego w tego typu komputerach będzie raczej wyłącznie „ciekawostką”.

Nowością był model TouchSmart 520, ze stosunkowo niewielkim ekranem (23”), ale za to w jednej obudowie umieszczony był ten właśnie wyświetlacz, wszystkie podzespoły oraz wbudowany napęd optyczny, a całość umieszczona była przy tym na głowicy umożliwiającej wygodną regulację kąta nachylenia tego „kombajnu”. Podobnie jak w przypadku wcześniej wymienianych modeli notebooków, również i stacjonarny komputer HP wyposażony został w technologię Beats Audio™ (swoją drogą ciężko było znaleźć na konferencji produkt bez tego logo). Cena zestawu ma wynieść około 699 euro, a pod maską znajdziemy m.in. procesor Intel i5, dysk o pojemności 1TB, 4GB pamięci RAM, wbudowany tuner TV oraz 4GB. Dodatkowo, jeśli nie chcemy trzymać naszego komputera na biurku, możemy bez problemu… zawiesić go na ścianie.

Jedynym, co można było zarzucić komputerom pracującym ze specjalną „nakładką” było pojawiające się dość często wyraźne opóźnienie podczas nawet bardzo podstawowych działań. Według deklaracji przedstawicieli HP „normalnie nie powinno to tak działać”. Mamy nadzieję, że i ten sprzęt uda nam się przywitać w skromnych progach naszej redakcji, aby ostatecznie zweryfikować ich przydatność dla ludzkości (a przynajmniej da jakiejś jej części).

Gdyby jednak taki ekran okazał się zbyt mały lub nie zadowoli nas jakość wbudowanych głośników, istnieje możliwość podłączenia całości do zestawu transmitującego bezprzewodowo dźwięk (HP Audio) lub dźwięk i obraz. HP Audio, wyceniany na 99 euro zapewnia nam (według producenta) doskonałą jakość dźwięku (brak jakiejkolwiek kompresji), przy czym – co było szczególnie ciekawe – nie jest tutaj wykorzystywany ani standard Bluetooth ani WiFi, a technologia Kleernet, z którą z biegiem czasu ma być zgodnych o wiele więcej urządzeń, zarówno do zastosowań domowych, jak i profesjonalnych. Na razie jej implementacji doczekały się tylko wybrane modele z serii Pavilion, zaprezentowane podczas konferencji, natomiast reszta musi skorzystać z ze specjalnego adaptera na USB.

Odpowiedzialny za transmisję wideo był dodatek o mało oryginalnej nazwie „HP Wireless TV Connect”, będący próbą wejścia HP na rynek coraz popularniejszych „przystawek” do telewizorów. Rozwiązanie to współpracuje praktycznie z każdym sprzętem (laptop musi jednak posiadać porty USB i HDMI) i umożliwia transmisję wideo (w tym 3D) w rozdzielczości 1080p przy 30 klatkach na sekundę. Do efektu końcowego nie można się było pod żadnym pozorem przyczepić – pomimo, że pracownicy HP mówili o minimalnym opóźnieniu (liczonym w tysięcznych częściach sekundy), gołym okiem zdecydowanie nie dało się tego zaobserwować.

W związku z tym, że mieliśmy już okazję porysować i pooglądać, przyszedł czas na krótką przygodę z drukarkami i podobnymi urządzeniami wielofunkcyjnymi, z których najciekawszy był oczywiście „skaner 3D”, któremu poświęciliśmy już osobny wpis. Nie dało się jednak obojętnie przejść koło kilku atrakcyjnie zaprojektowanych produktów, obsługujących m.in. dodatki takie jak możliwość instalacji aplikacji czy bezpośrednie drukowanie WiFi z poziomu urządzeń z iOS z zainstalowaną odpowiednim oprogramowaniem. Oczywiście od aplikacji na drukarce nie powinniśmy wymagać zbyt wiele i tak np. aplikacja „Facebook” pozwalała jedynie na przeglądanie i drukowanie naszych zdjęć z tego serwisu, choć może w przypadku drukarki warto użyć sformułowania „aż”.

Najciekawiej z tego grona prezentował się model Envy 110 (w rzeczywistości prezentujący się o wiele lepiej niż na zdjęciach i grafikach prasowych), który bez większych problemów mógłby startować w kategorii na jeden z najatrakcyjniejszych… elementów wystroju wnętrza.

Dlaczego jednak tytuł brzmi tak jak brzmi, a nie np. „Laptopy, drukarki i skaner”? Przede wszystkim z powodu ostatniej atrakcji, mającej promować ekrany 3D w najnowszych laptopach (ENVY 17 3D, z nowym modelem okularów 3D – planujemy oczywiście przetestować) oraz monitorach. Każdy zainteresowany mógł wziąć udział w… kręceniu filmu 3D, w którym to właśnie on był głównym bohaterem i choć fabuła była niezbyt oryginalna (należało pobić zamaskowanego bandytę z pistoletem), to efekt końcowy wyglądał całkiem efektownie, a przy okazji połączone zostało przyjemne z pożytecznym – na nowych wyświetlaczach oglądaliśmy nie tylko standardowe prezentacje 3D, ale filmy z… naszym udziałem, co jest bez wątpienia o wiele ciekawsze i nikt nie przysypiał podczas takich „prezentacji”.

Jeśli ktoś nie miał mimo wszystko odwagi, albo wątpił w swój talent aktorski, mógł przetestować ekrany 3D… grając w Need For Speed, przy czym motywacja była całkiem spora – osoby, które „wyjeździły” najlepsze czasy otrzymywały w prezencie słuchawki Beats z limitowanej serii. Niestety w związku z tym, że do wyboru nie było Skody Fabii, nie udało mi się zająć żadnego miejsca nawet w okolicach czołówki.

Nie jestem w stanie zaprzeczyć, że taki sposób prezentacji szczególnie przypadł mi do gustu – najpierw na własnej skórze mieliśmy możliwość sprawdzenia jak nowe sprzęty radzą sobie w „starciu z użytkownikiem”, a dopiero w drodze powrotnej zaczęliśmy się przekopywać przez ich specyfikację techniczną. Mamy nadzieję, że najciekawsze sprzęty z tej imprezy już niedługo zagoszczą w naszej redakcji i poświęcimy im odpowiednio dużo czasu – podczas konferencji HP działo się tyle, że nie sposób było wszystkiemu przyjrzeć się dokładnie.

Dołącz do dyskusji