Recenzja Samsunga Wave 3 – bada dorosła

27.12.2011
Recenzja Samsunga Wave 3 – bada dorosła

Recenzja Samsunga Wave 3 – bada dorosła

Samsung Wave 3 z badą 2.0 to bardzo zastanawiający smartfon. Już nie pół-smartfon, jak to było w przypadku Wave’a 2, ale dzięki najnowszej wersji systemu smartfon pełen kontrastujących ze sobą rozwiązań. Zaryzykowałabym twierdzenie, że Samsung potrafi genialnie kopiować i przerabiać rozwiązania innych na swoją modłę – czy to źle? W przypadku nowego Wave’a nie, wręcz odwrotnie. Samsung wziął rozwiązania z iOS i Androida, dodał swoje, wpakował to do swojego systemu i dopracował jak tylko się dało. Efekt? Bardzo zgrabne (jedno z najzgrabniejszych, z jakimi miałam styczność) urządzenie, które gdy trzeba, z powodzeniem zastąpi innego smartfona, a jednocześnie użytkownikom nieznającym słowa “smartfon” da spore możliwości w bardzo przyjemnej formie. Wave 3 i bada 2.0 mają spore wady, jednak przy porównaniu z poprzednikiem widać, jak spore postępy poczynił Samsung. Ale po kolei.

Wave 3 ma ekran Super AMOLED o przekątnej 4 cali, procesor 1,4 gigaherca i niecały centymetr grubości. Pierwsze wrażenie jest świetne – mimo że centymetr grubości to w dzisiejszych smartfonach nic nowego i przełomowego, jednak materiały, z których zrobiona jest obudowa Wave’a 3 oraz jego wyprofilowanie sprawiają, że smartfona trzyma się w dłoni bardzo pewnie i wygodnie przy jednoczesnym odczuciu, jakby telefon był o wiele cieńszy. To pewnie wpływ mocno zaokrąglonych boków i lekkiego zgrubienia dolnej o górnej krawędzi. Wrażenie jest świetne – jakby trzymało się sam ekran i to na dodatek komfortowo. Telefon zrobiony jest z aluminium z dodatkami plastiku, co też wpływa na ogólny efekt solidności i brak tendencji do ślizgania się. Szczerze mówiąc ciężko opisać te wrażenia – wszystkim, którzy mają okazję polecam sprawdzenie tego we własnych dłoniach – warto. Do tego telefon jak na swoje rozmiary jest bardzo lekki – 125 gramów przy 4 calach (dla porównania testowa w tym samym czasie Lumia 800 waży 144 gramy przy realnej powierzchni użytkowej 3,7 cala, różnica może nie wygląda na dużą, ale “na żywo” jest odczuwalna). Wave 3 jest po prostu świetnie wykonanym, wygodnym smartfonem, z którego przykład powinni brać inni producenci.

Pod względem wyglądu urządzenie nie jest rewolucyjne, a jest ewolucją w stosunku do poprzednika. Jest bardziej elegancko, zrezygnowano też z fizycznych klawiszy zielonej i czerwonej słuchawki na rzecz dotykowych. Wave 3 ma mniejsze ramki dookoła ekranu, węższy głośnik od Wave’a II i w ogóle sprawia wrażenie bardziej… eleganckiego. Praktycznie cały smartfon to wyeksponowany ekran, jednak zachowano charakterystyczną dla Wave’ów dynamikę. To nie musi się każdemu podobać, jednak nie jest kontrowersyjnie, a ewolucja wyszła na dobre. Na lewej krawędzi znajduje się kontroler głośności, na prawej przycisk odblokowywania ekranu, na górnej nie ma nic, a na dolnej umieszczono mikrofon, miniacka 3,5 mm i miniUSB, niestety bez żadnej ochrony. Ogromnym minusem jest rezygnacja z dedykowanego aparatowi klawisza – teraz zdjęcia robi się tylko za pomocą ekranu dedykowanego. Szkoda, bo to był jeden z większych plusów “dwójki”, a że aparat spisuje się nieźle (o tym później), to jeszcze bardziej żal przycisku.

Warto wspomnieć o sposobie “otwierania” Wave’a 3, bo jest dosyć oryginalny i wygodny. By dostać się do baterii czy slotów na karty SIM i pamięci nie ściągamy tylnej klapki, a praktycznie przesuwamy całą obudowę do góry. Mechanizm jest sprawny, łatwy w użyciu i chyba nawet wygodniejszy, niż ściąganie klapki.

Ekranu SuperAMOLED nikomu nie trzeba chyba przedstawiać. Tutaj zastosowano rozdzielczość 480 x 800 pikseli. Ze sprzętowych rzeczy można przyczepić się do jakości dźwięku – nie jest tragicznie, ale dźwięki mogłyby być głębsze. Aparat fotograficzny spisuje się całkiem nieźle – ma 5 megapikseli, sterowany autofocus działa o wiele lepiej, niż w poprzedniku, na dodatek radzi sobie dobrze z gorszym oświetleniem i świetnie z ujęciami z bliskiej odległości. Ekran pokryty jest szkłem Gorilla Glass. W tym miejscu zawahałam się, bo Gorilla Glass jest bardzo chwalonym jako odporne szkłem. Jednak podczas testów wielu producentów twierdziło, że używa tego szkła właśnie, a odporność na rysy różniła się w każdym urządzeniu (nie mam pojęcia, od czego to zależy). W Wave’ie 3 odporność ta jest bardzo wysoka, i choć telefon sprawia wrażenie kruchego (ze względu na to odczucie cienkości), to w rzeczywistości jest bardzo wytrzymały (również jeśli chodzi o ekran). Pod względem wykonania ciężko mu coś zarzucić.

Z systemem operacyjnym jest już trochę inaczej. Bada 2.0 to ogromny krok naprzód w stosunku do poprzedników. Samsung nie uniknął jednak kilku pułapek.

Bada przestała w końcu wyglądać tak “zabawkowo”. Powiększono siatkę ikon, dopracowano graficznie i użytkowo interfejs, który w stał się jednocześnie bardziej atrakcyjny. Nie uniknięto błędów – jednym z nich jest niespójność, która objawia się na przykład umieszczeniem przycisku “wstecz” w różnych miejscach w poszczególnych nawet preinstalowanych aplikacjach. Jednak nie psuje to pozytywnego wrażenia – bada dorasta.

System oferuje pulpity, na których można umieszczać skróty aplikacji, foldery i widżety. Robi się to podobnie, jak na Androidzie,wystarczy przeciągnąć ikonę aplikacji lub wybrać widżet z listy, która wyświetla się na dole. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest specjalny pulpit dedykowany tylko i wyłącznie widżetom od Samsunga: pogodowemu od AccuWeather, informacyjnemu od Associated Press, finansowemu od Yahoo, wyszukiwania, kontaktów i kalendarzowi. Na tym położonym “najbardziej na lewo” pulpicie nie da się umieścić nic, prócz tych widżetów, które można włączać i wyłączać w prostu sposób. Reszta pulpitów jest łatwo edytowalna.

Przy okazji niie wypada nie wspomnieć i płynności i atrakcyjności interfejsu – minimalistyczne animacje i szybkość działania robią wrażenie.

Wszystkie systemowe przełączniki zyskały identyczną formę “metalowego suwaka”, dziwi tylko, że w różnych miejscach kolory interfejsu mają różne odcienie…

Preinstalowanych aplikacji jest sporo, zaczynając od prostego menadżera aplikacji dostępnego przez dłuższe przytrzymanie klawisza “home”, przez pakiet biurowy i klienta poczty po Social Hub.

Klient pocztowy doczekał się sporego odświeżenia – dodawanie kont jest proste, kontakty są automatycznie pobierane i wyświetlają się w podpowiedziach podczas pisania, a dedykowane konta zyskały w końcu możliwość odbierania wiadomości w trybie push (we wcześniejszcych wersjach bady trzeba było ustawiać konto Exchange Active Sync). Klient obsługuje wiele kont, załączniki, foldery, wątkowanie itp. – nie jest oczywiście tak wygodny jak na przykład Gmail na Androidzie, ale spełnia swoją rolę.

 

Preinstalowano też AllShare, czyli aplikację pozwalającą na udostępnianie multimediów DLNA, ChatON, autorski komunikator Samsunga, dwa inne komunikatory – Messenger Yahoo, aplikację do notatek, zadań, czy nawigację online.

Niestety najsłabszą stroną bady jest wciąż przeglądarka internetowa. Wprawdzie działa lepiej, niż poprzednie, nie ma już problemu ze “zbyt dużą wielkością strony”, jednak jej szybkość działania pozostawia bardzo wiele do życzenia. Mimo to w kwestii ergonomii nie jest już tak źle – szybki dostęp do kart, jasności ekranu czy menadżera pobierania rekompensuje trochę straty w szybkości.

Podobny problem daje się też trochę we znaki w Samsung Apps, czyli sklepie z aplikacjami dla bady – po uruchomieniu aplikacji ściągnięcie danych trwa trochę za długo. Po pierwszym ich pobraniu problem przestaje występować i dalsze poruszanie się po sklepie odbywa się szybko, jednak to pierwsze denerwuje.

Sam Samsung Apps to całkiem przyjemny sklep, w którym próżno oczekiwać Reederów czy jemu podobnych, jednak podstawowe aplikacje można łatwo odnaleźć. Najwięcej w nim gier, i to dopracowanych.

TouchWizowym smaczkiem jest górna belka i dostępne z jej poziomu kontrolery – zgadzam się z Przemkiem Pająkiem, że ten niby drobiazg w TouchWizie to jeden z “killerficzerów” ergonomii. Samsung w badzie oferuje też kontroler muzyki na lockscreenie bez konieczności instalowania dodatkowych aplikacji – niby nic, a jak cieszy i jak się przydaje.

Z ciekawostek mozna wspomnieć o autorskiej aplikacji Caster, która w badzie służy do zapisywania stron do przeczytania “na później”, a docelowo ma służyć jako aplikacja synchronizująca treści z przeglądarką komputera (taki ChromeToPhone, tylko bardziej rozbudowany). Na razie rozszerzenie do przeglądarki dostępne jest tylko dla Internet Explorera, ale na początku roku ma pojawić się też na Chrome’a i Firefoksa. To jest właśnie Samsung – kopiujący rozwiązania innych, ale w przemyślany sposób.

Wave’a 3 udało mi się zawiesić raz, przy testowaniu jakie obciążenie wytrzyma – uruchomiłam naraz 4 gry i kilka aplikacji, włączyłam muzykę i wtedy padł. Jednak w codziennym użytkowaniu sprawdzał się po prostu dobrze jako podstawowy i jedyny smartfon. Bateria to też plus tego urządzenia – bez problemu wytrzymuje kilkadziesiąt godzin bez synchronizacji, z włączonych pushem i na przykład Twitterem w tle czas użytkowania skraca się do około 20 godzin przy około godzinie słuchania muzyki i korzystaniu z maila i sieci społecznościowych. Dopiero włączony komunikator KINT obsługujący gtalka skrócił ten czas do około 12-14 godzin.

Wave 3 to świetnie wykonany smartfon, a bada, choć będąca kopią i kompilacją rozwiązań z innych systemów, jest już przyjemnym i pełnoprawnym systemem. Szkoda, że nie interesują się nią mocno deweloperzy, bo tkwi w niej spory potencjał. Kto zna wcześniejsze wersje powinien sprawdzić badę 2.0. Stosunek ceny do możliwości Wave’a 3 jest świetny, i choć nie trafi on do geeków, to użytkownikom korzystającym z poczty czy internetu przypadnie do gustu.

Dołącz do dyskusji