O tym jak Polacy Twittera tłumaczą

07.12.2011
O tym jak Polacy Twittera tłumaczą

O tym jak Polacy Twittera tłumaczą

Przetłumaczmy sobie Twittera, bo warto – pisaliśmy niedawno piórem (a bardziej konkretnie palcami) Ewy Lalik. – Może w końcu Twitter przestanie być w Polsce serwisem “tylko dla wtajemniczonych” oraz dla polityków przed wyborami – kończyła tamten wywód Ewa. Dziś już wiemy, że jest na to duża szansa jeszcze w tym roku, bo Twitter po polsku wystartuje 20 grudnia. Na początku polski interfejs Twittera ma być dostępny jedynie z poziomu www. Następnie język polski zadebiutuje w jego wersji mobilnej, potem w aplikacji Tweetdeck na przeglądarce Chrome, a potem w całej reszcie ekosystemu. Dotarliśmy do Polaków, którzy tłumaczą Twittera na polski.

Jest ich trzech, w tym Paweł Orzech (@pawelorzech), Czytelnik Spider’s Web. Obok niego, jako wolontariusze, dla Twittera pracują: Marcin Kochanowski (@kochas) oraz Maciej Wilczyński (@webdewo). Oficjalnie są moderatorami-tłumaczami i jedynym wynagrodzeniem za ich pracę są koszulki oraz dostęp do wcześniejszych wersji różnych aplikacji czy stron (jak chociażby teraz Twitter PL). Cieszą się jednak możliwością pracy z wysoko postawionymi osobami z Twittera, którzy kontaktują się z nimi na bieżąco w trakcie pracy nad polską wersją serwisu. Do ich dyspozycji zostało oddane również oficjalnej konto @twitter_pl, które również ruszy 20 grudnia.

Jak mówi nam Paweł Orzech – w każdym kraju, który pod koniec grudnia będzie wprowadzał lokalną wersję językową Twittera, jest takich moderatorów-wolontariuszy dwóch lub trzech. Co ciekawe, w Chinach jest tylko jeden taki człowiek. Jak wygląda praca takich tłumaczy? Społeczność Twittera może tłumaczyć go jakby… dla zabawy, a moderatorzy akceptują, poprawiają lub usuwają zaproponowane tłumaczenia. Czasem tworzą własne. Obowiązkowo Twitter wymagał od nich stworzenia tzw. Glossary, czyli słownika z pojęciami, które potem udostępniono w panelu dla tłumaczy.

Polscy moderatorzy mają bezpośredni i częsty kontakt z ludźmi z Twittera z tzw. grupy community managerów (menedżerowie ds. społeczności), którzy piszą do nich po kilka razy na dzień z informacjami na co zwracać uwagę, który produkt jest najważniejszy jeśli chodzi o odpowiednio dokładne tłumaczenie, kiedy coś ma debiutować, kiedy pojawią się nowe projekty, jak choćby ten… z życzeniami świątecznymi po polsku.

Organizacja działa na zasadzie grup. Jest grupa moderatorsPL na Google Groups, jest grupa moderators i zależnie od tego do kogo mail jest skierowany, do tego leci. Czasem jednak maile lecą tylko do poszczególnych osób (tak jak z twitter_pl). Dodatkowo każdy mail jest czytany przez community managerow – nawet te po polsku! Bo kiedy rozmawialiśmy na temat Bio i Avatara, to w dyskusje wtrącił się jeden z nich

– mówi Paweł Orzech.

Wygląda to na całkiem przyjemny projekt z jednej strony o charakterze wolontariatu, a z drugiej na bardzo konkretne i sformalizowane przedsięwzięcie. Można przypuszczać, że gdy lokalne wersje językowe Twittera zadebiutują 20 grudnia, będzie to głośna akcja Twittera o globalnym charakterze. A nasi trzej zagorzali twitterowicze mogą czuć się dumni z tego, że z owoców ich pracy korzystać będzie zapewne co najmniej kilkaset tysięcy polskich użytkowników Twittera.

Otwartym pozostaje jednak pytaniem na ile polska wersja językowa Twittera wypromuje go wśród osób, które albo nie miały dotychczas z nim styczności, albo które go po prostu nie rozumiały.

Dołącz do dyskusji

Advertisement