Aktualizacja konsoli Xbox 360 w Polsce to drwina

09.12.2011
Aktualizacja konsoli Xbox 360 w Polsce to drwina

Aktualizacja konsoli Xbox 360 w Polsce to drwina

W tym tygodniu miała odbyć się Wielka Aktualizacja Konsol Xbox 360. I faktycznie, z pewnymi drobnymi problemami, w końcu się udało. Miało być pięknie, wygodnie i wspaniale. I najprawdopodobniej jest. Ale nie w Polsce.

O tym, że Polska przez Wielkich IT jest wciąż pomijana, wie właściwie każdy, kto choć trochę interesuje się rynkiem, lub po prostu korzysta z elektroniki użytkowej. Wciąż u nas nie ma Zune’a, Binga, Spotify, od bardzo niedawna jest iTunes, a Last.fm funkcjonuje w szczątkowej formie. Nie jest to do końca wina koncernów: w naszym kraju istnieje bardzo wiele przeszkód prawnych, by móc tworzyć tego typu usługi. Google jednak bardzo się stara. Apple, od niedawna, też. A Microsoft… no cóż.

Psioczę już od jakiegoś czasu w przeróżnych zakątkach Internetu na wiele wpadek Microsoftu związanych z polskim rynkiem. Weźmy na przykład takiego Windows Phone’a, gorący temat ostatnich miesięcy. Nawet z „Mango”, po zakupie telefonu i ustawieniu go na polski region, tracimy mapy (działają, ale można tylko sprawdzić swoją lokalizację, wyszukiwanie nie działa), sterowanie głosowe, część aplikacji z Marketplace, otrzymujemy okrojony odtwarzacz muzyczny, a zamiast przepięknej (serio) aplikacji do wyszukiwania, sprzętowa „lupka” na ekranie smartfona uruchamia www.bing.pl w wersji destkopowej. Żenada, która szkodzi nie tylko nam, ale również i klientom: nieświadomi sytuacji stwierdzają, że Zune, Bing, a co za tym idzie, cały Windows Phone, są do bani (lub, jak niechętni kafelkom by stwierdzili, jeszcze bardziej do bani). Oczywiście, wszystko to można szybko naprawić, zainstalować aplikacje firm trzecich i po sprawie. Ja tak zrobiłem, i jestem udobruchany (a kto mnie zna, wie jak dużą sympatią darzę WP7). Ale przeciętny polski klient produkt skrytykuje. I będzie miał rację.

Czarę goryczy przelała jednak aktualizacja Dashboardu, czyli systemu operacyjnego dla Xboksa 360. Aktualizacji bardzo ważnej dla Microsoftu, która miała udowodnić, że X360 to nie tylko konsola do gier, ale także centrum rozrywki multimedialnej w salonie. Wydaje mi się, że to się udało. Pod warunkiem, że mieszkasz w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, czy gdziekolwiek indziej, gdzie Microsoft oferuje wszystkie swoje usługi. A w Polsce? Cieszmy się, że w ogóle od niedawna mamy Xbox Live. Bo nowy Dashboard, okrojony z większości funkcji, to zwykły pokrak.

W naszym kraju te usługi znikają. Ale kafelki pozostają...

Przy projektowaniu nowego Dashboarda Microsoft postanowił na prezentowanie jak największej ilości treści na ekranie. To całkiem rozsądny krok. W poprzedniej wersji systemu nie mieściło się więcej, jak trzy kafelki na ekranie (w wybranych przypadkach więcej). Dlatego też obowiązywała struktura hierarchiczna: wejdź w ten kafelek, by dostać się do filmów, następnie ten kafelek, by były to darmowe filmy, następnie (…) i tak dalej. Teraz mamy praktycznie wszystko na wierzchu. Teoretycznie, powinno nas to zachęcić do odwiedzenia większej ilości miejsc. Tu kafelek z tanim filmem do wypożyczenia, tam program o grach, tu przecena za dodatek do najnowszej gry, tam nieodebrane wiadomości, i tak dalej. I, patrząc po screenach, zaprojektowane jest to rozsądnie. Minus jest tylko jeden: więcej kafelków na ekranie oznacza więcej ruchów joysticka na gamepadzie, by to wszystko „przelecieć”. No ale przecież jest wspaniałe sterowanie głosem, gestami, więc nie powinno być problemu. Tylko czemu, po pobraniu na swoją konsolę polskiej wersji i po jej krótkim przejrzeniu, zacząłem szyderczo rechotać?

Omówmy więc to, co Microsoft obiecywał w nowym Dashboardzie przez pryzmat polskiego użytkownika Xbox Live:

  • Nowy interfejs Metro: faktycznie, jest. Aczkolwiek niewiele ma to wspólnego z Metro. Fakt, są kafelki, ale to tylko inny sposób prezentowania tych samych treści. Minimalizmu, lansowanego w Windows 8 i Windows Phone brak. Zupełnie nie ta estetyka. Interfejs jest w pełni spolonizowany, ale wiele elementów, z uwagi na brak usług w Polsce, jest zbędnych. Wygląda to po prostu koszmarnie. W Polsce na Xboksie można grać, przejrzeć Facebooka i Twittera, kupować dodatki do gier, odtwarzać filmy i muzykę z płyty lub dysku zewnętrznego i oglądać „growe” zwiastuny. Nowy Dashboard projektowany był tak, by wszystko to, co wymieniłem, stanowiło jakieś 30 procent możliwości konsoli. W efekcie trzeba się przeklikać przez masę bezsensownych kafelków. Ta sama czynność zajmuje teraz dużo więcej czasu, ale korzyści z tego żadnej. Bo to Polska.
  • Nowy system powiadomień, który informuje naszych znajomych o tym, że aktualnie chcielibyśmy pograć z nimi w dane tytuły gier. Działa. Co więcej, można publikować o tym informacje na Facebooku. Jest w porządku, również na polskiej wersji Xbox Live.
  • Integracja z chmurą: od tej pory możemy przetrzymywać nasz profil i zapisane stany gry w chmurze. Oznacza to, że jak pójdziemy do kolegi, który też ma Xboksa, raz dwa pobierzemy swój profil, osiągnięcia, odblokowane w grach treści, i tak dalej. Chyba najfajniejsza rzecz związana z nowym Dashboardem. Działa. Jako ostatnia rzecz w Polsce.
  • Sterowanie głosowe. W Polsce nieobsługiwane. Co więcej, nawet po angielsku z naszą konsolą nie porozmawiamy. Trzeba użyć gamepada lub machać rękoma przed Kinektem.
  • Zune: jak nie było, tak nie ma. Filmy VOD w Full HD, miliony plików muzycznych, to wszystko mają nasi koledzy i koleżanki zza granicy. W Polsce Zune’a nie ma. Nie to, że jest ograniczony. Nie ma. Kropka. Cały dział na nowym Dashboardzie jest  w naszym kraju martwy.
  • Wyszukiwarka Bing: Służy do przeszukiwania treści w naszej konsoli, w sklepie z grami (na szczęście, ten w Polsce działa), na Zune’ie, wszędzie tam, gdzie Xbox ma dostęp. Pomijam fakt, że bez Zune’a Bing ma sens znikomy, to jeszcze wyraźnie widać, że został on zaprojektowany pod sterowanie głosowe. Jeżeli ktoś wątpi, to proponuję wyobrazić sobie jak wygląda wpisywanie tekstu za pomocą gamepada. Otóż wyświetla się klawiatura ekranowa, każdą literkę, jaką trzeba wpisać należy wybrać za pomocą joysticka i zatwierdzić przyciskiem. Powodzenia we wpisywaniu „Assasin’s Creed”. Bing z głosem byłby olbrzymim ułatwieniem. No ale to Polska. Zamiast użytecznej funkcji jest żenująca proteza.
  • Xbox TV: nieoficjalnie mówiło się, że Polska dostanie YouTube’a, iplę i kilka usług Cyfry+. Nie dostaliśmy nic. Fakt, na YouTube’a mamy jeszcze szanse, bo jest opóźniony na światową skalę. Ale to tyle. Nie ma. Nic. Zapomnijmy o tych wszystkich usługach telewizyjnych od HBO, o kanałach sportowych, telewizji Sky. Nie ma. Koniec.
  • Sklep z aplikacjami: To mnie aż rozczuliło. Po wejściu do niego, możemy przejrzeć katalog. Aplikacji jest… zero. Nie to, że mało. Zero. Po prostu, zero. Na Xboksie preinstalowane są trzy: Facebook, Twitter i Wideo Kinect. A skoro nie ma nic, to mogliby chociaż ten sklep ukryć. Ale nie, lepiej do niego zwabić użytkownika, tylko po to, by zastał pustą półkę. Jak za komuny.
  • Xbox Companion App: Nawet dostałem osobną informację prasową na ten temat, po polsku. Zapytałem jednak PR-owca, który mi to przysłał, o co chodzi, skoro za Chiny Ludowe nie mogę owej aplikacji znaleźć na Marketplace (chodzi o aplikację zmieniającą iPhone’a i Windows Phone’a w wygodny pilot do Xboksa). Do teraz mi nie odpowiedział. Aplikacji u nas nie ma. Mimo, że Microsoft się nią chwali również i w Polsce

Otrzymaliśmy aktualizację, która zamiast ulepszyć nasze konsole, tylko je pogorszyła. Interfejs  wymaga teraz dużo większego wysiłku, by się przez niego przeklikać, nie oferując w zamian nic. Raz jeszcze przypominam: zupełnie inaczej sytuacja wygląda na „Zachodzie”, gdzie na kafelkach sobie można ustawić różne aplikacje (Last.fm, Netflix, itd.), wypożyczać w banalny sposób filmy w Full HD, faktycznie traktować Xboksa jako urządzenie do zabawy, niekoniecznie tylko z grami wideo. To jednak nie jest żadna wymówka dla Microsoftu. Polski nowy Dashboard to wielki, ociężały pokrak, utrudniający jedyną rzecz, do której Xbox 360 się w Polsce nadaje (przyznaję, nadaje wybornie): do grania w gry. 

A potem w Microsofcie się dziwią, czemu w Polsce panuje taka niechęć do ich produktów…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

Advertisement