Źli piraci czy drogi Microsoft ?

21.11.2011
Źli piraci czy drogi Microsoft ?

Źli piraci czy drogi Microsoft ?

Microsoft skutecznie stworzył sobie wizerunek giganta i monopolisty. Przez lata mówiło się, że z produktów firmy korzysta się ponieważ nie ma innej alternatywy – a to Linuks zbyt skomplikowany, a to Mac OS X za drogi. Mimo kiepskich systemów Millenium i Vista i tak komputery z Windows się sprzedawały.

Oczywiście ten wizerunek jest mocno przejaskrawiony, a dziś firma dokłada jak największych starań by na całym świecie być postrzegana jako „cool” i nadająca trendy. Często jednak sam CEO firmy rzuca sobie kłody pod nogi gdy “palnie jakiś głupi tekst”. Tym razem z kolei Microsoft wydał raport, którego przekaz miał mówić: firmy tracą przez piratów. Prościej jednak można by powiedzieć: soft Microsoftu jest po prostu drogi.

Raport przygotowany z okazji Dnia Play Fair przypadającego na 17 listopada przedstawia ekonomiczne skutki używania pirackiego oprogramowania w krajach rozwijających się. Badanie przeprowadzono w 17 krajach, w tym Polsce. Microsoft zbadał sytuację w przedsiębiorstwach produkcyjnych. Wynika z niej, że polskie firmy tracą 46 milionów dolarów ze względu na pirackie oprogramowanie rocznie. To według giganta komputerowego środki, które pozwoliłyby na utworzenie 4 tysięcy miejsc pracy w naszym kraju.

Sytuacja w rozwijających się Chinach, Indiach, Rosji o Brazyli jest jeszcze gorsza. Tam straty szacowane są na ponad 1,6 miliarda dolarów, co pozwoliłoby na pół miliona potencjalnych miejsc pracy.

Wyniki olbrzymie i jakże imponujące! Warto jednak zastanowić skąd tak wielkie straty spowodowane przez korzystanie z nielegalnego oprogramowania. Nie są to przecież koszty kar nałożonych na przedsiębiorstwa używających pirackich kopii. Te straty mają wynikać z korzystania z nielegalnego oprogramowania przez konkurencję.

Microsoft ma poniekąd racje – jest to niezwykle frustrujące, gdy prowadząc firmę kupuje się często drogie profesjonalne oprogramowanie, a konkurenci pobrali poprzez p2p nielegalne kopie. Niezależnie czy to Photoshop w studiu graficznym, Autocad w pracowni architektonicznej, zwykły Microsoft Office, czy oprogramowanie niezbędne do produkcji. Podobnie jak z uchylaniem się od płacenia podatków, korzystanie z nielegalnego oprogramowania zwłaszcza w firmie jest naganne.

Jednak patrząc z perspektywy użytkowników, a zwłaszcza płatników oprogramowania, trudno nie spojrzeć na ceny biznesowych wydań najpopularniejszych produktów Microsoftu krytycznym okiem. Zarówno Office, jak i Windows w wersjach przeznaczonych dla biznesu, są nieadekwatnie drogie, porównując je do wydań domowych.

Trudno się więc dziwić gdy mali przedsiębiorcy wciąż pozostają na starym Windowsie XP lub zakupują wersje Home, czy OEM z myszką lub po prostu piracą, a pakiet Office zamieniają na darmowy odpowiednik czy kupując dużo tańszą wersje domową łamiąc umowę licencyjną. Niestety aktualizacja do nowej wersji Windowsa nie kosztuje 30 dolarów na 5 stanowisk. Nic dziwnego, że jedna płyta z Windows 7 od komputera Dell przechodzi przez kilkanaście stanowisk pracy.

Oczywiście, mimo że Linuks jest za darmo, to nie można wymagać tego od Microsoftu. Jednak trudno się nie zastanawiać czy ta wysoka cena za system operacyjny dla przedsiębiorstw nie ma na celu odbicie sobie z nawiązką za te pirackie kopie produktów Microsoftu w obiegu oraz za to, że firmy, zwłaszcza w krajach rozwijających się, rzadko aktualizują swoje stanowiska pracy. W końcu 10-letni Windows XP wciąż się sprawdza, a niewielu osobom przy prostych pracach potrzebma jest wydajność komputera z dwurdzeniowym procesorem i 4 GB pamięci RAM. 5-letni cykl życia oprogramowania w firmie jest więc często w praktyce dużo dłuższy.

Czy Microsoft nie powinien zastanowić się jak przygotować system, który będzie tańszy dla przedsiębiorstw, a codzienne korzystanie prostsze? Niestety ten raport unaocznia jak duże koszty przypadają na legalne oprogramowanie w firmie. Wystarczyłoby tylko trochę odwrócić sytuację i powiedzieć, że korzystanie z otwartego, darmowego lub tańszego oprogramowania pozwoliłoby na oszczędności w skali roku w Chinach na poziomie 837 milionów dolarów i zatrudnieniu 200 tysięcy nowych pracowników. Natomiast w naszym kraju, gdzie trzeba zaciskać pasa na czas kryzysu, przedsiębiorcy mogliby zaoszczędzić 46 milionów dolarów i zatrudnić 4 tysiące pracowników.

Oczywiście zarówno marzenia Microsoftu o zakupie legalnego oprogramowania przez pozostałe firmy jak i wizja całkowitego przejścia na darmowe oprogramowanie to utopia. Warto jednak się zastanowić czy łatwiej jest donosić i karać nieetyczne przedsiębiorstwa czy przy kolejnej aktualizacji oprogramowania nie skorzystać z darmowych narzędzi.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement