Wojciech Garbarz: Tomasz Lis chyba o czymś zapomniał

10.11.2011
Wojciech Garbarz: Tomasz Lis chyba o czymś zapomniał

Wojciech Garbarz: Tomasz Lis chyba o czymś zapomniał

Zapraszam do przeczytania gościnnego wpisu autorstwa Wojtka Garbarza, redaktora naczelnego „Magazynu Rajdowego WRC”, a prywatnie mojego wieloletniego dobrego przyjaciela.

Sprzedaż polskich dzienników leci na łeb na szyję, a telewizyjne serwisy informacyjne śledzą głównie użytkownicy Corega Tabs – Tomasz Lis komentuje obecną formę tradycyjnych mediów przy okazji wytykając mankamenty Internetu. Czy aby na pewno wszystkie?

Ze względu na uprawiany zawód, od dłuższego czasu jestem wiernym czytelnikiem serwisu „Wirtualne Media”. Hitem ostatnich dni jest oczywiście nowy projekt internetowy Tomasza Lisa oraz jego prezentacja podczas niedawno zakończonego Forum IAB 2011. Jako laik w dziedzinie nowych technologii nie będę analizował innowacyjności produktu „cosnowego.pl”. W tym przypadku zdaję się na opinię Przemka Pająka, który twierdzi, że to dobrze znane danie w internetowym menu.

Przemówienie Tomasza Lisa podzielone jest na dwie części. Pierwsza dotyczy zbliżającego się końca ery tradycyjnych czyli „starych” mediów. Druga zaś to afirmacja fenomenu Internetu, który pan Lis określa wynalazkiem na miarę koła.

Jako przedstawiciel umierającego gatunku, generalnie zgadzam się z tymi argumentami. Ucieszyłem się również słysząc z ust jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy listę mankamentów sieci. Mam jednak wrażenie, że podczas tej wyliczanki Tomasz Lis o czymś zapomniał. Otóż wielkie internetowe serwisy informacyjne (na świecie i w Polsce) doprowadziły do kuriozalnej sytuacji, gdzie zawód dziennikarza został sprowadzony niemal do poziomu zero. Czy ktoś z Was potrafi wymienić nazwisko autora jakiegokolwiek tekstu pojawiającego się na front page’u Onetu czy Interii? A jeżeli już, czy ktoś z Was wie jak ten czy inny dziennikarz w ogóle wygląda?

Niestety Internet w formie przedstawianej przez duże serwisy informacyjne sprawił, że dziennikarze „sieciowi” są typowymi no name’ami, którzy – i to jest najbardziej bolesne – pracują za stawki kompletnie niewspółmierne do ich zaangażowania i przede wszystkim posiadanej wiedzy. Na tym polu stare media nadal mają sporą przewagę i podejrzewam, że ta zmiana warty szybko nie nastąpi.

Przedstawiając swój nowy projekt, Tomasz Lis śpiewa peany na cześć zespołu redakcyjnego. – To będą najwybitniejsi ludzie w dziedzinie polityki, gospodarki, sportu, itd. – chwali się. Najwybitniejsi, czyli jacy? Ano tacy, których nazwiska i twarze znamy z gazet bądź telewizji. Siłą rzeczy muszą to być przedstawiciele starych mediów, które mimo swej skostniałej struktury wciąż mają potężną siłę. Siłę, która wymiernie przekłada się na prestiż i przede wszystkim ekonomię. Idę o zakład, że nikt z Was nie zna dziennikarza informacyjnego piszącego dla wspomnianego Onetu i Interii, który może się pochwalić zarobkami na miarę Tomasza Lisa, Kamila Durczoka czy Justyny Pochanke.

Kilka lat temu na pytanie kim jest celebryta, Kuba Wojewódzki udzielił prostej odpowiedzi: „To każdy, kto pojawia się w czterech głównych kanałach telewizyjnych między 19.00. a 22.00.” Smutne to, ale jakże prawdziwe. Wskażcie mi choć jednego poczytnego dziennikarza internetowego, który został uhonorowany Wiktorem, wygrał konkurs Grand Press i wreszcie został zaproszony do „Tańca z gwiazdami”, sędziowania w „Mam Talent” lub czymkolwiek innym pokazywanym w telewizyjnym prime time. Póki co nic takiego nie ma miejsca. To są twarde argumenty przemawiające na korzyść tradycyjnych mediów, których od dziesięciu lat jestem przedstawicielem.

Nie będę ukrywał, że podczas rozmów przy piwie z Przemkiem Pająkiem wielokrotnie prowadzimy zażarte dyskusje na temat starych i nowych mediów. I choć zwykle kończę nasze spory na tarczy, zawsze zadaję to samo pytanie: „Czy ważniejsze jest dla ciebie zobaczenie swojej twarzy w głównym wydaniu Faktów, które oglądają 4 miliony seniorów czy może wywiad w Onecie, który wyklika trzy razy więcej internautów?” Zgadnijcie jaka jest odpowiedź naczelnego Spider’s Web…

Wojciech Garbarz – redaktor naczelny „Magazynu Rajdowego WRC” – ukazującego się na rynku od początku 2002 r. jedynego w Polsce miesięcznika na temat rajdów samochodowych i szeroko pojętego motorsportu.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement