Początki ultrabooków trudniejsze niż przewidywano – czy starczy im czasu?

10.11.2011
Początki ultrabooków trudniejsze niż przewidywano – czy starczy im czasu?

Początki ultrabooków trudniejsze niż przewidywano – czy starczy im czasu?

Ultrabooki nie miały być wyłącznie nową podkategorią rynku komputerowego – miały być czynnikiem, który znowu nada mu blask i sprawi, że powolny w ostatnich latach wzrost sprzedaży znów wystrzeli w górę i nikt nie będzie już głośno mówił o nastaniu ery post-PC. Było oczywiste, że nie stanie się to w ciągu jednego miesiąca, nawet przy zmasowanym ataku producentów na ten sektor – swoje propozycje przedstawił przecież m.in. Asus, Acer czy Lenovo. Mimo wszystko wiele wskazuje na to, że nawet bardzo ostrożne prognozy twórców przenośnych komputerów nie są w stanie w żaden sposób zbliżyć się do rzeczywistych wyników osiągniętych w ciągu pierwszych tygodni sprzedaży. Rezultat jest dość szokujący – Asustek i Acer decydują się na drastyczne zmniejszenie zamówień na nowe modele.

Informacje ujawnione dziś przez portal DigiTimes sugerują, że właśnie tych dwóch graczy, którzy najaktywniej postanowili włączyć się do gry o dominację na rynku małych i wydajnych komputerów, w związku z bardzo słabymi wynikami sprzedażowymi, już teraz zdecydowało się na redukcję ilości urządzeń, które zostaną wyprodukowane przez ich partnerów do końca tego roku. I nie są to redukcje byle jakie – według źródeł, sięgają one nawet 40% dotychczasowych zamówień. Początkowo planowano, że fabryki miałoby opuścić w ciągu najbliższych dwóch miesięcy około 250 000 – 300 000 ultrabooków, jednak ostatecznie ma być ich zaledwie 150 000 – 180 000.

Przedstawiciele zainteresowanych firm oczywiście niemal natychmiast zareagowali, nie dementując jednak całkowicie informacji o słabych wynikach. Zapewnili jedynie, że „wszystko przebiega zgodnie z planem”, nie przeliczyli się i w dalszym ciągu pokładają w ultrabookach ogromne nadzieje. Tyle tylko, że ultrabookom na zajęcie istotnego miejsca w komputerowej rodzinie może po prostu zabraknąć czasu.

Pierwsze recenzje „nowych laptopów” są w zdecydowanej większości raczej umiarkowanie pozytywne. Ich autorzy zwracają wprawdzie uwagę na wysoką mobilność i dobrą wydajność sprzętów pochodzących m.in. od Acera i Asusa, jednak punktują przy okazji wysoką w wielu przypadkach cenę (wyraźnie wyższą niż standardowych laptopów) oraz nie zawsze dobrą jakość wykonania. Punktem odniesienia jest oczywiście produkowany przez Apple od pewnego czasu Macbook Air, będący co najmniej „inspiracją” dla pozostałych producentów. I w wielu przypadkach udaje mu się obronić pozycje „najlepszego ultraprzenośnego komputera”.

Główną przeszkodą stojącą jednak na drodze do sukcesu ultrabooków nie jest prawdopodobnie „nieidealna” jakość wykonania a cena, pozycjonująca je natychmiastowo w wyższych partiach komputerowej hierarchii – wyższych, niż niektórzy potencjalnie zainteresowani uważają za stosowne przy tej klasie sprzętu. Sytuacja ta powinna się jednak zmienić już całkiem niedługo, kiedy skończą się niepewne pochody producentów lekkich laptopów i zacznie się prawdziwa ofensywa, związana m.in. z premierą nowszego, szybszego, efektowniejszego i ogólnie „bardziej nowoczesnego” Windows 8, na którego czekają nie tylko oni, ale i również klienci. Pierwsze wyraźne efekty popularności W8 mają być dla producentów odczuwalne w… październiku 2012, czyli niemal dokładnie za rok. Nic więc dziwnego, że na razie nie zależy im aż tak bardzo – niedługo będą mieli racjonalne podstawy aby produkować i zamawiać więcej, a jak dobrze wiemy, zwiększenie ilości produkcji może pozytywnie (dla klientów) wpłynąć na cenę.

Pytanie tylko, czy będą w stanie wytrzymać walkę z tabletami, które wtedy już nie będą wyłącznie „większymi telefonami” z Androidem czy iOS, ale również niemal pełnoprawnymi komputerami, do których wystarczy podłączyć odpowiednie dodatki, aby w zależności od potrzeb zamienić je w komputer stacjonarny, laptopa (ultrabooka?) lub przenośne centrum rozrywki?

 

Zdjęcie: PCPRO

Dołącz do dyskusji

Advertisement