Paradoks – Sony to dziś bardziej firma ubezpieczeniowa niż elektroniki konsumenckiej

11.11.2011
Paradoks – Sony to dziś bardziej firma ubezpieczeniowa niż elektroniki konsumenckiej

Paradoks – Sony to dziś bardziej firma ubezpieczeniowa niż elektroniki konsumenckiej

Sony – technologiczny gigant z Japonii – od dłuższego czasu nie potrafi odnaleźć się na rynku technologii konsumenckiej, co ma bezpośrednie przełożenie na słabe wyniki finansowe. W zeszłym kwartale strata Sony wyniosła 350 mln dol. (przy 20 mld dol. przychodów…). Przy okazji przedstawiciele firmy ostrzegli inwestorów, że strata roczna może przekroczyć 1 mld dol. Będzie to czwarta strata roczna z rzędu. 

Sony ma bardzo szerokie spektrum działań: od domowego sprzętu audio-wideo poprzez konsolę do gier i gry, aż po telewizory; z drugiej strony od usług cyfrowej rozrywki (muzyka, zdjęcia) aż po półprzewodniki i inne komponenty do produkcji sprzętu elektronicznego; z trzeciej od profesjonalnych usług dla biznesu po usługi finansowe. Co szokuje najbardziej przy analizie wyników finansowych Sony to to, że mimo faktu, iż elektronika konsumencka (dwie pierwsze z trzech wyżej wymienionych stron) generuje ponad 50% przychodów, to rentowna jest jedynie ta trzecia strona związana z usługami finansowymi. Wśród tych usług dominują głównie… ubezpieczenia, ubezpieczenia na życie oraz usługi bankowe. Można więc zaryzykować twierdzenie, że Sony to dziś bardziej ubezpieczyciel aniżeli firma sprzedająca elektronikę użytkową.

Świetną analizę wyników finansowych przeprowadził Dan Frommer, autor bloga SplatF. Pokazał on dobitnie, jak dziś Sony trzyma w kupie swoje wyniki (mimo miliardowej straty) – okazuje się, że usługi finansowe przynoszą japońskiej firmie więcej operacyjnego zysku niż jakikolwiek inny segment działalności, włączając to hitowe Playstation. Nie świadczy to dobrze o menedżerach zarządzających japońską firmą. W końcu Sony to odwieczny lider technologii konsumenckiej, który przez dekady wyznaczał tory innowacyjności technologii.

W ostatnim czasie Sony kompletnie stracił ikrę innowacyjności. Na rynkach, na których tradycyjnie był najsilniejszy – telewizory, sprzęt audio, aparaty fotograficzne i kamery oddał palmę pierwszeństwa rywalom. Z drugiej strony kompletnie przespał dynamiczny rozwój nowych niszy technologicznych, na czele z odtwarzaczami multimedialnymi, smartfonami i tabletami, mimo iż to przecież Sony definiowało kategorię w latach 90 z marką Walkman. Dziś Japończycy próbują wracać do gry – wydali pierwsze tablety z systemem Android (choć spektakularnego sukcesu ciężko w tym przypadku oczekiwać), wykupili się z joint-venture z Ericssonem i będą firmować jedynie swoją marką nowe smartfony, w końcu właśnie ogłosili, że pracują nad nowym typem telewizora połączonego z usługami internetowymi.

Pytanie, czy ten nagły zwrot w kierunku najbardziej dynamicznych rynków technologicznych pomoże Sony wyrwać się z marazmu finansowego. Cztery lata strat z rzędu to mała katastrofa i przydałaby się jakaś gruba kreska, dzięki której Sony mógłby pozbyć się wybitnie nierentownych biznesów. Problem japońskiej firmy przypomina bowiem problemy Apple’a w 1996 r. – rozdmuchane portfolio produktów bez wyraźnego postawienia na kilka najbardziej obiecujących linii. No, chyba że Sony rzeczywiście chce być dziś bardziej ubezpieczycielem na życie niż producentem spektakularnego sprzętu technologicznego. 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement