Obama zatopi Google+

24.11.2011
Obama zatopi Google+

Obama zatopi Google+

Jak się okazuje indyk z Google Doodle z okazji Święta Dziękczynienia to nie jedyny „dopalacz” dla serwisu społecznościowego z Mountain View. W środę swoją przygodę z serwisem Google+ rozpoczął sztab wyborczy jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków na świecie – prezydenta Stanów Zjednoczonych Barack Obama.

Kampania wyborcza w kraju gdzie z Facebooka korzysta już ponad 43% obywateli w dużej mierze rozgrywa się w mediach społecznościowych. I to właśnie ich jak najlepsze wykorzystanie może zadecydować o sukcesie lub porażce kandydata na prezydenta USA w 2012 roku. Może także ostatecznie zadecydować o sukcesie czy porażce Google+.

Strona Baraka Obamy pojawiła się wczorajszego popołudnia w Google+. Z miejsca napisały o niej wszystkie popularne serwisy zajmujące się tematyką social media, do strony podlinkował również fanpage Obamy na Facebooku. W wirtualnym świecie stworzonym przez Marka Zuckerberga taka informacja spowodowałaby przyrost kilkuset tysięcy fanów w ciągu doby. Co więcej, na spore grono obserwatorów kluczowi politycy i celebryci mogą liczyć również zaraz po pojawieniu się na Twitterze.

Tymczasem Goole+ wita obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych dość chłodno. Do godziny 11 (czasu polskiego, 24 listopada) strona nie zdobyła jeszcze 4 tysięcy obserwatorów kliknięć +1, liczba obserwatorów jest nieznana. To mało – profil Spider’s Web to posiada jedynie ponad 200 klikniec +1 oraz ponad 1000 obserwatorów , a Przemek Pająk zapewne w niedługim czasie zdobędzie 3 tysiące osób posiadających go w kręgach znajomych. Oczywiście dynamika wzrostu profilu Obamy będzie zapewne znacznie większa, jednak po pierwszych godzinach z olbrzymią ilością medialnego szumu oczekiwać można było spokojnie wyniku co najmniej dziesięć razy większego.

Profile Obamy na Twitterze i Facebooku prowadzone są oczywiście znacznie dłużej. Tam liczby aktualnie wyglądają imponująco. Na Twitterze profil promujący ponowny wybór Baracka Obamy na Prezydenta USA śledzi ponad 11 milionów użytkowników, na Facebooku są to ponad 24 miliony osób.

To właśnie profil Obamy na Google+ może stać się wyznacznikiem sukcesu lub porażki Google+. Jeśli sztab wyborczy zdecyduje się na promowanie tego środka komunikacji, chociażby poprzez wstawianie ekskluzywnych materiałów czy wideo-rozmów z kandydatem, w szybkim czasie może uzyskać znacznie większą liczbę osób, które dodały stronę do swoich kręgów.

Prawda jest jednak taka, że profil kandydata pojawił się w Google+ bo musiał. Po prostu wypada być obecnym we wszystkich mediach i dywersyfikować swoją działalność. Główny przekaz będzie kierowany jednak do main streamu, a ten ma „w głębokim poważaniu” kolejny serwis społecznościowy Google+.

Wbrew zachwytom i zakrzywianiu rzeczywistości przez orędowników Google+, serwis zwykłemu użytkownikowi nie daje dzisiaj nic więcej niż inne serwisy społecznościowe. Może i trudno dziś mówić, że Google+ podzieli szybko los Google Wave (właśnie wpadł dziś na moją skrzynkę e-mail z informacją od Google’a o nieuchronnym całkowitym wyłączeniu usługi Google Wave), jednak bliżej mu chyba do serwisu Orkut, który popularny jest tylko w określonych regionach, czy dla pewnych grup osób. Nie taki jest cel Google. Czy Barack pomoże ?

Dołącz do dyskusji

Advertisement