Nawet jeśli PC umarł, to jeszcze da się na nim zarobić!

03.11.2011
Nawet jeśli PC umarł, to jeszcze da się na nim zarobić!

Nawet jeśli PC umarł, to jeszcze da się na nim zarobić!

Miało być post-PC, spadek i stopniowe odchodzenie od komputerów w formie, do której przywykliśmy przez ostatnie lata. Miała być era tabletów, smartfonów i wszystkiego co „nie jest komputerem”. Tymczasem branża mimo wszystko zanotowała umiarkowany wzrost i pokazała, że po prostu na tak nasyconym rynku nie ma już miejsca dla słabszych i tych, którzy nie mają pomysłu na dalszą ekspansję. Taki pomysł miało jednak Lenovo, które po publikacji najnowszych kwartalnych wyników można uznać za jednego z największych zwycięzców w tej wyniszczającej rywalizacji.

Wyniki chińskiego producenta komputerów zdają się przeczyć forsowanej ostatnio namiętnie tezie o końcu PC-tów, nawet jeśli założymy, że jest ona wyłącznie określeniem trendu sprzedażowego. Rozwój Lenovo oraz wzrost zysków można bowiem niemal bezpośrednio porównać do osiągnięć jednego z gigantów w branży smartfonów i tabletów – HTC. Podobnie jak w jego przypadku, zysk, w porównaniu do analogicznego kwartału w roku poprzednim wzrósł o prawie 90%. Nieco mniejszy (co zrozumiałe) był za to wzrost sprzedaży – „zaledwie” 35% w skali roku, co jest i tak imponujące, zważywszy na fakt, że wzrost całej branży wyniósł 5%. Tym samym Lenovo kontynuuje serię 10 kwartałów pod rząd, kiedy rozwijało się lepiej od całego rynku oraz 8 kwartałów, kiedy rozwijało się szybciej, niż pozostali konkurenci z „wielkiej czwórki”. Potwierdziły się również prognozy analityków i możemy już bez najmniejszego wahania mówić o chińskiej korporacji, jako drugim największym dostawcy komputerów osobistych na świecie.

W zdobyciu tak silnej pozycji najmocniej pomógł Lenovo rodzimy rynek chiński, który obecnie pod względem wielkości wyprzedził nawet rynek Stanów Zjednoczonych. Tam trafiło właśnie aż 40,8% sprzedanych w ciągu ostatnich trzech miesięcy urządzeń, zwiększając tym samym popularność Lenovo w tamtych regionach o 21% w skali roku, osiągając w rezultacie wynik równy 31,5%.

Nie bez znaczenia były także dwa genialne zakupy dokonane na przestrzeni ostatnich miesięcy. Przejęcie 51% udziałów w NEC, doskonale odnajdującego się na rynku japońskim i władającego dokładnie jedną czwartą tamtejszych komputerów, pozwoliło na błyskawiczną ekspansj, zakończoną ogromnym sukcesem. Efekt? Producent m.in. serii IdeaPad jest obecnie największym dostawcą komputerów dla dwóch największych rynków na świecie – Chińskiego oraz Japońskiego, bez naprawdę widocznej konkurencji.

W podobny sposób Lenovo wypracowało sobie swoją pozycję w Europie zachodniej, decydując się na wykupienie pakietu akcji niemieckiej spółki Medion. W rezultacie natychmiastowo jego udziały na terenie Niemiec zwiększyły się do 14%, a w całej Europie do ponad 7% (obecnie ponad 9%). Wbrew przekonaniu o niemal całkowitym nasyceniu rynków „dojrzałych”, wzrost na terenie m.in. Europy i USA wyniósł w skali roku aż 55%.

Zgodnie z przewidywaniami większość sprzedanych urządzeń stanowiły laptopy (niemal 60%), notując przy tym średni wzrost około 30% (segment laptopów biznesowych i konsumenckich). Co ciekawe, dzięki umiejętnemu rozszerzaniu portfolio firmy, w ciągu roku aż o 36% podwyższono dostawy klasycznych komputerów stacjonarnych, na które – jak się okazało – wciąż są chętni.

Wyniki Lenovo pokazały jedno – na tym rynku w dalszym ciągu da się zarobić i nie musi tego robić wyłącznie Apple, łączące swoje urządzenia w jeden spójny i atrakcyjny ekosystem. Strategia przyjęta przez Chińczyków kilka lat temu, zapoczątkowana wykupieniem od IBM działu komputerów i sukcesywnie realizowana przez kolejne kwartały, zdaje się przynosić doskonałe rezultaty (w tym i finansowe), a rejestrowane wzrosty bez problemów można porównać z najdynamiczniej rozwijającymi się firmami z branży urządzeń mobilnych.

Gdzie jeszcze Lenovo może starać się o zwiększenie sprzedaży i zysków? Na niesamowicie zatłoczonym i zmierzającym raczej donikąd rynku tabletów w obecnej formie, trudno będzie się przebić nie tylko konsumenckiemu A1, ale również dumie projektantów – urządzeniu o dość wymownej nazwie ThinkPad Tablet. Telefony komórkowe i smartfony tego producenta nigdy nie były i prawdopodobnie w najbliższym czasie również nie będą jego domeną. Mogą się nią za to stać tzw. „ultrabooki”, które w najbliższej przyszłości mają szansę zacząć powoli wypierać z obiegu klasyczne laptopy, a wraz ze spadkiem cen – również netbooki. Do tego momentu jeszcze jednak dość daleko i chiński gigant będzie musiał jeszcze przez pewien czas starać się utrzymać rewelacyjne wyniki za pomocą ogólnodostępnych i najpopularniejszych rozwiązań.

Jak widać – nie tylko smartfonami i tabletami żyje dzisiejszy rynek.

Dołącz do dyskusji

Advertisement